Sansewieria to roślina dla tych, którzy lubią proste i pewne rozwiązania. Nie trzeba mieć szklarni ani doświadczenia ogrodniczego, żeby rozmnożyć ją z liścia. Sama często tak robię, kiedy roślina za bardzo rozrośnie się w doniczce albo gdy chcę przygotować miły, zielony prezent dla bliskiej osoby. Najważniejsze jest to, żeby nie spieszyć się przy cięciu i sadzeniu. W tym przypadku jeden dzień cierpliwości naprawdę robi różnicę.

WIDEO

player placeholder

Zanim chwycisz za nożyczki, obejrzyj roślinę dokładnie. Wybierz liść zdrowy, sztywny, bez miękkich plam, żółtych przebarwień i śladów gnicia. Nie odcinaj najmłodszego liścia ze środka rozety, bo on nadal pracuje na dobrą kondycję rośliny. Lepiej weź jeden zewnętrzny, dobrze wyrośnięty liść. Z niego przygotujesz kilka, a czasem nawet kilkanaście małych sadzonek.

Zdrowy liść sansewierii daje najlepszy start. Nie ścinaj go przypadkiem przy samej ziemi

Odetnij liść czystym, ostrym nożem albo sekatorem. Narzędzie wcześniej przetrzyj spirytusem, ponieważ na ostrzu mogą zostać bakterie i grzyby, które później łatwo przeniosą się na świeżą ranę. Liść połóż na stabilnej desce i potnij go na fragmenty długości około pięciu centymetrów. Nie rób ich zbyt krótkich, bo będą miały mało zapasu wilgoci i trudniej utrzymają się w podłożu. Zbyt długie kawałki też nie są potrzebne, bo zajmą więcej miejsca, a nie ukorzenią się szybciej.

Zobacz także:

Przy każdym kawałku od razu zaznacz sobie, gdzie był dół liścia. To ważniejsze, niż wielu osobom się wydaje. Sansewieria powinna trafić do podłoża tą samą stroną, która rosła bliżej korzeni rośliny matecznej. Gdy wsadzisz fragment odwrotnie, najpewniej nie wypuści korzeni, choć przez długi czas może wyglądać całkiem dobrze. Ja robię małe nacięcie po dolnej stronie każdego fragmentu albo układam wszystkie części w jednej kolejności na tacy. Możesz też odciąć dolny koniec lekko po skosie, a górny zostawić prosty. Wtedy nie pomylisz stron nawet po kilku godzinach.

Nie przejmuj się, że po cięciu liść wygląda trochę sucho i ma odsłonięte wnętrze. To normalne. Właśnie teraz trzeba powstrzymać odruch, by od razu wsadzić go do ziemi i podlać. Świeża rana jest bardzo wrażliwa na nadmiar wilgoci. Sansewieria ma w liściach dużo wody, dlatego zbyt mokre podłoże po cięciu może szybko skończyć się zgnilizną. A szkoda byłoby zmarnować tyle przyszłych roślin przez jeden pośpieszny ruch.

Podsusz rany przez dobę i nie przyspieszaj natury. Ten prosty etap chroni sadzonki przed gniciem

Przygotowane fragmenty ułóż na papierowym ręczniku, suchej ściereczce albo kawałku kartonu. Zostaw je na około dobę w ciepłym, przewiewnym miejscu, ale nie na ostrym słońcu i nie przy kaloryferze. Nie przykrywaj ich folią. Powietrze musi swobodnie docierać do miejsc po cięciu, żeby rana lekko przeschła i zamknęła się naturalną warstwą ochronną.

Po tym czasie końce nie powinny być mokre ani lepkie. Nie muszą wyglądać jak twardy korek, wystarczy, że nie będą świeże i soczyste. Gdy w mieszkaniu jest chłodno lub wilgotno, zostaw sadzonki nawet na półtorej doby. Lepiej poczekać kilka godzin dłużej, niż posadzić liść za wcześnie. Przy sansewierii cierpliwość jest ważniejsza niż częste doglądanie.

Nie zanurzaj fragmentów w wodzie, choć taki sposób czasem pojawia się w poradach. W wodzie łatwo przeoczyć moment, kiedy końcówka zaczyna mięknąć. Ziemia o dobrym składzie daje sadzonkom bezpieczniejsze warunki i pozwala im od początku przyzwyczaić się do normalnego życia w doniczce. Nie musisz też stosować ukorzeniacza. Zdrowy liść sansewierii zwykle dobrze radzi sobie bez dodatkowych preparatów. Gdy jednak masz ukorzeniacz do roślin zielonych, możesz bardzo delikatnie oprószyć nim dolną część sadzonki. Zrób to oszczędnie, nadmiar proszku nie przyspieszy całego procesu.

Posadź fragmenty płytko w lekkiej ziemi. Potem daj im spokój, choć to najtrudniejsza część

Do ukorzeniania przygotuj niewielkie doniczki z otworami odpływowymi. Na dno wsyp cienką warstwę keramzytu, a potem lekkie, przepuszczalne podłoże. Dobrze sprawdzi się ziemia do kaktusów i sukulentów. Możesz też wymieszać zwykłą ziemię do roślin domowych z perlitem, drobnym żwirkiem albo piaskiem. Podłoże ma być luźne, ponieważ korzenie sansewierii nie lubią stać w wodzie.

Wsuń każdy fragment dolnym końcem na głębokość około dwóch centymetrów. Nie wciskaj go bardzo głęboko, bo zwiększysz ryzyko gnicia. Ziemię lekko dociśnij palcami, żeby kawałek liścia stał prosto. Gdy sadzonka jest wysoka i się chwieje, podeprzyj ją małym patyczkiem. Do jednej doniczki możesz wsadzić kilka fragmentów, ale zostaw między nimi trochę miejsca. Dzięki temu powietrze będzie lepiej krążyć, a ty łatwiej zauważysz, czy któryś kawałek zaczyna mięknąć.

Po posadzeniu nie zalewaj ziemi. Lekko ją zwilż, najlepiej spryskiwaczem, tylko wtedy, gdy jest zupełnie sucha. Doniczkę ustaw w jasnym miejscu z rozproszonym światłem. Parapet nad gorącym grzejnikiem i ciemny kąt w przedpokoju nie będą dobrym wyborem. Temperatura pokojowa, mniej więcej 20 do 24 stopni, w zupełności wystarczy. Nie przykrywaj doniczki workiem ani plastikową osłonką. Sansewieria nie potrzebuje dusznej, wilgotnej atmosfery, a zamknięte powietrze sprzyja pleśni.

Na pierwsze korzenie poczekasz zwykle kilka tygodni, a na młode liście nawet dwa lub trzy miesiące. Wiem, że łatwo wtedy co chwilę pociągać sadzonkę i sprawdzać, czy już się trzyma. Lepiej tego nie rób. Każde ruszanie może uszkodzić delikatne korzonki. O tym, że wszystko idzie dobrze, najczęściej świadczy jędrny fragment liścia i mały zielony pęd wychodzący obok niego z ziemi.

Pamiętaj jeszcze o jednej rzeczy. Gdy rozmnażasz odmianę o żółtych lub kremowych obrzeżach, młode rośliny z liścia mogą wyrosnąć całkiem zielone. Tak zachowuje się między innymi popularna sansewieria z żółtym paskiem na brzegu. Nie oznacza to, że zrobiłaś coś źle. Takie odmiany najlepiej zachowują swoje barwy wtedy, gdy dzielisz kłącze razem z korzeniami. Zwykła zielona sansewieria rozmnożona z fragmentów liścia powinna jednak powtórzyć wygląd rośliny matecznej i po czasie dać ci całą gromadkę nowych, wytrzymałych roślin.


Czytaj także: