Fuzarioza pomidora należy do najgroźniejszych chorób powodujących więdnięcie roślin. Wywołuje ją grzyb Fusarium oxysporum f. sp. lycopersici, który zasiedla system korzeniowy i naczynia przewodzące. W efekcie woda nie dociera do liści, mimo że gleba pozostaje odpowiednio wilgotna. Wczesne rozpoznanie objawów pozwala szybciej usunąć chore rośliny i ograniczyć rozprzestrzenianie się patogenu.

WIDEO

player placeholder

Pomidory więdną mimo podlewania. To jeden z najbardziej charakterystycznych objawów fuzariozy

Pierwszym sygnałem choroby jest więdnięcie najstarszych liści, najczęściej w najcieplejszej porze dnia. Początkowo roślina może odzyskiwać jędrność nocą, dlatego objawy bywają mylone z chwilowym przesuszeniem. Z czasem więdnięcie staje się trwałe, liście żółkną, zasychają i opadają. Pewnie właśnie ze względu na więdnięcie roślin w Hiszpanii mówi się na tę chorobę tristeza del tomate, czyli smutek pomidorów.

Charakterystycznym objawem są również brunatne przebarwienia wiązek przewodzących widoczne po przekrojeniu łodygi. To efekt rozwoju grzyba wewnątrz naczyń, które odpowiadają za transport wody i składników pokarmowych. Choroba zwykle rozwija się od jednej strony rośliny, dlatego początkowo może więdnąć tylko część pędów. W miarę postępu infekcji zamiera cały pomidor.

Zobacz także:

Patogen przez lata pozostaje w glebie. Ciepło i uszkodzone korzenie sprzyjają infekcji

Grzyb wywołujący fuzariozę jest patogenem odglebowym. Potrafi przetrwać w ziemi przez wiele lat, nawet wtedy, gdy nie rosną w niej pomidory. Do roślin najczęściej dostaje się przez drobne uszkodzenia korzeni, a jego rozwojowi sprzyjają temperatury wynoszące około 25-28°C.

Ryzyko choroby wzrasta również podczas wieloletniej uprawy pomidorów w tym samym miejscu. Patogen stopniowo gromadzi się w podłożu, dlatego zmianowanie jest jednym z najważniejszych elementów profilaktyki. W tunelach foliowych, gdzie pomidory często uprawia się przez wiele sezonów na tej samej grządce, problem występuje częściej niż w gruncie.

Chorej rośliny nie da się uratować. Największe znaczenie ma szybka reakcja i profilaktyka

Po porażeniu naczyń przewodzących skutecznego leczenia rośliny nie ma. Gdy potwierdzisz objawy fuzariozy, usuń cały pomidor razem z korzeniami i wynieś go z ogrodu. Nie pozostawiaj resztek roślinnych na grządce ani nie dodawaj ich do kompostu.

W kolejnych sezonach stosuj zmianowanie i unikaj sadzenia pomidorów oraz innych roślin podatnych na tym samym stanowisku. Warto wybierać odmiany posiadające odporność na fuzariozę. W katalogach nasion jest ona najczęściej oznaczana symbolem F lub Fol, w zależności od zakresu odporności na poszczególne rasy patogenu.

Przed sadzeniem dezynfekuj narzędzia i usuwaj resztki roślin po zakończeniu sezonu. To proste działania, które znacząco ograniczają ryzyko rozwoju choroby.

Nie każde więdnięcie oznacza brak wody. Sprawdź łodygę, zanim zaczniesz intensywnie podlewać

Więdnące liście nie zawsze świadczą o przesuszeniu. Jeżeli gleba jest wilgotna, a roślina mimo to traci jędrność, warto przeciąć dolną część łodygi ostrym nożem. Brunatne zabarwienie wiązek przewodzących jest jednym z najważniejszych objawów fuzariozy i pomaga odróżnić ją od chwilowego niedoboru wody.

Podobne objawy mogą powodować także werticilioza, bakteryjne więdnięcie czy silne uszkodzenie korzeni. Dlatego przed wykonaniem zabiegów ochronnych zawsze warto dokładnie obejrzeć roślinę i ocenić wszystkie symptomy. Właściwe rozpoznanie choroby (w razie potrzeby poproś o radę w sklepie ogrodniczym) pozwala uniknąć niepotrzebnych oprysków i skupić się na działaniach, które rzeczywiście ograniczą straty.


Czytaj także: