Placki ziemniaczane są pyszne, ale nie zawsze wychodzą tak chrupiące, jakbyśmy chcieli. Masa szybko ciemnieje, podczas smażenia puszcza wodę, a gotowe placki bywają sflaczałe i nasiąknięte olejem. Jak temu zapobiec? Dużo zależy oczywiście od samych ziemniaków oraz temperatury smażenia, ale jest jeszcze jeden drobiazg, który warto wykorzystać. Już odrobina pewnego taniego składnika dodana bezpośrednio do masy ziemniaczanej pomaga uzyskać lepszy efekt podczas smażenia. Placki wychodzą bardziej chrupkie i nie siorbią już tłuszczu z patelni.
WIDEO…
Sprytny patent na chrupiące placki ziemniaczane
Pewnie kojarzysz myk z dodawaniem octu do pączków i racuchów, żeby nie chłonęły tłuszczu, ale czy wiesz, że przy plackach ziemniaczanych działa on tak samo dobrze? Pierwszą korzyść zauważysz jeszcze przed położeniem placków na patelni. Starte ziemniaki mają jedną irytującą właściwość: bardzo szybko zmieniają kolor na brunatny, a kwaśny dodatek pomaga ograniczyć to ciemnienie. Gdy robisz większą porcję i nie jesteś w stanie natychmiast usmażyć całej masy, dodaj go zaraz po starciu ziemniaków i dokładnie wymieszaj, a problem zniknie.
Druga zaleta ujawnia się na patelni. Odrobina octu sprzyja temu, by placki zachowały lepszą strukturę i łatwiej zrobiły się chrupiące. Dzięki temu zamiast ciężkiego, miękkiego placka możesz uzyskać cienką, rumianą powierzchnię i delikatniejszy środek. Ważna jest jednak odpowiednia ilość. Nie wlewaj więc octu „na oko” prosto z butelki - na około 1 kg ziemniaków wystarczy mniej więcej 1 łyżeczka tego składnika.
Co jeszcze zrobić, żeby placki ziemniaczane nie chłonęły tłuszczu?
Sam dodatek octu działa świetnie, ale nie naprawi wszystkich błędów. Najważniejsza jest temperatura, dlatego patelnię oraz tłuszcz trzeba dobrze rozgrzać przed nałożeniem pierwszej porcji masy. Jeżeli olej jest zbyt chłodny, ziemniaczana masa długo się ogrzewa, zanim jej powierzchnia zacznie się rumienić, a w tym czasie placek chłonie tłuszcz. Najprościej wykonaj próbę na niewielkiej ilości masy. Połóż na oleju mniej więcej pół łyżeczki startych ziemniaków. Jeśli od razu pojawią się wokół nich drobne, energiczne bąbelki, możesz zaczynać smażenie. Jeśli próbka leży prawie bez reakcji, poczekaj jeszcze chwilę.
Druga ważna sprawa to formowanie placków. Nakładaj nieduże porcje i lekko rozpłaszczaj je łyżką, ponieważ cieńszy placek szybciej się usmaży i łatwiej uzyska chrupiące brzegi. Nie zapełniaj również całej powierzchni patelni. Kiedy wrzucisz naraz dużo zimnej masy, temperatura tłuszczu gwałtownie spadnie. Lepiej usmażyć kilka mniejszych partii.
Nie przewracaj placków bez przerwy. Po nałożeniu daj im spokojnie się smażyć, aż spód zrobi się wyraźnie złocisty. Wtedy obróć i dosmaż drugą stronę. Częste przesuwanie oraz obracanie nie pomaga w uzyskaniu chrupiącej powierzchni.
Gotowe placki przełóż na ręcznik papierowy, żeby zebrać olej pozostający na powierzchni. Nie układaj jednak wysokiego stosu gorących placków i nie przykrywaj ich szczelnie. Zamknięta między nimi para szybko zmiękczy chrupiącą skórkę.
Czytaj także:
- Jesienne placki ziemniaczane robię w wersji „na 3”. Obłędnie pyszne na słodko i z wytrawnymi dodatkami
- Placki ziemniaczane zawsze robię metodą 50:50. Wychodzą chrupiące z zewnątrz i kremowe w środku
- Chrupiące i lekkie placki ziemniaczane robię sposobem. Bez żadnych dodatków, a z 1 zmianą w przepisie



























