Jesienią rabaty powoli pustoszeją, ale dla mnie wcale nie oznacza to końca prac przy kwiatach. To dobry moment, żeby pomyśleć o tym, jak ogród będzie wyglądał w następnym sezonie. Jeżówki najchętniej sadzę właśnie o tej porze roku, ale bardzo pilnuję, żeby zrobić to do konkretnej daty.
WIDEO…
Jeżówki sadzę jesienią. Termin do 15 października daje im czas na ukorzenienie
Jeżówki kojarzą mi się przede wszystkim z pełnią lata. Ich duże kwiaty długo utrzymują się na rabacie, a posadzone w większej grupie potrafią zrobić naprawdę mocne wrażenie. Żeby jednak dobrze ruszyły w kolejnym sezonie, jesienią muszą mieć ok. 6 tygodni na ukorzenienie się.
Dlatego sadzenie jeżówek kończę do 15 października. Nie traktuję tej daty jak granicy wyznaczonej co do jednego dnia, bo jesień potrafi być bardzo różna. Patrzę również na pogodę. Chodzi o to, żeby po posadzeniu roślina miała jeszcze kilka tygodni na ukorzenienie się przed mocniejszymi mrozami i zamarznięciem podłoża. Im później zabieram się do pracy, tym mniej czasu jej zostaje.
Jeżeli wiem, że chcę dosadzić jeżówki, kupuję sadzonki we wrześniu albo na początku października. Wtedy ziemia jest jeszcze stosunkowo ciepła, a jesienna wilgoć pomaga korzeniom rozpocząć wzrost. Roślina nie musi już jednocześnie utrzymywać masy nowych kwiatów i liści, dlatego może skupić się na zadomowieniu w podłożu. Właśnie dlatego jesienne sadzenie tych kwiatów to świetny pomysł. Ukorzenione rośliny w kolejnym sezonie całą energię poświęcą na kwitnienie.
Gdy jesień jest wyjątkowo ciepła, termin można nieco przesunąć. Mimo to nie ryzykuję późnego sadzenia tylko dlatego, że w dzień nadal jest kilkanaście stopni. Pogoda w drugiej połowie października potrafi zmienić się bardzo szybko. Wolę mieć jeżówki bezpiecznie posadzone, zanim pojawią się pierwsze poważniejsze chłody.
Dobre miejsce dla jeżówki? Przed wykopaniem dołka sprawdzam słońce i ziemię
Nie sadzę jeżówki w pierwszym wolnym miejscu na rabacie. Najpierw sprawdzam, ile dociera tam słońca. Wybieram stanowisko słoneczne, ponieważ właśnie w takich warunkach roślina najlepiej rośnie i najobficiej kwitnie. W zbyt mocnym cieniu może się wyciągać i wytwarzać mniej kwiatów.
Drugą rzeczą jest ziemia. Jeżówka nie lubi podłoża, w którym po deszczu przez długi czas stoi woda. Jesienią ma to szczególne znaczenie, bo przed nami miesiące z większą ilością wilgoci i niższymi temperaturami. Dlatego unikam zagłębień terenu i miejsc, które regularnie zamieniają się w błoto.
Przed sadzeniem dokładnie usuwam chwasty, zwłaszcza te wieloletnie. Nie chcę wiosną wyciągać perzu spomiędzy młodych pędów. Ziemię spulchniam i wykopuję dołek nieco większy od bryły korzeniowej. Sadzonkę wyjmuję ostrożnie z doniczki i oglądam korzenie. Jeżeli są mocno skręcone przy ściankach pojemnika, delikatnie je rozluźniam palcami.
Jeżówkę umieszczam na takiej głębokości, na jakiej rosła w doniczce. Nie zakopuję jej głęboko i nie zasypuję ziemią nasady rośliny. Następnie uzupełniam podłoże wokół bryły korzeniowej, lekko dociskam dłonią i obficie podlewam. Ten pierwszy solidny łyk wody jest potrzebny nawet wtedy, gdy dzień nie jest szczególnie ciepły. Ziemia lepiej przylega wtedy do korzeni i nie zostają wokół nich duże kieszenie powietrza.
Po jesiennym sadzeniu nie zostawiam jeżówki samej sobie. Kilka prostych zabiegów pomaga jej przetrwać pierwszą zimę
Posadzenie rośliny to jeszcze nie moment, w którym odkładam rękawice do szopy. Przez pierwsze tygodnie kontroluję podłoże. Jesienią łatwo uznać, że skoro jest chłodno, podlewanie nie jest już potrzebne. Tymczasem wrzesień i początek października potrafią być suche. Świeżo posadzona jeżówka ma niewielki system korzeniowy i nie sięga po wodę tak skutecznie jak starszy egzemplarz.
Podlewam więc wtedy, gdy ziemia zaczyna wyraźnie przesychać. Nie robię jednak bagna. Nadmiar wody w chłodnym podłożu jest równie niekorzystny jak susza.
Przed nadejściem zimy szczególną uwagę poświęcam młodym sadzonkom. Gdy pojawiają się wyraźne przymrozki, zabezpieczam ziemię wokół roślin warstwą ściółki. Używam suchych liści, kory albo dojrzałego kompostu. Nie usypuję grubej, mokrej sterty bezpośrednio na środku rośliny. Osłona ma przede wszystkim ograniczyć gwałtowne wahania temperatury podłoża i zabezpieczyć młody system korzeniowy.
Wiosną, gdy zrobi się cieplej, dobrze ukorzeniona jeżówka może od razu ruszyć ze wzrostem. Wtedy pozostaje mi obserwować pojawiające się pędy i czekać na lato oraz gęstą, kolorową kępę, która z roku na rok będzie wyglądała coraz okazalej.
Czytaj także:
- Cebulki tulipanów sadzę mega sprytnym sposobem. Dzięki temu po przekwitnięciu nie zajmują miejsca na rabacie
- Sąsiad zwalczył krety tanim jak barszcz sposobem. Płyn wzięty z kuchni wykurzył szkodniki
- Skrzydłokwiat nie przechyla się do okna i ma równo zielone liście. Wystarczyło przy nim postawić coś, co zwykle wyrzucasz