Powidła śliwkowe kojarzą mi się z jednym z tych przetworów, przy których nie warto patrzeć na zegarek. W starych przepisach najważniejszym składnikiem był czas, ponieważ śliwek nie gotowało się raz, tylko wracało do nich przez kolejne dni. Dzięki temu powidła powoli odparowywały, a owoce nabierały idealnej konsystencji bez potrzeby dodawania żadnych zagęstników. Trzymam się więc takiej starej receptury i nic w niej nie zmieniam od lat, bo efekt wart jest każdej poświęceonej minuty.

WIDEO

player placeholder

Dobre powidła zaczynają się od odpowiednich owoców

Zanim jednak samo gotowanie, zacznijmy od wyboru dobrych owoców, a do tradycyjnych powideł najlepiej wybrać bardzo dojrzałe śliwki węgierki. Nie szukaj jednak najtwardszych i najładniejszych sztuk. Tutaj bardziej przydadzą się śliwki miękkie, słodkie i takie, które bez problemu odchodzą od pestki. Jeśli skórka jest lekko pomarszczona, również nie musi to być wada. Takie owoce mają zwykle mniej wody i więcej naturalnej słodyczy.

Najpierw owoce dokładnie umyj, przekrój na pół i usuń pestki. Jeśli robisz dużą porcję, podziel śliwki pomiędzy dwie szerokie miski. Nie chodzi wyłącznie o wygodę. Owoce ułożone w niezbyt wysokiej warstwie łatwiej puszczą sok. Tak przygotowane śliwki zostaw na ok. 2 godziny, a po tym czasie odsącz zebrany na dnie sok. Po co ten krok? Przede wszystkim skracasz późniejsze odparowywanie. Im mniej płynu znajdzie się na początku w garnku, tym szybciej śliwki zaczną zmieniać się w gęstą masę. Odsączonego soku nie musisz jednak wylewać. Możesz go zagotować i wykorzystać na przykład do kompotu, sosu do deseru albo rozcieńczyć wodą.

Zobacz także:

Smażenie przez 3 dni. Na tym polega stara metoda

Kiedy śliwki puszczą sok i go odsączysz, przełóż owoce do dużych garnków. Postaw je na kuchence i zacznij podgrzewać. Początkowo możesz użyć nieco większego płomienia, żeby zawartość garnka zaczęła się gotować. Kiedy pojawią się pierwsze wyraźne oznaki wrzenia, zmniejsz ogień do minimum. Od tej chwili nie zależy ci na gwałtownym gotowaniu. Śliwki powinny spokojnie pyrkać i stopniowo odparowywać. Pierwszego dnia gotuj je przez ok. 2 godziny. Co jakiś czas dokładnie przemieszaj zawartość garnka, przesuwając łyżką również po samym dnie.

Po 2 godzinach wyłącz palnik. I teraz pojawia się ważna część starej metody: nie zamykaj gorących śliwek pod pokrywką. Garnek zostaw odkryty do wystudzenia, najlepiej do następnego dnia. Zabezpiecz go przed owadami i zabrudzeniami w sposób, który nie zatrzymuje skraplającej się pary bezpośrednio nad owocami.

Następnego dnia ponownie postaw garnek na małym ogniu. Początkowo masa może wydawać się zwarta, dlatego podczas rozgrzewania szczególnie uważaj na dno. Mieszaj i poczekaj, aż całość ponownie zrobi się gorąca. Od tego momentu smaż powidła przez mniej więcej 1,5 godziny. Właśnie na tym etapie możesz dodać cukier. Nie podaję jednej obowiązkowej proporcji, bo dużo zależy od śliwek. Po prostu spróbuj masy - jeżeli owoce są bardzo słodkie, cukru potrzeba niewiele, a jeśli są kwaśniejsze, dodawaj go stopniowo. Pamiętaj też, że po dalszym odparowaniu smak stanie się intensywniejszy.

Po drugim gotowaniu ponownie zostaw powidła do wystudzenia. Kolejne smażenie możesz przeprowadzić wieczorem albo następnego dnia. W dawnych domowych przepisach nie chodziło o trzymanie się czasu co do minuty. Liczyło się wielokrotne podgrzewanie i spokojne odparowywanie wody. 

Ostatnie smażenie powinno trwać mniej więcej od 1 do 1,5 godziny, ale tym razem zegarek jest już tylko wskazówką. Patrz przede wszystkim na konsystencję - im gęstsza masa, tym częściej ją mieszaj. 

Jak pasteryzować powidła śliwkowe po staremu?

Słoiki i zakrętki dokładnie umyj i wyparz. Przy przetworach, które mają stać przez wiele miesięcy, czystość naczyń jest równie ważna jak samo gotowanie. Gorące powidła przekładaj do ciepłych, wyparzonych słoików. Nie napełniaj ich jednak aż po sam brzeg, tylko zostaw niewielką wolną przestrzeń. Jeśli podczas nakładania zabrudzisz rant słoika, dokładnie go wytrzyj. To drobiazg, o którym łatwo zapomnieć, ale resztki powideł na krawędzi mogą utrudnić prawidłowe zamknięcie. Dopiero wtedy mocno zakręć słoiki.

Na dnie dużego garnka połóż ściereczkę, ustaw na niej zamknięte słoiki i zadbaj o to, żeby nie obijały się o siebie podczas podgrzewania. Wlej wodę o temperaturze zbliżonej do temperatury słoików, aby ograniczyć ryzyko pęknięcia szkła. Woda powinna sięgać mniej więcej do 3/4 wysokości słoików. Podgrzewaj garnek, a czas pasteryzacji licz od momentu, kiedy woda zacznie łagodnie wrzeć. Ok. 15-20 minut spokojnej pasteryzacji wystarczy dla niedużych słoików z gorącymi powidłami.

Po zakończeniu ostrożnie wyjmij słoiki, ustaw je na ręczniku lub drewnianej desce i pozostaw do całkowitego wystudzenia. Później sprawdź każde zamknięcie. Wieczko powinno być zassane i nie może klikać po naciśnięciu palcem. Jeśli któryś słoik się nie zamknął, nie odkładaj go do spiżarni razem z pozostałymi. Wstaw go do lodówki i zużyj jako pierwszy.


Czytaj także: