Przez kilka sezonów wydawało mi się, że jesienią trzeba po prostu rozsypać wszystko, co ma pomóc trawie. Wapno, nawóz jesienny, może jeszcze dosiewkę, żeby zdążyć przed chłodem. Dopiero rozmowa w sklepie ogrodniczym uświadomiła mi, że przy pielęgnacji trawnika liczy się nie tylko to, czego używasz, ale też kolejność zabiegów. Dzisiaj nie działam już na chybił trafił i mam trawnik jak z obrazka. 

WIDEO

player placeholder

Wapnowanie i odżywienie trawnika nie warto robić w pośpiechu

Najważniejsza informacja, jaką przekazał mi pracownik sklepu ogrodniczego, brzmi: między wapnowaniem a nawożeniem trawy trzeba zachować odstęp. Najlepiej aby między zabiegami upłynęło co najmniej 3 do 4 tygodni.

Jesienny nawóz stosuję osobno, dokładnie według dawki z opakowania. Nie wsypuję go razem z wapnem do rozsiewacza, nawet wtedy, gdy zależy mi na czasie. 

Zobacz także:

Wapno ma konkretne zadanie, podnosi odczyn zbyt kwaśnej gleby. Nie jest jednak nawozem, który sam z siebie odżywi trawę i sprawi, że od razu zrobi się gęsta oraz soczyście zielona. Rozsiej je na suchych źdźbłach, najlepiej w dzień bez silnego wiatru. Potem delikatnie podlej trawnik albo wybierz moment przed lekkim deszczem. Nie rób tego tuż przed ulewą, bo granulat może spłynąć w jedno miejsce.

Po wapnowaniu nie sięgaj od razu po jesienny nawóz do trawnika, zwłaszcza gdy na etykiecie widzisz azot oznaczony literą N. Dotyczy to przede wszystkim nawozów z mocznikiem albo siarczanem amonu. W obecności świeżo rozsianego wapna część azotu może ulatniać się, zamiast zostać wykorzystana przez korzenie. Dlatego specjaliści od trawników przestrzegają, by nie stosować takich nawozów razem z wapnem ani bezpośrednio po nim. Dlatego przyjmuję bezpieczny odstęp 3 do 4 tygodni.

Gdy rozsiałaś wapno pod koniec sierpnia, nawóz jesienny podaj dopiero pod koniec września albo na początku października, oczywiście dopóki trawa nadal rośnie i nie ma przymrozków. 

Nie wapnuj trawnika na oko. Najpierw sprawdź, czego naprawdę potrzebuje ziemia

To, że na trawniku pojawił się mech, nie oznacza jeszcze, że musisz rozsypać wapno. Mech lubi też cień, wilgoć, zbite podłoże i zbyt nisko koszoną trawę. Wapnowanie bez potrzeby potrafi przesunąć odczyn za wysoko, a wtedy rośliny gorzej pobierają część składników pokarmowych. Trawnik może mieć kłopot mimo tego, że regularnie go nawozisz. Z tego powodu nie traktuj wapna jak obowiązkowego jesiennego rytuału.

Najrozsądniej zrób badanie gleby albo przynajmniej użyj prostego testera pH. Próbkę pobierz z kilku miejsc, nie tylko spod mchu czy z najładniejszego fragmentu murawy. Zdejmij liście, patyki i resztki skoszonej trawy, a ziemię pobierz z kilku centymetrów głębokości. Wymieszaj próbki w czystym wiaderku. Dopiero z tak przygotowanej ziemi odczytasz wynik, który ma sens.

Większość popularnych traw trawnikowych najlepiej rośnie w glebie lekko kwaśnej, zwykle w pobliżu pH 5,5 do 6,5. Dokładne potrzeby zależą jednak od składu mieszanki i rodzaju podłoża. Właśnie dlatego wynik badania jest ważniejszy niż rada sąsiada, który wapnuje co rok, bo zawsze tak robił. Zalecenia uczelni ogrodniczych także podkreślają, by nie podnosić pH trawnika bez wcześniejszego potwierdzenia, że gleba jest zbyt kwaśna.

Gdy badanie pokazuje potrzebę wapnowania, wybierz preparat przeznaczony do ogrodu i trzymaj się dawki z opakowania albo zalecenia z analizy. Więcej wcale nie znaczy lepiej. Przy większym zapotrzebowaniu podziel dawkę na dwa terminy, zamiast zasypać murawę naraz. Nie rozsiewaj wapna na trawie pokrytej warstwą mokrych liści. Najpierw zgrab trawnik, usuń filc i odsłoń glebę. Wtedy granulat trafi tam, gdzie powinien.

Jesienny nawóz do trawnika stosuj osobno. Tylko wtedy trawa dobrze wykorzysta składniki

Po upływie 3 do 4 tygodni możesz wrócić do nawożenia, ale najpierw obejrzyj opakowanie. Jesienny nawóz do trawnika zwykle ma wspierać korzenie i przygotować murawę na chłód, dlatego często zawiera mniej azotu niż preparat wiosenny, za to więcej potasu. Nie zakładaj jednak, że każdy nawóz z napisem „jesienny” jest taki sam. Sprawdź skład NPK, czyli zawartość azotu, fosforu i potasu, oraz zalecaną ilość na metr kwadratowy.

Odmierz powierzchnię trawnika, choćby w przybliżeniu. Gdy masz 100 metrów kwadratowych, a producent zaleca 30 gramów nawozu na metr, potrzebujesz 3 kilogramów preparatu, a nie całego worka „na wszelki wypadek”. Za duża dawka nie przyspieszy działania. Może osłabić trawę, zwiększyć ryzyko chorób, a przy suchej pogodzie nawet przypalić źdźbła. 

Nawóz rozsiej równomiernie, najlepiej rozsiewaczem ustawionym zgodnie z instrukcją. Ja zawsze dzielę zaplanowaną porcję na dwie części. Pierwszą rozsiewam wzdłuż trawnika, drugą w poprzek. Dzięki temu nie robią się ciemne pasy i puste miejsca. Po zabiegu podlej murawę, gdy ziemia jest sucha i prognoza nie zapowiada deszczu. Nie nawoź podczas upału, na przesuszonej trawie ani tuż przed nocnym przymrozkiem.

Warto też pamiętać o jednej rzeczy. Wapno i nawóz przechowuj w osobnych, szczelnie zamkniętych opakowaniach. Nie łącz ich w rozsiewaczu, nie mieszaj w wiadrze i nie próbuj przygotować „mocniejszej mieszanki”. Po rozsianiu każdego preparatu umyj rozsiewacz i nie zostawiaj granulek na kostce, tarasie czy przy studzience. Zmieć je z powrotem na trawę albo zbierz.


Czytaj także: