Ziemniaki to niekwestionowana podstawa polskiej kuchni. Jemy je w przeróżnych formach - jako dodatek do kotleta, a także baza do klusek, placków czy różnego rodzaju farszy na pierogi. W tej pierwszej formie można po prostu ugotować je w wodzie i odcedzić albo rozgnieść tłuczkiem, ale ja idę o krok dalej, bo najbardziej lubię do obiadu gładziutkie puree. Aby je zrobić, trzeba połączyć tłuczone ziemniaki z kilkoma ważnymi dodatkami, a żeby wszystko wyszło jak trzeba, najłatwiej jest zapamiętać prostą proporcję 3x100. Dzięki niej puree za każdym razem jest kremowe i aksamitne w punkt.
WIDEO…
Jak zrobić gładkie i kremowe puree ziemniaczane?
Podstawą dobrego puree są oczywiście dobre ziemniaki, a tutaj najlepiej sprawdzą się te typu C, czyli mączyste. Tylko one po ugotowaniu mają odpowiednią konsystencję i strukturę, aby zamienić je w gładziutki i aksamitny dodatek do mięsa czy ryby. Ważne jest też to, jak się je gotuje, a ja robię to nie z zegarkiem, tylko widelcem w ręku. Nie ma co sztywno trzymać się minutnika, bo nawet ziemniaki tego samego typu, mogą potrzebować raz mniej, a raz więcej czasu. Sprawdzam je więc nakłuwając delikatnie widelcem i od razu wiem, czy już trzeba je odcedzać, czy dać im jeszcze chwilkę w bulgoczącej wodzie.
A kiedy ziemniaki są już idealnie ugotowane, przychodzi czas na odlewanie wody. Tutaj trzeba wyjątkowo się postarać, bo nie chcemy żadnego dodatkowego płynu na dnie garnka. Ziemniaki muszą być porządnie odcedzone i najlepiej potem jeszcze przez chwilkę odparowane na palniku. Dopiero w tym momencie możemy zacząć właściwe przygotowanie puree, a tutaj kluczowa jest zasada 3x100, czyli dodanie po 100 g masła, mleka i śmietanki kremówki na kilogram ugotowanych ziemniaków. Wszystkie te składniki można wrzucić do garnka od razu, a najważniejsze zaczyna się potem, bo od razu należy zacząć wszystko razem ugniatać tłuczkiem.
A kiedy ziemniaki są już porządnie rozgniecione z dodatkami, przeciskamy całość przez drobne sitko, aby puree było jeszcze bardziej jedwabiste i bez ani jednej grudki. To właśnie sposób, jaki stosuje się w dobrych restauracjach i dzięki niemu gotowy dodatek do obiadu daje się niemal rozsmarować po talerzu.
Czym doprawić puree, aby smakowało genialnie?
Śmietanka, masło i mleko to złote trio do pysznego puree, ale obowiązkowe są jeszcze przyprawy. Tutaj oczywiście nie może zabraknąć soli, chociaż ją dodajemy już na etapie gotowania ziemniaków, więc później trzeba postępować z nią ostrożnie. Ja jednak mam jeszcze jednego przyprawowego ulubieńca, bez którego nie wyobrażam sobie pysznego puree, a jest to szczypta mielonej gałki muszkatołowej. Jej smak i zapach wprost idealnie pasują do delikatnych, maślanych ziemniaków i tworzą razem coś tak pysznego, że mogłabym wyjadać to łyżkami prosto z garnka, nawet bez żadnych dodatków.
Czasem jednak lubię zaszaleć nieco bardziej i dorzucam do puree jeszcze odrobinkę czosnku granulowanego. Nie chodzi jednak o to, żeby grał on tu pierwsze skrzypce i całkowicie przysłonił ziemniaki. Ma być jedynie przyjemną nutką wyczuwalną gdzieś z tyłu, dlatego w tym przypadku używam go bardzo oszczędnie. W sezonie czasem dodaję też niewielką ilość czosnku niedźwiedziego, ale tutaj też zachowuję umiar, bo łatwo jest całkowicie zdominować ziemniaki, a tego przecież nie chcemy.
Czytaj także:
- Najpyszniejsze placki ziemniaczane robię po belgijsku. Różnią się tylko 1 składnikiem, ale to on robi całą robotę
- Najbardziej chrupiące ziemniaki z piekarnika mają 1 sekret. Dzieje się jeszcze przed pieczeniem
- Kluski leniwe w końcu wyszły mi idealnie miękkie i elastyczne. Wystarczyło, że ugotowałam je „na leniuszka”