Rosół może smakować świetnie, a mimo to wyglądać na mętny i ciężki. Wystarczy, że mięso zacznie gwałtownie się gotować, nie zbierzesz szumowin albo kilka razy mocno zamieszasz zawartość garnka. Drobinki białka i tłuszczu rozchodzą się wtedy po całym wywarze i trudno później uzyskać efekt przejrzystego, złocistego płynu. Jest jednak 1 tani dodatek, który możesz wykorzystać pod koniec gotowania. To stary kuchenny patent, który ma jeszcze jedną zaletę - przełamuje tłusty smak wywaru i sprawia, że rosół wydaje się lżejszy.

WIDEO

player placeholder

Dlaczego rosół wychodzi mętny? Najczęstsze błędy

Jednym z częstych błędów jest gotowanie wywaru na zbyt dużej mocy palnika. W wielu domach mówi się, że dobry rosół powinien tylko „pyrkać” albo „mrugać” i jest to bardzo trafne określenie. A dlaczego jest to aż tak ważne? W rosole znajduje się tłuszcz pochodzący z mięsa, drobiny warzyw oraz białka. Przy intensywnym gotowaniu wszystko zaczyna krążyć w garnku, tłuszcz rozpada się na bardzo małe krople i miesza z płynem, a drobne cząstki mięsa i warzyw nie mają szans spokojnie opaść albo wypłynąć na powierzchnię. Rezultat to wywar, który wygląda na mleczny lub zamglony.

Z tego samego powodu nie mieszaj rosołu bez potrzeby. Po dodaniu warzyw możesz raz delikatnie ułożyć składniki, ale później najlepiej zostawić garnek w spokoju. Nie naciskaj mięsa łyżką, nie rozgniataj warzyw i nie próbuj przyspieszać wydobywania z nich smaku.

Zobacz także:

Duże znaczenie ma również ilość wody. Jeśli nalejesz jej zdecydowanie za dużo w stosunku do mięsa i warzyw, dostaniesz słaby wywar. Jeśli wody będzie za mało, podczas długiego gotowania część odparuje i rosół może zrobić się przesadnie intensywny oraz tłusty. Dobrze, gdy woda swobodnie przykrywa mięso, ale garnek nie jest wypełniony nią niemal po brzegi.

Sprytny trik na klarowny rosół - dorzuć jeszcze 1 warzywo

Marchew, pietruszka, seler, por, cebula – ten zestaw zna właściwie każdy, ale mało kto wie, że do rosołu warto dodatkowo wrzucić całego świeżego pomidora. Początkowo taki składnik może wydawać się dziwny, ale ma tutaj kilka ważnych zastosowań. Po pierwsze, jego kwasowość wpływa na zachowanie białek znajdujących się w wywarze, co naturalnie klaruje rosół. Po drugie, pomidor równoważy tłustość i wzmacnia smak wywaru, dzięki czemu rosół wydaje się lżejszy w odbiorze, mimo że nadal pozostaje pełny i mięsny.

Pomidory kosztują teraz grosze, a wielu z nas ma je także na swoich działkach i w ogródkach, więc dlaczego by nie spróbować dorzucić tego pachnącego warzywa do gara z rosołem? Nie przesadzaj jednak z ilością, bo na duży garnek, mniej więcej 3-4 litry rosołu, wystarczy jeden średni pomidor. Najlepiej dodaj go pod koniec gotowania, mniej więcej na ostatnie 20-30 minut. Dzięki temu nie zdąży zdominować wywaru i nie rozgotuje się też tak mocno jak warzywa wrzucone na samym początku. To właśnie subtelność jest tutaj najważniejsza. Rosół nie powinien smakować pomidorowo, a delikatna kwasowość ma jedynie przełamać cięższe, tłuste nuty i podkreślić smak mięsa.


Czytaj także: