Gdy liliowce rosną w jednym miejscu przez kilka lat, ich kępy stają się szerokie, zbite i coraz mniej chętne do kwitnienia. Nie czekam wtedy, aż roślina całkiem osłabnie. Jesienią wykopuję ją, dzielę na mniejsze części i sadzę w kilku miejscach ogrodu. Dzięki temu odmładzam rabatę, zyskuję nowe sadzonki i nie wydaję ani złotówki w centrum ogrodniczym.
WIDEO…
To naprawdę nie jest trudna praca, ale warto zrobić ją porządnie. Liliowiec wybacza wiele, jednak źle posadzony potrafi długo stać w miejscu. Największą uwagę zwróć na zdrowe wachlarze liści, korzenie i wysokość sadzenia. Ten ostatni punkt ma większe znaczenie, niż na pierwszy rzut oka się wydaje.
Jesienny podział liliowca daje mu nową siłę. Nie zabieraj się za niego, gdy ziemia jest twarda i mokra
Najlepszy moment na podział rozrośniętej kępy liliowca przypada po zakończeniu kwitnienia, gdy lato wyraźnie odpuszcza, ale do silnych przymrozków zostało jeszcze trochę czasu. Zwykle robię to we wrześniu albo na początku października. Ziemia jest wtedy nadal ciepła, korzenie mają czas się przyjąć, a roślina nie musi już wkładać energii w kwiaty. W kolejnym sezonie takie odmłodzone liliowce często odbijają mocniej, niż się spodziewasz.
Wybierz dzień pochmurny, ale suchy. Nie dziel kępy podczas ulewy, bo ciężka ziemia oblepia korzenie i trudno zobaczyć, które części są zdrowe. Nie odkładaj też pracy na późną jesień, gdy nocami regularnie łapie mróz. Młode sadzonki potrzebują kilku tygodni, żeby wypuścić nowe drobne korzenie i dobrze złapać kontakt z podłożem.
Zanim chwycisz za szpadel, przygotuj nowe miejsca na rabacie. Liliowce najlepiej kwitną tam, gdzie mają sporo słońca, chociaż poradzą sobie również w lekkim półcieniu. Przekop ziemię, usuń korzenie chwastów i dodaj do dołka dojrzały kompost. Nie wsypuj świeżego obornika bezpośrednio pod sadzonkę, bo może podrażnić korzenie. Gdy masz ciężką, gliniastą ziemię, rozluźnij ją kompostem i odrobiną drobnej kory. Przy bardzo piaszczystym podłożu dodaj więcej próchnicznej ziemi, żeby wilgoć nie uciekała zbyt szybko.
Rozrośnięta kępa często sama podpowiada, że prosi się o podział. Środek zaczyna łysieć, liści jest dużo, ale kwiatów mniej niż dawniej. Zdarza się też, że wachlarze stoją ciasno jeden przy drugim, a pędy kwiatowe są krótkie i słabe. Nie traktuj tego jako porażki. To normalny etap, szczególnie u roślin, które od lat rosną bez przesadzania.
Zdrowe wachlarze liści są ważniejsze niż wielkość sadzonki. Z jednej kępy wybierz kilka mocnych części, a nie dziesiątki drobiazgów
Najpierw obkopuję liliowiec szpadlem dookoła, mniej więcej 15 do 20 centymetrów od zewnętrznego brzegu liści. Potem podważam bryłę z kilku stron i ostrożnie wyjmuję ją z ziemi. Nie ciągnij gwałtownie za liście, bo łatwo je urwać, a wtedy trudniej ocenić stan sadzonki. Gdy ziemia jest sucha i mocno trzyma korzenie, podlej kępę dzień wcześniej. Będzie znacznie łatwiej ją wydobyć.
Po wykopaniu otrząśnij nadmiar podłoża. Nie musisz myć korzeni do czysta, ale usuń tyle ziemi, żeby zobaczyć, gdzie zaczynają się osobne wachlarze. Wachlarz to po prostu skupisko liści wyrastających z jednego miejsca przy szyjce rośliny. Szukaj części jędrnych, z jasnymi lub kremowymi, mocnymi korzeniami. Odrzuć fragmenty miękkie, ciemne, nadgniłe albo bez wyraźnych pąków i liści.
Dużą kępę najczęściej da się rozdzielić rękami. Złap ją po dwóch stronach i spokojnie rozchylaj, kierując się naturalnymi miejscami między wachlarzami. Gdy korzenie są bardzo splątane, użyj ostrego noża albo szpadla. Narzędzie wcześniej umyj i przetrzyj spirytusem, zwłaszcza gdy dzielisz kilka różnych roślin. Nie chodzi o przesadną ostrożność, tylko o to, żeby nie przenosić chorób z jednej kępy na drugą.
Każda nowa część powinna mieć kilka zdrowych wachlarzy liści oraz porządny kawałek korzeni. Najlepiej zostaw po trzy do pięciu wachlarzy na sadzonkę. Takie fragmenty szybko się przyjmują i nie wyglądają mizernie na rabacie. Bardzo małe części z jednym wachlarzem także mogą przeżyć, ale będą potrzebowały więcej czasu, zanim zrobią się gęste i obficie zakwitną.
Liście skracam mniej więcej do wysokości 15 centymetrów. Dzięki temu sadzonka nie traci tyle wody, a wiatr nie wyrywa jej z luźnej ziemi. Nie obcinaj ich zupełnie przy samej nasadzie. Roślina potrzebuje kawałka liścia, by po posadzeniu spokojnie się regenerować. Przy okazji wytnij wszystkie suche, żółte i uszkodzone fragmenty. Rabata od razu będzie wyglądała czyściej, a ty nie zaniesiesz do nowego miejsca śladów chorób.
Szyjka liliowca musi znaleźć się równo z ziemią. Za głębokie sadzenie potrafi odebrać kwiaty na wiele miesięcy
Przy sadzeniu liliowca nie kieruj się zasadą, że głębiej znaczy bezpieczniej. Ta roślina nie lubi, gdy jej szyjka zostanie zakopana za nisko. Szyjka to miejsce, z którego wyrastają liście i korzenie. Ustaw ją dokładnie na poziomie gruntu. Nie przykrywaj jej grubą warstwą ziemi i nie zostawiaj wysoko nad powierzchnią, bo korzenie będą przesychały.
Wykop dołek szerszy niż korzenie sadzonki. Usyp na jego dnie niewielki kopczyk ziemi, rozłóż na nim korzenie i skieruj je na boki oraz w dół. Nie zawijaj ich ciasno pod spód. Jedną ręką przytrzymaj roślinę na odpowiedniej wysokości, a drugą dosypuj ziemię. Co chwilę lekko ją dociśnij, żeby między korzeniami nie zostały duże kieszenie powietrza. Na końcu sprawdź jeszcze raz, czy szyjka nie znalazła się pod ziemią.
Po posadzeniu porządnie podlej każdą sadzonkę. Woda osadzi ziemię przy korzeniach i pokaże, czy trzeba dosypać jeszcze trochę podłoża. Przez pierwsze tygodnie pilnuj wilgoci, zwłaszcza gdy jesień jest sucha i ciepła. Nie zalewaj jednak rabaty codziennie, bo stojąca woda sprzyja gniciu. Lepiej podlej rzadziej, ale dokładnie.
Na zimę możesz rozsypać wokół roślin cienką warstwę kompostu albo drobnej kory. Nie zasypuj jednak samej szyjki grubą ściółką. Zostaw wokół niej trochę przestrzeni, żeby powietrze swobodnie docierało do nasady liści. Wiosną odgarnij nadmiar ściółki i obserwuj, jak liliowiec rusza. Gdy pojawią się świeże zielone wachlarze, będziesz mieć pewność, że praca się udała.
Najbardziej lubię ten zabieg za to, że efekty widać nie tylko na jednej rabacie. Z jednej starej, osłabionej kępy robi się kilka mocnych roślin. Możesz dosadzić je przy ogrodzeniu, wzdłuż ścieżki albo podzielić się nimi z sąsiadką. A kiedy latem pojawi się więcej kwiatów, przypomnisz sobie, że wystarczyło wykopać, rozdzielić i posadzić na właściwej wysokości.
Czytaj także:
- Suchą zgniliznę wierzchołkową zwalczam systemowo. Te 3 czynności robię obowiązkowo
- W zeszłym roku zapomniałam to zrobić z glicynią, w tym gorzko tego pożałowałam. Sierpień to najlepszy czas na ten zabieg
- Mszyce w ogrodzie zwalczam tanią jak barszcz domową miksturą. Po kilku godzinach rośliny są już wolne od szkodników



























