Dobry rosół powinien być esencjonalny, pachnący warzywami i mięsem, a przy tym na tyle przejrzysty, żeby było widać znajdujący się na dnie talerza makaron. W praktyce nie zawsze jednak tak wychodzi i czasami wywar robi się mętny, na powierzchni pływają drobne szumowiny, a warstwa tłuszczu jest tak gruba, że przykrywa cały złocisty kolor. Winnych takiej sytuacji może być kilka czynników, ale rozwiązanie jest jedno i to bardzo proste. Wystarczy pamiętać o 1 starym triku z babcinego zeszytu.
WIDEO…
Jak ugotować klarowny rosół?
Najważniejsze są oczywiście dobre składniki i spokojne gotowanie, bo rosół nie lubi pośpiechu. Są jednak sytuacje, kiedy nawet dobrze sporządzony wywar potrzebuje małej korekty i właśnie wtedy przydaje się kilka zwykłych kostek lodu. Ten stary kuchenny sposób wyczytałam kiedyś w zeszycie z przepisami mojej babci i od tego czasu stosuję go za każdym razem. Przydaje mi się przede wszystkim wtedy, gdy na powierzchni rosołu zostało sporo tłuszczu i drobnych zanieczyszczeń.
Po co wrzucać kostki lodu do rosołu? W tym sposobie nie chodzi o schłodzenie całego garnka. Lód ma pomóc w zebraniu tego, co znajduje się na powierzchni wywaru. Gdy wrzucisz kilka kostek do gorącego bulionu, miejscowo mocno obniżasz temperaturę jego powierzchni. Tłuszcz w pobliżu lodu zaczyna gęstnieć i łatwiej się skupia, a do takich tłustych skupisk przyczepiają się również niektóre drobinki pływające na powierzchni. Możesz wtedy sprawniej zebrać je łyżką albo małym sitkiem.
Nie próbuj jednak pozbywać się całego tłuszczu, bo wtedy rosół zupełnie odtłuszczony często smakuje znacznie słabiej. Zostaw na powierzchni niewielkie złote oczka. Celem nie jest przygotowanie wywaru wyglądającego jak woda, lecz usunięcie nadmiaru tłuszczu i tych drobinek, które przeszkadzają w uzyskaniu apetycznej przejrzystości.

Co zrobić, żeby rosół od początku był klarowny? Kilka złotych zasad
Kostki lodu traktuję jednak jako ostatni szlif, a nie sposób na ratowanie każdego błędu. Najładniejszy rosół powstaje wtedy, gdy od początku gotujesz go spokojnie. Jeśli wywar jest bardzo mętny, sam lód nie sprawi, że stanie się ot tak przezroczysty. Pierwsza zasada zaczyna się jeszcze przed włączeniem palnika - mięso zawsze zalewamy zimną wodą, a następnie powoli podgrzewamy. Dzięki temu składniki stopniowo oddają smak do wywaru, a pojawiające się na powierzchni szumowiny można łatwo zauważyć i zebrać.
Kiedy woda się ogrzewa, na górze zaczynają tworzyć się szumowiny, czyli szarawa lub beżowa piana, którą trzeba zebrać drobnym sitkiem lub łyżką. Najważniejsze dzieje się później. Rosół nie powinien mocno wrzeć. Jeśli powierzchnia gwałtownie bulgocze, tłuszcz rozpada się na bardzo małe kropelki i miesza z wywarem. Drobiny mięsa oraz warzyw również zaczynają krążyć po całym garnku, a wtedy rosół stopniowo traci przejrzystość.
Co dalej? Następnie wrzuć marchew, pietruszkę, seler, por oraz opaloną cebulę i pozwól im spokojnie się gotować. Nie mieszaj też rosołu bez potrzeby. Wiele osób robi to odruchowo po dodaniu warzyw albo przypraw. Tymczasem intensywne mieszanie podrywa osad z dna i rozprowadza drobinki po całym wywarze. Najlepiej po prostu uzbroić się w cierpliwość i zostawić garnek z wywarem na minimalnej mocy palnika na dobrych parę godzin.
Czytaj także:
- Rosół wyjdzie ci klarowny za każdym razem. Wrzuć do garnka 1 dodatkowy składnik za grosze
- Przepis na tę kultową zupę mam od rodowitej Greczynki. Dodaje 1 oryginalny składnik do smaku
- Jak zrobić rosół? To niedzielny klasyk. Sprawdź 3 przepisy na różne wersje



























