Kopytka wydają się jednym z najprostszych dań z ziemniaków i teoretycznie trudno coś tutaj zepsuć. W praktyce wystarczy jednak niewielka zmiana proporcji albo zbyt długie zagniatanie i zamiast mięciutkich kluseczek na talerzu pojawiają się twarde kopytka. Przez długi czas sama sądziłam, że problem rozwiąże odpowiednia ilość mąki. Oczywiście ma ona ogromne znaczenie, ale nie jest jedynym składnikiem, na który warto zwrócić uwagę. Znajoma kucharka podpowiedziała mi kiedyś, żebym pominęła 1 popularny składnik. Początkowo wydawało mi się to ryzykowne, ale spróbowałam i to był klucz do sukcesu.
WIDEO…
Co zrobić, żeby kopytka były miękkie? Tego składnika nie wrzucaj do miski
Jeżeli zależy ci na naprawdę delikatnych kopytkach, spróbuj przygotować je bez jajka. Nie musisz zastępować go żadnym innym składnikiem. Wystarczą ugotowane ziemniaki, mąka pszenna i sól. To właśnie prostota tego ciasta działa na jego korzyść. Jajko ma oczywiście swoje zalety. Pomaga związać masę, dlatego początkującym osobom może dawać poczucie większego bezpieczeństwa podczas formowania i gotowania klusek. Jednocześnie sprawia jednak, że ciasto staje się bardziej zwarte. Jeśli dodatkowo wsypiesz za dużo mąki albo będziesz długo wyrabiać masę, po ugotowaniu kopytka mogą okazać się wyraźnie twardsze, niż oczekujesz.
Bez jajka masa jest delikatniejsza, więc gotowe kopytka mają miękki środek i aksamitną konsystencję. Nie oznacza to jednak, że mają rozpadać się w garnku. Jeśli dobrze przygotujesz ziemniaki i zachowasz rozsądną proporcję mąki, bez problemu utrzymają swój charakterystyczny kształt. Najważniejsze jest to, żeby nie próbować za wszelką cenę uzyskać zwartego, suchego ciasta. Masa na kopytka może być miękka i lekko klejąca. Jeżeli będziesz dosypywać mąkę aż całkowicie przestanie przywierać do dłoni i stolnicy, prawdopodobnie dodasz jej zbyt dużo. Kopytka wprawdzie będzie łatwiej kroić, ale po ugotowaniu zapłacisz za tę wygodę ich twardszą konsystencją.

Ile mąki dodać do kopytek bez jajka?
Nie istnieje uniwersalna ilość mąki, która sprawdzi się idealnie przy każdych ziemniakach. Jedne są bardziej suche i mączyste, inne mają sporo wilgoci. Znaczenie ma nawet to, czy ugotujesz je poprzedniego dnia, czy zaczniesz robić kopytka, gdy tylko ostygną. Najlepiej więc skorzystać ze starego domowego sposobu odmierzania proporcji na 1/4. Przeciśnięte ziemniaki ułóż równą warstwą w misce, podziel ją umownie na cztery części, wyjmij jedną ćwiartkę i w powstałe miejsce wsyp mąkę. Następnie włóż odłożone ziemniaki z powrotem i szybko zagnieć całość. To wygodny punkt orientacyjny, choć nadal warto kierować się konsystencją masy.
Mąkę dosypuj stopniowo. Znacznie łatwiej dołożyć jedną czy dwie łyżki niż uratować ciasto, do którego od razu trafiło jej za dużo. Kiedy masa zaczyna trzymać kształt i można zrobić z niej wałek, zwykle nie potrzebuje już kolejnej garści mąki. Nie przejmuj się też tym, że surowe ciasto jest delikatniejsze niż masa z jajkiem. Tak właśnie powinno być. Największą pokusą jest wtedy dosypywanie mąki, aż zacznie przypominać zwartą plastelinę. Tego unikaj. Miękkie ciasto daje miękkie kopytka.
Po zagnieceniu nie zostawiaj masy na blacie na pół godziny. Ziemniaczane ciasto najlepiej formować i gotować od razu. Im dłużej stoi, tym bardziej może robić się wilgotne i klejące. Wtedy naturalnym odruchem jest ponowne dosypywanie mąki, a stąd już krótka droga do twardych klusek.
Czytaj także:
- Delikatne, mięciutkie kopytka robię sposobem szkolnej kucharki. Sama bym na to nigdy nie wpadła
- Myślałam, że robię dobre kopytka, dopóki nie spróbowałam u sąsiadki. Dała mi przepis i 1 trik gratis
- Jesienią robię kopytka nieco inaczej. Tylko z 2 składników, a smakują 100x lepiej niż klasyczne



























