Na sklepowych półkach znajdziesz dziś mnóstwo zagranicznych serów, od włoskiej mozzarelli po francuski camembert. Tymczasem w Polsce również produkuje się wyjątkowe przysmaki, które zasługują na większą popularność. Jednym z nich jest ser koryciński, czyli tradycyjny specjał z Podlasia. Jeżeli jeszcze go nie znasz, koniecznie sprawdź, co w nim takiego szczególnego i dlaczego warto po niego sięgnąć. Oczarowuje wszystkich swoim wyjątkowym smakiem i jeszcze 1 charakterystyczną cechą.
WIDEO…
Ser koryciński - niedoceniany polski skarb
Ser koryciński swojski to tradycyjny polski ser podpuszczkowy, który pochodzi z Podlasia, a dokładniej z okolic miejscowości Korycin. Produkuje się go z pełnego, niepasteryzowanego mleka krowiego, podpuszczki oraz soli. Do niektórych odmian dodaje się również zioła i przyprawy, dzięki którym ser nabiera jeszcze ciekawszego smaku.
Jego wygląd jest dość charakterystyczny. Ma kształt lekko spłaszczonej kuli, kremowożółty kolor i liczne niewielkie dziurki. Na powierzchni można zauważyć delikatne karbowania, które powstają podczas formowania sera w specjalnych cedzakach. W zależności od czasu dojrzewania ser koryciński może mieć różną konsystencję i smak. Młody jest miękki, sprężysty i delikatnie śmietankowy, a im dłużej dojrzewa, tym staje się twardszy, bardziej wyrazisty i lekko pikantny. Jeśli lubisz sery o łagodnym smaku, wybierz wersję świeżą. Jeżeli natomiast cenisz bardziej intensywne aromaty, poszukaj sera dojrzewającego.
Dla mnie najlepszą cechą tego sera jest charakterystyczne skrzypienie, które pojawia się po ugryzieniu. Dodatkowo nigdy się nie nudzi, bo występuje w wielu wersjach smakowcyh. W sklepach i u lokalnych producentów możesz spotkać między innymi ser koryciński:
- naturalny - o delikatnym, mlecznym smaku, idealny na kanapki,
- z czarnuszką - lekko korzenny, z charakterystycznym aromatem nasion,
- z kozieradką - wyrazisty i z drobnymi ziarenkami, które przyjemnie pękają w buzi,
- z czosnkiem niedźwiedzim - bardziej wyrazisty, świetnie pasujący do pieczywa.
W 2012 roku ser koryciński swojski otrzymał unijne Chronione Oznaczenie Geograficzne. Oznacza to, że jego zarejestrowana nazwa jest chroniona, a oryginalny produkt musi spełniać określone wymagania. Może być wytwarzany wyłącznie na terenie trzech podlaskich gmin: Korycin, Suchowola i Janów. Jeżeli chcesz mieć pewność, że kupujesz prawdziwy ser koryciński swojski, sprawdź etykietę. Szukaj pełnej nazwy produktu, unijnego oznaczenia ChOG oraz danych certyfikowanego producenta. To szczególnie ważne, ponieważ nie każdy ser sprzedawany jako wyrób „w stylu korycińskim” jest oryginalnym regionalnym specjałem.
Jak wykorzystać ser koryciński w kuchni?
Jeżeli jeszcze nie próbowałeś sera korycińskiego, zacznij od najprostszego sposobu podania. Pokrój go w plastry i połóż na kromce świeżego chleba z masłem. Dodaj pomidora, ogórka albo kilka plasterków rzodkiewki. Taka kanapka nie potrzebuje wielu dodatków, ponieważ sam ser ma wyrazisty, przyjemnie mleczny smak.
Ser koryciński możesz również wykorzystać do przygotowania ciepłych potraw. Pod wpływem temperatury mięknie, a wtedy świetnie komponuje się z ziemniakami, warzywami i mięsem. Stopień topnienia zależy jednak od czasu dojrzewania sera. Młodsze odmiany zwykle lepiej sprawdzają się w daniach zapiekanych, natomiast bardziej dojrzałe możesz zetrzeć na tarce.
Do czego jeszcze pasuje ser koryciński? Spróbuj dodać go do:
- Zapiekanek ziemniaczanych z cebulą i boczkiem.
- Jajecznicy lub omletu ze szczypiorkiem.
- Sałatek z pomidorami, ogórkiem i czerwoną cebulą.
- Pierogów z ziemniakami i podsmażoną cebulką.
- Grzanek z pieczarkami i czosnkiem.
- Makaronu z sosem śmietanowym i szpinakiem.
- Pieczonych warzyw, szczególnie cukinii, papryki i bakłażana.
Warto również poeksperymentować z połączeniami słodko-słonymi. Ser koryciński dobrze komponuje się z gruszkami, jabłkami, orzechami włoskimi i odrobiną miodu. Takie zestawienie możesz podać jako przekąskę dla gości zamiast tradycyjnej deski żółtych serów.
Czytaj także:
- Darmowe ametystowe owoce cenię bardziej niż klejnoty. To baza moich jesiennych przetworów bez żelatyny
- Ta wędlina Polakom kojarzy się ze stołówką w PRL-u, a dla Włochów to rarytas. Jest jednak haczyk
- Nazywają je „jabłkami orientu”, a są w każdym markecie za kilka zł. Rozejrzyj się, bo właśnie startuje sezon