W ogrodzie nieraz działamy szybko, bo do przycięcia czeka kilka krzewów, drzewko owocowe i rośliny w donicach. Łatwo wtedy przejść z jednej rośliny do drugiej tym samym sekatorem. Ja nauczyłam się, że przy chorych pędach taki pośpiech może sporo kosztować. Na ostrzach zostają bakterie, zarodniki grzybów, sok roślinny i drobne resztki tkanki. Potem wystarczy jedno cięcie zdrowej gałązki, aby kłopot ruszył dalej po ogrodzie.
WIDEO…
Nie trzeba kupować drogich preparatów ani urządzać wielkiej dezynfekcji po każdym ruchu ręki. Wystarczy mieć pod ręką alkohol i czystą szmatkę albo waciki. Takie proste przyzwyczajenie szczególnie przydaje się podczas cięcia róż, malin, porzeczek, winorośli, pomidorów, ogórków, drzewek owocowych oraz roślin pokojowych. Pokażę ci, kiedy przecierać ostrza, czym robić to najbezpieczniej i jak nie zniszczyć przy okazji samego sekatora.
Chory pęd zostawia ślad na ostrzu. Nie przenoś go na zdrową roślinę
Największy błąd robi się wtedy, gdy po wycięciu podejrzanego pędu od razu przechodzisz do kolejnej rośliny. Na metalu mogą zostać niewidoczne resztki porażonej tkanki. To właśnie w nich bywają grzyby, bakterie i wirusy. Sekator działa wtedy jak mały przewoźnik. Przycinasz nim zdrowy pęd, robisz świeżą ranę, a razem z ostrzem dostarczasz do niej to, czego chciałaś się pozbyć.
Nie każda plamka na liściu oznacza groźną chorobę, ale ostrożność zawsze się opłaca. Zdezynfekuj ostrza szczególnie wtedy, gdy wycinasz pędy z czarnymi przebarwieniami, zasychającą korą, nalotem, wyciekającym sokiem albo miękkimi, gnijącymi miejscami. Tak samo postępuj po cięciu roślin, które nagle więdną mimo podlewania, mają zdeformowane liście lub podejrzanie karłowacieją. Przy różach zwróć uwagę na czarne plamy i zamierające końcówki pędów. U pomidorów nie lekceważ brunatnych zmian, przebarwień i mokrych plam. W sadzie ostrożności wymagają raki na korze, zasychające gałęzie oraz miejsca, z których sączy się lepka wydzielina.
Ja przecieram sekator po każdym cięciu wyraźnie chorego pędu, zanim dotknę zdrowej części tej samej rośliny. Robię to również przed przejściem do kolejnego krzewu czy doniczki. Nie musisz dezynfekować narzędzia po usunięciu każdego suchego listka. Gdy jednak masz choć cień podejrzenia, że roślina choruje, lepiej poświęć kilkanaście sekund. To znacznie mniej pracy niż późniejsze ratowanie całej rabaty.
Pamiętaj też o kolejności prac. Najpierw przycinaj rośliny zdrowe i silne, potem te słabsze, a chore zostaw na sam koniec. Dzięki temu ograniczysz liczbę sytuacji, w których musisz przerywać pracę. Po skończeniu nie wrzucaj porażonych pędów na kompostownik. Zapakuj je do worka i wyrzuć do odpadów zielonych albo zmieszanych, zgodnie z zasadami obowiązującymi u ciebie. Nie zostawiaj ich także pod krzewem, bo zarodniki i inne patogeny mogą wrócić do rośliny.
Alkohol działa szybko i nie zostawia problemu. Przygotuj go zanim zaczniesz cięcie
Do przecierania ostrzy najwygodniej użyj alkoholu o stężeniu około 70 procent. Dobrze sprawdzi się spirytus rozcieńczony wodą, alkohol izopropylowy albo gotowy płyn do dezynfekcji na bazie alkoholu. Nie polewaj sekatora bezpośrednio dużą ilością płynu, bo alkohol może spływać po rękojeści, a to tylko utrudni pracę. Nasącz nim wacik, kawałek ręcznika papierowego albo czystą bawełnianą ściereczkę.
Otwórz sekator szeroko i dokładnie przetrzyj obie strony ostrza. Nie pomijaj miejsca przy śrubie, sprężyny oraz rowka, w którym często zbiera się sok i brud. Przy sekatorze kowadełkowym wyczyść również płaską część, o którą opiera się gałązka. Po kilku sekundach alkohol odparuje, więc nie musisz długo czekać, zanim wrócisz do pracy. To bardzo wygodne, gdy przycinasz rośliny w szklarni albo na działce i nie masz dostępu do kranu.
Ja trzymam małą butelkę z alkoholem w skrzynce ogrodowej. Obok wkładam zamykany pojemnik z wacikami oraz kilka ręczników papierowych. Taki zestaw nie zajmuje prawie miejsca, a ratuje sytuację wtedy, gdy nagle zauważysz chore miejsce na pędzie. Możesz też użyć małego spryskiwacza, ale rób to z głową. Spryskaj szmatkę, nie ostrza trzymane nad rabatą. Nie chcesz przecież, żeby płyn spadł na delikatne liście czy kwiaty.
Nie zastępuj alkoholu wodą z płynem do naczyń. Taki roztwór dobrze usuwa sok, ziemię i tłuste osady, ale nie daje pewności, że pozbędziesz się drobnoustrojów. Mydło przydaje się podczas porządnego mycia narzędzia po skończonej pracy, natomiast w trakcie cięcia chorych roślin wybierz alkohol. Nie używaj też przypadkowego perfumowanego płynu z łazienki. Może zawierać dodatki, które zostawią lepki osad na metalu.
Po dezynfekcji sekator nadal wymaga troski. Czyste ostrze tnie lekko i goi roślinę szybciej
Samo przetarcie alkoholem to ważny krok, ale po całym dniu pracy warto zrobić sekatorowi mały przegląd. Najpierw usuń z ostrzy ziemię, sok i przyklejone fragmenty kory. Użyj do tego wilgotnej szmatki, a przy większym brudzie odrobiny ciepłej wody z płynem do naczyń. Nie mocz narzędzia długo w misce, zwłaszcza gdy ma metalową sprężynę i śrubę. Woda może dostać się w zakamarki, a potem pojawi się rdza.
Po umyciu wytrzyj wszystko do sucha. Dopiero wtedy przetrzyj ostrza alkoholem i zostaw sekator otwarty na kilka minut. Kiedy metal jest już suchy, nałóż kroplę oleju technicznego na śrubę, sprężynę i ruchome części. Kilka razy otwórz oraz zamknij narzędzie, żeby olej rozszedł się równomiernie. Nadmiar zbierz papierowym ręcznikiem. Dzięki temu sekator nie będzie skrzypiał, ostrza nie zardzewieją, a ręka mniej się zmęczy podczas kolejnego cięcia.
Sprawdź również, czy ostrza są ostre. Tępy sekator miażdży pęd zamiast zrobić czyste, gładkie cięcie. Taka rana goi się wolniej i łatwiej wpuszcza choroby. Gdy widzisz postrzępione brzegi na uciętej gałązce, nie odkładaj ostrzenia na później. Użyj ostrzałki do narzędzi ogrodowych albo oddaj sekator do serwisu. W przypadku cienkich pędów różnicę poczujesz od razu.
Na koniec schowaj narzędzie w suchym miejscu. Nie zostawiaj go na ziemi, na mokrym parapecie w szklarni ani pod chmurką. Nawet porządny sekator szybko straci formę, gdy będzie stale łapał wilgoć. Ja po każdym cięciu robię prosty rytuał: usuwam chore pędy, przecieram ostrza alkoholem, myję narzędzie po pracy i chowam je do skrzynki. Dzięki temu nie roznoszę chorób po ogrodzie i nie muszę co sezon kupować nowego sekatora. To mały nawyk, który naprawdę daje roślinom większą szansę na zdrowy wzrost.
Czytaj także:
- Zabezpieczyłam borówki amerykańskie przed ptakami, ale sąsiad mnie wyśmiał. Wytknął mi aż 3 błędy
- Ta roślina ozdobi każdy ogród. Świetnie znosi fale upałów i okresową suszę
- Mszyce w ogrodzie zwalczam tanią jak barszcz domową miksturą. Po kilku godzinach rośliny są już wolne od szkodników



























