Wrzesień potrafi człowieka zdenerwować. Przez całe lato doglądasz pomidorów, podlewasz je, obrywasz liście i wypatrujesz pierwszych czerwonych owoców. A potem przychodzą chłodniejsze noce, poranki są zamglone i nagle zostaje ci na krzakach mnóstwo zielonych gron. Nie zawsze trzeba jednak od razu zrywać wszystko do kartonu. Ja w pogodne dni stosuję prosty patent, który podpatrzyłam u sąsiadki.
WIDEO…
Nie obiecuję, że każdy pomidor dojrzeje dokładnie dwa razy szybciej, bo dużo zależy od pogody, odmiany i miejsca, w którym rosną krzaki. Ten sposób pomaga jednak lepiej wykorzystać wrześniowe światło. Owoce dostają go więcej także od strony, która zwykle pozostaje zacieniona, dzięki czemu mogą wybarwiać się równiej. Przy końcówce sezonu taka drobna pomoc naprawdę robi różnicę.
Srebrna folia odbija światło tam, gdzie pomidory najbardziej go potrzebują. Nie musisz kupować drogich lamp ani przerabiać grządki
Do przygotowania ekranu weź srebrną folię refleksyjną. Świetnie sprawdzi się zwykły koc ratunkowy, który kosztuje kilka złotych i jest lekki. Możesz też wykorzystać inną czystą, srebrną folię odbijającą światło, ale nie wybieraj ciężkiego materiału. Przygotuj jeszcze dwa patyki, najlepiej solidne bambusowe tyczki albo proste listewki. Powinny być na tyle długie, aby ekran znalazł się mniej więcej na wysokości gron.
Folia nie działa jak cudowny przyspieszacz, który zastąpi słońce. Odbija promienie padające na ziemię i w okolice krzaków, a potem kieruje część tego światła na owoce. We wrześniu, gdy dzień jest krótszy, a słońce stoi niżej, to ma znaczenie. Pomidory rosnące gęsto albo przy płocie często mają jedną stronę grona mniej doświetloną. Właśnie wtedy zauważysz, że czerwienienie idzie nierówno i trwa dłużej.
Ja wybieram do tego patentu tylko zdrowe krzaki, na których widać już wyrośnięte, jasne owoce. Nie ma sensu ratować nim bardzo drobnych pomidorków, które pojawiły się późno. Lepiej skup się na tych, które mają realną szansę dojrzeć przed większym ochłodzeniem. Wcześniej usuń także chore liście i owoce z plamami.
Ekran ustaw po północnej stronie rzędu i zostaw pomidorom bezpieczny odstęp. Zbyt blisko zawieszona folia może bardziej zaszkodzić niż pomóc
Ustawienie jest najważniejsze. Wbij dwa patyki około 30 do 40 centymetrów za krzakami, po północnej stronie rzędu. Rozepnij między nimi folię tak, aby tworzyła pionowy ekran skierowany w stronę roślin. Dzięki temu nie zasłonisz pomidorom słońca od południa, tylko odbijesz światło, które dociera z przodu i z góry.
Nie przywiązuj folii bezpośrednio do łodyg i nie opieraj jej o liście. Zachowaj wolną przestrzeń. Liście muszą mieć przewiew, zwłaszcza o tej porze roku, gdy wilgoć długo utrzymuje się po nocy. Owoce także nie mogą dotykać srebrnego materiału. W ciepły, słoneczny dzień folia może mocno odbijać światło, a pomidor przyciśnięty do niej łatwo się nagrzeje. Zamiast ładnego koloru zobaczysz wtedy odbarwienie albo miękką skórkę.
Przymocuj koc ratunkowy delikatnie do patyków sznurkiem, klipsami albo kawałkami starego rajstopowego materiału. Lekko pomarszczona powierzchnia wcale nie przeszkadza. Ważne, żeby ekran nie trzepotał bez przerwy o rośliny. Gdy zapowiada się silniejszy wiatr albo ulewa, zdejmij folię i schowaj ją na później. To zajmie chwilę, a oszczędzisz sobie połamanych pędów.
Stosuj folię tylko w pogodne wrześniowe dni i obserwuj owoce. Wieczorem oraz podczas deszczu lepiej ją zdejmij
Najlepszy moment przypada zwykle na drugą połowę września, kiedy na krzakach wiszą ostatnie większe grona, a dni potrafią być jeszcze jasne. Rozkładaj ekran rano, gdy zapowiada się pogodny dzień. Nie musi stać przy pomidorach przez cały sezon i przez całą dobę. Wystarczy kilka godzin dobrego światła. Po południu zajrzyj do roślin i sprawdź, czy liście nie są nadmiernie nagrzane oraz czy folia nie przesunęła się pod wpływem wiatru.
Na noc zdejmij ekran albo przynajmniej odchyl go tak, by nie tworzył za roślinami wilgotnej ściany. Jesienią największym wrogiem pomidorów bywa nie brak cierpliwości, ale wilgoć. Gdy folia zatrzyma powietrze i krople rosy, zwiększysz ryzyko chorób grzybowych. Podczas deszczu również nie zostawiaj jej przy grządce. Mokry koc ratunkowy łatwo się klei, rwie i przestaje dobrze odbijać światło. Po użyciu wysusz go i złóż, a posłuży ci jeszcze niejeden raz.
Przy okazji nie przesadzaj z ogławianiem i obrywaniem wszystkich liści. We wrześniu warto odsłonić grona, ale roślina nadal potrzebuje części zdrowych liści, żeby odżywiać owoce. Usuń tylko te, które leżą na ziemi, są żółte, chore albo zasłaniają pomidory jak gęsta zasłona. Podlewaj rano prosto pod krzak, bez moczenia liści. Nie dawaj już dużo nawozu azotowego, bo pobudzisz roślinę do wypuszczania nowych pędów zamiast do kończenia dojrzewania owoców.
Gdy zobaczysz, że pomidory zaczynają łapać pierwszy rumieniec, możesz być spokojniejsza. To znak, że najtrudniejszy etap mają za sobą. Zbieraj te, które są już wyraźnie wybarwione, a resztę zostaw na kolejne słoneczne dni. Jeżeli prognoza zapowiada kilka zimnych, mokrych dni z rzędu, zerwij większe jasne owoce i połóż je w domu. Patent z folią jest pomocą na dobrą pogodę, nie sposobem na oszukanie prawdziwej jesieni. Ale przy odrobinie szczęścia pozwoli dłużej cieszyć się własnymi, pachnącymi pomidorami.
Czytaj także:
- Jesienią zawsze sadzę tę przyprawę. Grządka zazielenia się przed zimą, a latem zbieram soczyste „główki”
- Sąsiad zwalczył krety tanim jak barszcz sposobem. Płyn wzięty z kuchni wykurzył szkodniki
- Chcesz jesienią posadzić jeżówki? Nie przegap tego terminu, a w kolejnym sezonie ucieszysz oczy prawdziwą burzą kwiatów