Od lat zostawiam nasiona tylko z tych pomidorów, które naprawdę mnie zachwyciły. Nie chodzi wyłącznie o wielkość owoców. Wybieram krzaki zdrowe, silne, plenne i takie, których smak pamiętam jeszcze długo po obiedzie. Dzięki temu nie zaczynam co roku od zera. Mam własny materiał do siewu, a przy okazji ogromną satysfakcję, kiedy z małego nasionka wyrasta pomidor podobny do tego, który rosół mi na grządce poprzedniego lata.

WIDEO

player placeholder

Najważniejsze jest jednak to, żeby nie wysuszyć nasion zaraz po wyjęciu z owocu. Otacza je śliska galaretowata warstwa, która nie powinna zostać na nich do końca. Właśnie dlatego stosuję fermentowanie nasion pomidora w niewielkiej ilości miąższu. Brzmi poważnie, ale to bardzo prosta czynność. Potrzebujesz tylko dojrzałego pomidora, małego słoiczka, łyżeczki, sitka i odrobiny cierpliwości.

Fermentowanie nasion pomidora wygląda niepozornie. To właśnie tu zaczyna się ich dobra przyszłość

Do zbierania wybierz pomidor w pełni dojrzały, najlepiej zerwany z krzaka, który przez cały sezon nie chorował. Nie bierz owocu z rośliny osłabionej, porażonej zarazą albo takiej, która słabo owocowała. Nasiona mogą przenieść część cech rośliny, dlatego warto wybierać tylko najlepsze egzemplarze. Ja najczęściej zostawiam owoce z pierwszych i środkowych gron, bo dobrze pokazują, jaki naprawdę był dany krzak.

Zobacz także:

Przekrój pomidora i łyżeczką wyjmij komory nasienne. Przełóż je do małego szklanego słoiczka razem z odrobiną miąższu i soku. Nie dolewaj dużo wody. Wystarczy tyle wilgoci, ile jest już w pomidorze. Gdy zalejesz nasiona zbyt mocno, fermentacja będzie przebiegała wolniej, a całość może niepotrzebnie zacząć brzydko pachnieć.

Słoiczek postaw w ciepłym miejscu, ale nie na ostrym słońcu. Dobrze sprawdza się blat w kuchni, półka w spiżarni albo miejsce w pobliżu okna, gdzie nie grzeje cały dzień. Przykryj naczynie gazą, papierowym ręcznikiem albo luźno położoną pokrywką. Nie zakręcaj go szczelnie. W środku zachodzi naturalny proces, a dostęp powietrza jest potrzebny.

Fermentowanie zwykle trwa od dwóch do czterech dni. Dużo zależy od temperatury w domu. Latem, gdy jest ciepło, czasem wystarczą dwa dni. W chłodniejszym pomieszczeniu poczekaj trzy albo cztery dni. Raz dziennie zajrzyj do słoiczka i delikatnie zamieszaj zawartość łyżeczką. Dzięki temu zobaczysz, co się dzieje, i szybciej zauważysz moment, kiedy nasiona są gotowe do mycia.

Nie przestrasz się zapachu ani nalotu. Po kilku dniach poznasz właściwy moment

Po pewnym czasie na powierzchni pojawi się cienka warstwa nalotu, a zawartość słoiczka zacznie pachnieć kwaśno i niezbyt przyjemnie. Wiem, że za pierwszym razem może to budzić opór. Nie wyrzucaj wtedy wszystkiego do zlewu. Taki nalot jest zwykle znakiem, że fermentacja przebiega prawidłowo i śliska osłonka wokół nasion zaczyna się rozkładać.

Gotowe nasiona łatwo rozpoznasz po tym, że opadają na dno, a resztki miąższu unoszą się wyżej lub zbierają przy powierzchni. Nie czekaj jednak zbyt długo. Gdy zostawisz słoiczek na tydzień, nasiona mogą zacząć kiełkować albo stracić dobrą jakość. Najlepiej zabierz się za mycie od razu wtedy, gdy widzisz nalot i oddzielające się resztki miąższu.

Przelej zawartość słoiczka do drobnego sitka. Spłukuj nasiona chłodną, bieżącą wodą i delikatnie przecieraj je palcami. Rób to spokojnie, aż przestaną być śliskie. Nie używaj gorącej wody, bo możesz uszkodzić środek nasiona. Gdy sitko ma duże oczka, podłóż pod nie drugie, drobniejsze. Nasiona pomidora są niewielkie i szkoda byłoby stracić je podczas płukania.

W tym momencie zobaczysz różnicę. Dobrze oczyszczone nasiona są jasne, matowe i nie sklejają się w jedną grudkę. Odrzuć te bardzo ciemne, uszkodzone albo dziwnie puste. Nie musisz wybierać każdego pojedynczego nasionka jak jubiler. Wystarczy, że zostawisz te zdrowo wyglądające. Z jednego dużego pomidora często uzbierasz ich więcej, niż potrzebujesz na własne grządki.

Suszenie nasion pomidora wymaga spokoju. Jeden błąd może zmarnować całą twoją pracę

Umyte nasiona rozłóż cienką warstwą na papierze do pieczenia, talerzu ceramicznym albo kawałku gładkiej tektury. Nie używaj ręcznika papierowego, ponieważ po wyschnięciu potrafią się do niego mocno przykleić. Ja najchętniej wybieram papier do pieczenia, bo później łatwo oddzielam od niego każde nasionko. Rozsyp je tak, żeby nie leżały jedno na drugim.

Postaw je w suchym, przewiewnym miejscu. Nie kładź ich na kaloryferze i nie susz w piekarniku. Zbyt wysoka temperatura może obniżyć zdolność kiełkowania, choć na pierwszy rzut oka nasiona będą wyglądały zupełnie dobrze. W domu wystarczy temperatura pokojowa. Co dzień porusz je palcem albo przejedź po nich delikatnie łyżeczką, żeby nie posklejały się podczas schnięcia.

Po około tygodniu sprawdź, czy są całkiem suche. Dobre nasiono jest twarde, nie ugina się i łatwo odchodzi od podłoża. Gdy masz choć cień wątpliwości, zostaw je jeszcze na dwa lub trzy dni. Zbyt wcześnie schowane nasiona mogą zapleśnieć w kopercie, a wtedy cała praca pójdzie na marne. Przy własnych pomidorach nie warto się spieszyć.

Suche nasiona przesyp do papierowej torebki albo małej koperty. Koniecznie podpisz odmianę i rok zbioru. To ważne, bo zimą łatwo pomylić czerwone koktajlowe z dużymi malinowymi, zwłaszcza gdy zbierasz materiał z kilku krzaków. Koperty trzymaj w suchym, chłodnym i ciemnym miejscu, na przykład w pudełku w szafce. Nie chowaj ich do wilgotnej piwnicy ani do lodówki, gdzie może zbierać się para.

Wiosną wyjmiesz gotowe nasiona i wysiejesz je do pojemników. Zawsze sieję trochę więcej, niż planuję posadzić, bo wtedy mogę wybrać najmocniejsze siewki. Fermentowanie nasion pomidora daje mi poczucie, że mam wpływ na kolejny sezon od samego początku. A kiedy latem zrywam pierwszy własny owoc z krzaka wyhodowanego z zachowanych nasion, wiem, że warto było poświęcić kilka minut przy kuchennym blacie.


Czytaj także: