Najlepsze zupy na całym świecie od zawsze robi moja mama, ale ja w swojej kuchni nie potrafiłam odtworzyć takiego smaku i konsystencji. Zarówno jarzynowa, ogórkowa, jak i wszelkie inne warianty wychodziły mi jakieś rzadkie i nijakie, aż w końcu odkryłam pewien sprytny patent. Teraz wszystkie zupy wychodzą genialnie, mimo że nie dodają do nich żadnych specjalnych dodatków. 

WIDEO

player placeholder

Jak zagęścić zupę bez mąki i śmietany?

Bardzo lubię zupy, bo od dzieciństwa zawsze pojawiały się one na naszym stole. Mama gotowała przepyszną pomidorówkę, ogórkową, rosół, szczawiową i barszcz taki, że wszyscy prosili o dokładki. Nie miała żadnych specjalnych trików czy dodatków, po prostu stawiała na dużą ilość warzyw i dobre mięso oraz czas. Każda zupa zaczynała się od wolno pyrkającego na palniku wywaru i bulgotała tak długimi godzinami, aż wszystkie składniki oddały swój smak i aromat. 

Gdy zaczęłam gotować we własnej kuchni, starałam się odwzorowywać wszystkie myki podpatrzone u mamy, ale moim zupom wciąż czegoś brakowało. Wychodziły zbyt rzadkie, a gdy chciałam je zagęścić je skrobią z wodą, zasmażką na maśle i mące lub zwykłą śmietaną, stawały się nijakie i ubywało im smaku. W końcu wyczytałam w sieci sprytny patent z blendowaniem i okazało się, że to był strzał w dziesiątkę.

Zobacz także:

Chodzi o to, aby część zupy odlać do oddzielnego naczynia i zblendować na gładki krem, a potem znów wlać do garnka i wymieszać. Dzięki temu wszystkie zupy zagęszczają się momentalnie, ale nie zmieniają smaku, bo przecież nic do nich nie dodajemy. Mąkę czy śmietanę niestety od razu czuć w smaku, a tutaj nie zmienia się nic, poza idealnie gęstą konsystencją i to zaledwie w kilka sekund, bez długiego odparowywania na małej mocy palnika. 

Do jakich zup nadaje się ta metoda?

Zblendowanie części zawartości garnka i późniejsze mieszanie wszystkiego razem to rozwiązanie uniwersalne, które pasuje do większości zup, ale jest kilka takich, które szczególnie na tym zyskują. Ja najbardziej lubię stosować ten myk przy gotowaniu jarzynowej, koperkowej, ogórkowej czy botwinki. W tych zupach szczególnie zależy mi na przyjemnie jedwabistej konsystencji, a odrobina zblendowanej papki pozwala uzyskać ją zdecydowanie najszybciej i najłatwiej. 

Czasem blenduję też część ugotowanych warzywami gdy robię leczo i w ten sam sposób zagęszczam ten cukiniowy letni przysmak. Podobny patent genialnie sprawdza się przy szykowaniu wszelkiego rodzaju gulaszy i potrawek, których nie chcemy zaprawiać mąką rozpuszczoną w wodzie czy tłustymi zasmażkami. Gdy odcedzimy odrobinę wywaru z gotowania oraz wrzucimy do tego parę kawałków ugotowanej marchewki oraz ziemniaków, powstanie naturalny zagęszczacz, który nie zmieni smaku dania, a pięknie ustabilizuje jego konsystencję.


Czytaj także: