Przyjęło się uważać, że zimowe grzybobranie ma mniej więcej tyle sensu, co wyprawa po truskawki w styczniu. Tymczasem przyroda nie zawsze przejmuje się naszymi wyobrażeniami. Niektóre grzyby właśnie wtedy potrafią sprawić największą niespodziankę. Wśród nich jest podblaszek gromadny, który nie zabiega o uwagę efektownym wyglądem, ale ma inne atuty. Jeden z nich kryje się już w jego nazwie, drugi doceni każdy, kto lubi dobrze zjeść. A to dopiero początek jego osobliwości.

WIDEO…

player placeholder

Jeden okaz – cała rodzinka. Określenia „kępkowiec” i „gromadny” nie kłamią

Podblaszek gromadny (Lyophyllum decastes), znany również jako kępkowiec jasnobrązowy, nie należy do najbardziej rozpoznawalnych grzybów jadalnych. Na pierwszy rzut oka wygląda dość zwyczajnie. Ma szarobrązowy kapelusz, którego średnica najczęściej wynosi od kilku do około 10 cm. Pod nim znajdują się jasne, gęsto ułożone blaszki, a trzon jest białawy, często lekko wygięty.

Największą osobliwością podblaszka jest jednak sposób, w jaki rośnie. Zamiast pojedynczych owocników tworzy zwarte skupiska, niekiedy liczące kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt kapeluszy. Ich trzony bywają zrośnięte u podstawy, przez co cała grupa wygląda niemal jak jeden rozłożysty organizm.

Zobacz także:

To właśnie temu zwyczajowi grzyb zawdzięcza swoją nazwę. Zdarza się również, że podblaszki wyrastają w rzędach lub tworzą charakterystyczne kręgi, dawniej nazywane czarcimi.

Co ciekawe, w krajach anglojęzycznych grzyb ten bywa określany mianem fried chicken mushroom, czyli porównuje się go do smażonego kurczaka. Ta zaskakująca nazwa nawiązuje do jego zwartej, mięsistej konsystencji.

Spotkasz go nawet przy własnym domu

W przeciwieństwie do wielu popularnych grzybów podblaszek gromadny nie jest szczególnie przywiązany do jednego rodzaju lasu. Występuje zarówno wśród drzew liściastych, jak i iglastych, dobrze odnajduje się też na terenach bardziej otwartych.

Szczególnie odpowiadają mu gleby bogate w próchnicę oraz miejsca, w których podłoże zostało wcześniej naruszone. Dlatego jego skupiska można zobaczyć w pobliżu leśnych dróg, na obrzeżach ścieżek, w parkach czy ogrodach. Zdarza się, że wyrasta wśród traw, pokrzyw, a nawet w ziemnych wykopach.

Podblaszek należy do grzybów korzystających z rozkładającej się materii organicznej. Jego grzybnia rozwija się w podłożu zawierającym między innymi szczątki roślin.

Nie oznacza to jednak, że jest gatunkiem pospolitym. W Polsce bywa opisywany jako niezbyt częsty. Jego duże skupiska mogą sprawiać wrażenie obfitości, chociaż w rzeczywistości nie występuje wszędzie.

Warto też pamiętać, że grzyby pojawiające się przy drogach i na miejskich trawnikach mogą gromadzić zanieczyszczenia. Sam fakt, że podblaszek jest jadalny, nie oznacza więc, że każdy znaleziony okaz nadaje się do spożycia.

Grzyb, który nie boi się listopadowych chłodów

Najwięcej podblaszków gromadnych pojawia się jesienią. W polskich atlasach okres ich występowania obejmuje zwykle miesiące od sierpnia do listopada. Nie jest to jednak sztywna granica.

Jeżeli końcówka roku jest łagodna i wilgotna, owocniki mogą pojawić się również w grudniu. Szczególnie sprzyjają im dłuższe okresy bez silnych mrozów, kiedy ziemia nie jest trwale zamarznięta.

Późne występowanie to duża ciekawostka dla grzybiarzy. Kiedy większość najbardziej poszukiwanych gatunków dawno zniknęła, w sprzyjających warunkach nadal można natrafić na pokaźną kępę podblaszków.

Dlaczego podblaszek jest ceniony w kuchni? Nie chodzi wyłącznie o smak

Choć podblaszek gromadny nie ma tak intensywnego aromatu jak borowiki, jest uznawany za dobry gatunek jadalny. Jego smak jest łagodny, delikatnie grzybowy. Dzięki temu nie dominuje nad pozostałymi składnikami potraw.

Największą zaletą tego grzyba okazuje się konsystencja. Jego miąższ jest jędrny, sprężysty i stosunkowo zwarty. Po usmażeniu może zachować przyjemną, lekko chrupką strukturę, co odróżnia go od różnych miękkich, kruchych i rozpadających się gatunków.

Podblaszki dobrze komponują się ze smakami znanymi z tradycyjnej polskiej kuchni. Pasują do sosów śmietanowych, dań z kaszą, ziemniakami, cebulą czy makaronem. Ich delikatność sprawia, że mogą być także ciekawym dodatkiem do potraw, w których grzyby nie mają koniecznie grać pierwszych skrzypiec.

Dodatkowym atutem jest wydajność. Podczas gdy zbiory innych gatunków wymagają odnajdywania kolejnych stanowisk, jedna dorodna kępa podblaszków może dostarczyć pokaźnej ilości grzybów.

Porady zawarte w powyższym artykule to jedynie sugestia i nie zastępują profesjonalnej oceny. Jeśli nie jesteś w pełni pewny/pewna, że zebrane grzyby są jadalne, lepiej zrezygnuj z ich spożycia. Pamiętaj, że w razie wątpliwości należy skonsultować się z doświadczonym grzyboznawcą - w stacjach sanitarno-epidemiologicznych pełnią dyżury specjaliści, którzy bezpłatnie ocenią, czy dany grzyb jest jadalny.

Czytaj także: