Kiedy słyszysz słowo „borówka”, pewnie od razu myślisz o dużych, granatowych owocach borówki amerykańskiej, które można kupić niemal w każdym markecie. Tymczasem w polskich lasach od wieków rośnie jej znacznie mniejsza, czerwona krewniaczka. Dawniej gospodynie chętnie przygotowywały z niej przetwory, ale dziś nieco o niej zapomniano. To wielka szkoda, ponieważ ma wspaniały, wyrazisty smak i można wykorzystać ją nie tylko do mięsa. Warto przypomnieć sobie o tym leśnym skarbie, zwłaszcza że możesz zebrać go zupełnie za darmo.

WIDEO…

player placeholder

Borówka brusznica – co to za owoc i gdzie rośnie w Polsce?

Borówka brusznica, nazywana też borówką czerwoną, to niewielka krzewinka, która od wieków rośnie dziko w polskich lasach. Choć jest bliską krewną popularnej borówki amerykańskiej, wygląda zupełnie inaczej. Jej owoce są drobne, okrągłe, mają intensywnie czerwony kolor i błyszczącą skórkę. W smaku są kwaśne, cierpkie, z charakterystyczną nutą goryczki. Nie są więc tak słodkie jak owoce, które na co dzień kupujesz w sklepie.

Brusznicę łatwo rozpoznasz po niewielkich, ciemnozielonych, skórzastych listkach. W przeciwieństwie do wielu innych roślin leśnych nie opadają one na zimę. Same krzewinki osiągają zwykle od kilkunastu do około 30 cm wysokości. Kiedy dojrzewają na nich owoce, czerwone kuleczki pięknie odcinają się od zielonego runa.

Zobacz także:

Gdzie w Polsce można znaleźć borówkę brusznicę? Rośnie niemal w całym kraju, zarówno na nizinach, jak i w górach. Szczególnie lubi kwaśne, ubogie gleby i suche bory sosnowe. Możesz wypatrywać jej między innymi w Borach Tucholskich, Borach Dolnośląskich, Puszczy Augustowskiej, Puszczy Piskiej czy Puszczy Noteckiej. Występuje również na Mazowszu, Podlasiu, Pomorzu, a także w Sudetach i Karpatach. Spotkasz ją na wrzosowiskach, wśród mchów oraz w prześwietlonych fragmentach lasu.

Owoce najczęściej dojrzewają w sierpniu i wrześniu, choć przy sprzyjającej pogodzie możesz znaleźć je także w październiku. Zbieraj tylko dojrzałe, intensywnie czerwone jagody, najlepiej z dala od ruchliwych dróg. Pamiętaj też, by nie wyrywać całych krzewinek. W lasach gospodarczych możesz zazwyczaj zbierać owoce na własne potrzeby bez opłat, ale w parkach narodowych i rezerwatach przyrody ich pozyskiwanie jest zabronione.

krzaczek borówki brusznicy
fot. Adobe Stock, Nitr

Jak wykorzystywano borówkę brusznicę w polskiej kuchni?

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu borówka brusznica była znacznie lepiej znana niż dzisiaj. Szczególnie w regionach obfitujących w lasy zbieranie czerwonych owoców stanowiło jeden z elementów jesiennych przygotowań do zimy. Gospodynie przynosiły je do domu, przebierały, a następnie przerabiały na konfitury, galaretki i gęste sosy. Zamknięte w słoikach przetwory trafiały do spiżarni, skąd wyjmowano je przy okazji niedzielnych obiadów i świąt.

Tradycja ta była szczególnie silna na Pomorzu, Kujawach i w innych regionach, w których łatwo było o leśne owoce. Do dziś znana jest między innymi konfitura z borówek pochodząca z Borów Tucholskich, ceniona za intensywny słodko-kwaśny smak i delikatną goryczkę.

W polskiej kuchni brusznicę najczęściej łączono z mięsem. Jej kwaśny smak doskonale przełamywał tłustość pieczonej kaczki, gęsi i wieprzowiny. Szczególnie dobrze pasowała do dziczyzny, której mocny, charakterystyczny aromat świetnie komponował się z owocową nutą. Borówkowe przetwory podawano również do pasztetów, wędlin i pieczeni na zimno.

Dawne gospodynie miały też sposób na złagodzenie naturalnej cierpkości tych owoców. Brusznicę bardzo często łączono z gruszkami lub jabłkami. Owoce gotowano razem z cukrem, czasem dodając cynamon albo goździki. Dzięki temu powstawała gęsta, aromatyczna konfitura, która była jednocześnie słodka, kwaśna i delikatnie korzenna.

Takie połączenia sprawdzają się również dzisiaj. Jeśli przygotowujesz domowy pasztet, spróbuj podać go z łyżeczką brusznicowej konfitury zamiast tradycyjnego chrzanu. Świetnie pasuje także do pieczonego schabu, indyka, pulpetów czy mięsnych rolad.

Warto jednak wiedzieć, że borówka brusznica smakuje znakomicie nie tylko z mięsem. Możesz podać ją do oscypka, pieczonego camemberta, serów dojrzewających albo twarogu. Jej kwaskowatość ciekawie kontrastuje również ze słodyczą pieczonych buraków.

A jeśli masz ochotę wykorzystać brusznicę w zupełnie inny sposób, zainspiruj się kuchnią norweską. Tam te same leśne owoce są składnikiem nie tylko sosów do obiadu, ale także pysznych słodkich dodatków i deserów.

Norwegowie robią z borówki brusznicy pyszny mus. Wystarczą owoce i cukier

W Norwegii borówka brusznica nosi nazwę tyttebær i jest jednym z najbardziej charakterystycznych leśnych owoców. Podobnie jak w Polsce, od pokoleń zbiera się ją podczas spacerów po lesie i przygotowuje z niej zapasy na zimę. Norwegowie mają jednak znacznie więcej pomysłów na jej wykorzystanie na słodko.

Oczywiście także tam brusznica jest tradycyjnym dodatkiem do mięs. Podaje się ją między innymi do kjøttkaker, czyli norweskich kotlecików mięsnych z ziemniakami i brązowym sosem. Jednak równie chętnie wykorzystuje się te owoce w słodkich potrawach.

Jednym z najbardziej charakterystycznych norweskich deserów jest trollkrem. To niezwykle puszysty, różowy krem przygotowywany z borówki brusznicy, cukru i ubitych białek jaj. Ma konsystencję delikatnej pianki i przyjemny słodko-kwaśny smak. Można podawać go samodzielnie albo z dodatkiem sosu waniliowego.

Jeszcze ciekawszym pomysłem jest jednak rørte tyttebær, czyli borówki ucierane z cukrem bez gotowania. W tradycyjnej wersji owoce rozgniata się i miesza z cukrem, pozostawiając część jagód w całości. Można jednak przygotować z nich również zupełnie gładki mus, który znakomicie sprawdzi się jako dodatek do pieczywa i deserów.

Jeśli chcesz otrzymać słodki, aksamitny mus z brusznicy, odmierz owoce i cukier w proporcji wagowej 1:1. Oznacza to, że na 500 g owoców potrzebujesz 500 g cukru, a na kilogram borówek – kilogram cukru. Choć może wydawać się, że to dużo, pamiętaj, że brusznica jest znacznie bardziej kwaśna i cierpka niż maliny czy truskawki.

Najpierw dokładnie przebierz owoce, usuń listki i gałązki, a następnie opłucz je i osusz. Przełóż borówki do wysokiego naczynia, wsyp cukier i zacznij miksować. Nie kończ jednak po kilkunastu sekundach. Sekretem tego musu jest długie, cierpliwe miksowanie, dzięki któremu owoce dokładnie się rozdrobnią, a cukier stopniowo rozpuści w ich soku. W razie potrzeby rób przerwy, aby nie przegrzać blendera.

Po pewnym czasie uzyskasz gęstą, jednolitą, intensywnie czerwoną masę. Będzie miała piękny owocowy aromat, przyjemną słodycz i wyraźną kwaskowatość. Co ważne, nie musisz niczego gotować, dzięki czemu zachowasz świeży smak borówek.

Gotowy mus przełóż do czystych, wyparzonych i osuszonych słoiczków, zamknij i od razu wstaw do lodówki. Ponieważ nie był poddawany obróbce cieplnej, najlepiej przygotowywać porcje do bieżącego spożycia. Jeśli masz więcej owoców, możesz zamrozić mus w niewielkich pojemnikach i wyjmować go wtedy, gdy najdzie cię ochota na coś słodkiego. Sam dodatek cukru nie zastępuje pasteryzacji i nie gwarantuje bezpieczeństwa długiego przechowywania.

Do czego wykorzystać taki przysmak? Przede wszystkim spróbuj posmarować nim kromkę świeżego chleba z masłem. Mus z brusznicy doskonale zastępuje tradycyjny dżem, a jego lekko cierpki smak sprawia, że kanapka nie jest mdła.

Świetnie pasuje również do naleśników, racuchów, gofrów i placków ziemniaczanych podawanych na słodko. Możesz wymieszać go z naturalnym jogurtem, dodać do owsianki, kaszy manny albo ryżu na mleku. Znakomicie komponuje się także z twarogiem i gęstą śmietaną.

Jeżeli lubisz piec, wykorzystaj brusznicowy mus do przekładania biszkoptów, jako dodatek do sernika albo polewę do szarlotki. Jego kwaśny smak świetnie równoważy słodkie ciasta, zwłaszcza te z kremem waniliowym lub białą czekoladą.


Czytaj także: