W polskich sklepach coraz częściej można znaleźć produkty, które jeszcze niedawno kojarzyły się wyłącznie z zagranicznymi wakacjami. Niektóre z nich nadal budzą zdziwienie, zwłaszcza gdy nie wiadomo, jak je przygotować. Jednym z takich produktów są papryczki padrón, czyli hiszpański przysmak, który można już kupić w wielu polskich marketach. Nie jest to jednak zwykłe warzywo, ale przy okazji świetna okazja do zabawy przy stole. Sprawdź, co w nich niezwykłego i dlaczego warto wrzucić je do koszyka podczas kolejnych zakupów.
WIDEO…
Papryczki padrón - co to jest?
Papryczki padrón, nazywane również pimientos de Padrón, to niewielkie zielone papryki pochodzące z Hiszpanii, a dokładniej z Galicji, regionu położonego w północno-zachodniej części kraju. Ich nazwa pochodzi od miejscowości Padrón, w okolicach której uprawia się je od stuleci. Należą do tego samego gatunku co wiele innych odmian papryki, czyli Capsicum annuum.
Najczęściej zbiera się je, kiedy są jeszcze niedojrzałe i mają zielony kolor. Zwykle osiągają długość około 3-5 centymetrów, mają cienką skórkę, delikatny miąższ i charakterystyczny, lekko nieregularny kształt.
Ich smak jest nieco inny niż zwykłej papryki. Są bardziej wyraziste, czasami odrobinę gorzkawe, ale podczas smażenia nabierają przyjemnego, delikatnie słodkawego aromatu. Cienka skórka szybko się marszczy i miejscami przypieka, dzięki czemu papryczki smakują szczególnie dobrze prosto z patelni.
Papryczki padrón skrywają niespodziankę
Najbardziej niezwykłą cechą papryczek padrón jest ich nieprzewidywalna ostrość. W przeciwieństwie do typowych ostrych papryczek, takich jak chili czy jalapeño, większość padrón ma łagodny, delikatny smak. Jednak od czasu do czasu możesz trafić na sztukę, która mocno zapiecze cię w język. Co najciekawsze, nie da się łatwo rozpoznać jej po wyglądzie.
W Hiszpanii funkcjonuje nawet powiedzenie: Pimientos de Padrón, unos pican y otros no, które oznacza „Papryczki padrón - jedne pieką, a inne nie”. To właśnie ono najlepiej oddaje charakter tego przysmaku. Tradycyjnie mówi się, że mniej więcej jedna na dziesięć papryczek może być ostra. Nie jest to jednak sztywna zasada i w jednej porcji wszystkie mogą okazać się łagodne, a w innej na kilka pikantnych sztuk trafisz jedna po drugiej. Dlatego jedzenie padrón często porównuje się do kulinarnej ruletki.
Skąd bierze się ta różnica? Za ostrość papryki odpowiada kapsaicyna, czyli naturalna substancja wywołująca charakterystyczne uczucie pieczenia. Jej zawartość zależy między innymi od warunków uprawy, temperatury, ilości dostępnej wody oraz stopnia dojrzałości papryczek. Co ważne, nawet papryczki pochodzące z tego samego krzaczka mogą różnić się ostrością. Nie zawsze większa sztuka będzie ostrzejsza od mniejszej. Nie pomoże też dokładne oglądanie skórki ani sprawdzanie koloru. Jedynym pewnym sposobem przekonania się, na jaką papryczkę trafiłeś, jest jej spróbowanie.
Jak je podać, aby zachwyciły każdego?
Największą zaletą papryczek padrón jest łatwość przygotowania. Nie musisz ich obierać, usuwać gniazd nasiennych ani długo gotować. W Hiszpanii najczęściej smaży się je w całości na oliwie, a następnie posypuje grubą solą morską. W ten sposób powstaje jedna z najpopularniejszych przekąsek typu tapas, czyli niewielkich dań podawanych samodzielnie lub w towarzystwie innych przysmaków. Możesz jednak wykorzystać je także w innych daniach:
- Jako dodatek do mięs - świetnie pasują do pieczonego kurczaka, karkówki, schabu oraz grillowanych kiełbasek.
- Do pieczonych ziemniaków - podaj je z młodymi ziemniakami, koperkiem i sosem czosnkowym.
- Do jajecznicy lub omletu - podsmażone i pokrojone papryczki urozmaicą smak śniadania.
- Do sałatek - po usmażeniu i ostudzeniu możesz dodać je do pomidorów, sera feta, cebuli i oliwek.
- Do kanapek i grzanek - dobrze komponują się z twarożkiem, serem kozim lub kremowym serkiem.
Przed przygotowaniem dokładnie opłucz papryczki pod bieżącą wodą i starannie je osusz. To ważne zwłaszcza podczas smażenia, ponieważ krople wody mogą powodować pryskanie rozgrzanego tłuszczu.
Czytaj także:
- Ta ryba to prawdziwy kameleon. Z wyglądu przypomina dorsza, ale smakiem bliżej jej do homara
- Polacy go nie doceniają i kurzy się w sklepach. W Stanach ten królewski przysmak wcinają na potęgę
- U nas te liście kurzą się w warzywniaku, a dla Niemców to rarytas. Zorganizowali im nawet specjalne święto