Jesienią przy malinach często zauważam młode pędy, które wyrastają coraz dalej od głównego rzędu. Kiedyś po prostu je usuwałam, żeby nie zajmowały przejścia ani sąsiednich rabat. Teraz wykorzystuję je do rozmnażania krzewów i powiększania malinowego zakątka. Trzeba jednak wiedzieć, które odrosty nadają się do przesadzenia i jak je wykopać, żeby nie uszkodzić korzeni. Najlepiej zabrać się za to jesienią, gdy ziemia jest jeszcze ciepła.

WIDEO…

player placeholder

Jesienią młode pędy wychodzą poza rząd, dzięki temu malinowa grządka się rozszerza

W tym materiale zajmuję się malinami czerwonymi i żółtymi, które wypuszczają młode pędy również poza swoim rzędem.

Na obrzeżach grządki widzę pojedyncze pędy, czasem wyraźnie oddalone od głównej kępy. U czerwonych malin takie rozszerzanie się szpaleru jest naturalne: z czasem rośliny zajmują również przejście albo sąsiednią rabatę. Sam odstęp od starego krzaczka nie mówi jednak, czy młoda roślina poradzi sobie samodzielnie.

Zobacz także:

Jesienią oglądam cały rząd, z którego pochodzą młode rośliny, i przypominam sobie, jak rósł w sezonie. Wyraźnie słabszy wzrost oraz mozaikowe, żółtozielone przebarwienia liści budzą ostrożność, nawet gdy pojedynczy pęd wygląda okazale. Takie objawy mogą towarzyszyć chorobom wirusowym, a wygląd jednej łodygi nie wystarcza do oceny zdrowia całej rośliny.

Oddzielam ukorzenione odrosty.Wieloletnie korzenie dają początek nowym krzaczkom

Moją metodą jest przesadzanie zdrowych odrostów malin z własnymi korzeniami. Młoda roślina ma już część podziemną, więc po oddzieleniu przenoszę ją jako sadzonkę, a nie sam pęd wymagający ukorzenienia. Z takich odrostów mogę przedłużyć dotychczasowy rząd albo założyć nowy w innej części ogrodu.

U malin korzenie i nasada krzewu są wieloletnie, choć poszczególne pędy żyją krócej. Dlatego o wiosennym wzroście decyduje przede wszystkim zachowany układ korzeni, a nie jak najdłuższa łodyga: z pąków przy nasadzie i na korzeniach wyrastają kolejne pędy. Jesienny zabieg ma właśnie przygotować tę część rośliny do wzrostu w nowym miejscu.

Przenoszę odrosty w październiku, zachowując bryłę i skracając pęd

Młode rośliny przesadzam jesienią, gdy ziemia jest jeszcze ciepła i wilgotna. Wybieram mocne, zdrowe odrosty malin z własnymi korzeniami i przygotowuję szpadel, a do skrócenia pędu biorę czysty sekator.

Nowy rząd wyznaczam na słonecznym miejscu, gdzie po deszczu nie stoi woda, usuwam chwasty i zostawiam dostęp z obu stron, a między sadzonkami przyjmuję zwykle 40-60 cm, zależnie od siły wzrostu odmiany.

Najpierw przygotowuję miejsca w nowym rzędzie, dopiero potem wykopuję odrost z możliwie dużą bryłą korzeniową. Wbijam szpadel wokół niego z zapasem, podważam od spodu i odcinam korzeń łączący go z rośliną mateczną, bez szarpania za łodygę. Po wydobyciu sprawdzam, czy przy odroście pozostały własne drobne korzenie, a nie tylko odcinek korzenia prowadzący do starego krzaczka.

Skracam pęd do 25–30 cm i od razu przenoszę roślinę do dołka mieszczącego całą bryłę. Ustawiam ją na dotychczasowej głębokości, zasypuję ziemią i delikatnie dociskam dłonią. Jeśli bryła jest większa od dołka, poszerzam go, nie wciskam korzeni.

Po posadzeniu solidnie podlewam, kierując wodę na ziemię wokół sadzonki, tak aby zwilżyła również bryłę, z którą przeniosłam odrost.

Po posadzeniu sprawdzam ziemię, a wiosną wypatruję nowych pędów przy nasadzie

Po pierwszym podlaniu oglądam miejsca, w których ziemia osiadła. Uzupełniam zagłębienia odsłaniające korzenie, ale zostawiam nasadę na tym samym poziomie co wcześniej. Przy kolejnych wizytach sprawdzam wilgotność pod powierzchnią, szczególnie jeśli jesień jest sucha. Sam wilgotny wierzch nie pokazuje, czy woda dotarła do bryły.

Wiosną szukam rozwijających się pąków oraz świeżych pędów wychodzących przy nasadzie rośliny. Te nowe przyrosty pokazują, że sadzonka podjęła wzrost w nowym miejscu.

Oglądam cały rząd, żeby zauważyć, czy któraś sadzonka wyraźnie odstaje od pozostałych. Gdy młode liście zaczynają się rozkładać, wzdłuż przygotowanego pasa widać już osobne, rosnące krzaczki.


Czytaj także: