Sierpień potrafi dać roślinom w kość. Rano jest jeszcze przyjemnie, ale po południu ziemia przy pomidorach, ogórkach czy porzeczkach robi się sucha jak pieprz. Wtedy wiele osób częściej sięga po wąż, choć problem często leży nie w samym podlewaniu, tylko w odsłoniętej glebie. Ja od lat wykorzystuję suchy pokos z trawnika jako lekką ściółkę. Nie kosztuje nic, a dobrze rozłożony pomaga utrzymać wilgoć, ogranicza chwasty i chroni ziemię przed ostrym słońcem.

WIDEO

player placeholder

Nie chodzi jednak o to, żeby wysypać pod warzywa wielką kupę świeżo skoszonej trawy. Taki pomysł może przynieść więcej szkody niż pożytku. Pokos trzeba najpierw przesuszyć, a potem rozłożyć cienko i z głową. Zobacz, gdzie ta prosta ściółka sprawdzi się najlepiej, ile jej dać i jak uniknąć najczęstszych błędów.

Suchy pokos zatrzymuje wilgoć w ziemi. W sierpniu rośliny naprawdę to odczują

Gdy słońce mocno grzeje, nieosłonięta ziemia bardzo szybko oddaje wodę. Nawet po porządnym podlewaniu powierzchnia grządki po kilku godzinach bywa sucha i zbita. Cienka warstwa suchego pokosu działa jak lekka kołderka. Osłania glebę przed promieniami, zmniejsza parowanie i sprawia, że wilgoć dłużej zostaje tam, gdzie powinna, czyli przy korzeniach.

Zobacz także:

To szczególnie ważne przy ogórkach, cukiniach, dyniach, pomidorach oraz papryce. Te rośliny nie lubią skoków wilgotności. Raz mają bardzo mokro, potem przez dwa dni przesychają, a później znów dostają dużo wody. Takie wahania osłabiają je, wpływają na plon, a u pomidorów mogą sprzyjać pękaniu owoców. Gdy przykryjesz ziemię suchą trawą, podlewanie staje się spokojniejsze i bardziej skuteczne. Nie musisz codziennie lać wody na całą grządkę, tylko zaglądasz pod ściółkę i sprawdzasz palcami, czy gleba jest jeszcze lekko wilgotna.

Pokos pomaga też krzewom owocowym. Rozłóż go pod porzeczkami, agrestem, malinami i młodymi borówkami, ale nie dosuwaj go do samych pędów. Zostaw wokół podstawy krzewu kilka centymetrów wolnego miejsca. Dzięki temu powietrze swobodnie krąży, a wilgoć nie zalega przy korze. Pod krzewami ziemia często jest goła, bo trudno tam pielić i podlewać. Właśnie dlatego taka ściółka robi tam dużą różnicę.

Ja najbardziej lubię ten sposób po letnim koszeniu, kiedy trawy jest pod dostatkiem. Zamiast pakować ją do worków albo wozić na kompost, odkładam część na bok. Po jednym lub dwóch dniach, zależnie od pogody, jest już wyraźnie sucha, lekka i łatwa do rozłożenia. Taka warstwa nie zbija się tak szybko jak świeży pokos i nie zamienia się w ciężką, śliską masę.

Nie syp świeżej trawy grubą warstwą. To prosty błąd, który może zaszkodzić warzywom

Świeżo skoszona trawa wygląda niewinnie, ale zawiera dużo wody i azotu. Kiedy wysypiesz jej dużo w jednym miejscu, szybko się zagrzeje, sklei i zacznie gnić. Pod spodem może zrobić się duszno, a ziemia będzie miała za mało powietrza. Pojawia się też nieprzyjemny zapach, ślimaki i pleśń. Przy delikatnych warzywach taka mokra warstwa może uszkodzić łodygi albo stworzyć warunki sprzyjające chorobom.

Dlatego najpierw rozłóż pokos cienko na kawałku trawnika, na chodniku, na siatce albo na starej płachcie. Nie układaj go w kopkę, bo w środku szybko się zaparzy. Przerzuć go raz lub dwa razy rękami albo grabiami, żeby równomiernie wysechł. Nie musi być zupełnie kruchy jak siano. Wystarczy, że nie jest mokry, ciężki i lepki. Trawa powinna mieć jasnozielony albo lekko oliwkowy kolor i swobodnie przesypywać się między palcami.

Pod warzywami rozłóż warstwę o grubości około dwóch, najwyżej trzech centymetrów. To naprawdę wystarczy. Gdy po kilku dniach trawa opadnie, możesz dosypać kolejną cienką porcję. Lepiej dołożyć ściółkę dwa lub trzy razy niż raz przesadzić z ilością. Nie przykrywaj nią liści, owoców ani szyjki korzeniowej roślin. Przy pomidorach zostaw wolne miejsce wokół łodygi. Przy sałacie, selerze i młodej kapuście zachowaj jeszcze większą ostrożność, bo te rośliny łatwo gniją, gdy mokry materiał dotyka ich podstawy.

Zwróć też uwagę, co rosło na trawniku. Nie używaj pokosu, gdy niedawno stosowałaś środek chwastobójczy. Nie rozkładaj też trawy pełnej dojrzałych nasion chwastów, bo zamiast ułatwić sobie pracę, możesz rozsypać po ogrodzie nieproszonych gości. Gdy w pokosie jest trochę koniczyny, to nic złego. Taka domieszka wzbogaca materiał i nadal dobrze nadaje się pod krzewy oraz większe warzywa.

Ściółka z trawy karmi glebę powoli. Pod krzewami i na grządkach pracuje przez wiele tygodni

Suchy pokos nie tylko osłania ziemię. Z czasem zaczyna się rozkładać i oddaje do gleby cenne składniki. Nie działa tak gwałtownie jak nawóz, więc nie musisz obawiać się, że nagle przenawozi warzywa. To raczej spokojne wsparcie dla życia w ziemi. Dżdżownice, drobne organizmy i bakterie rozkładają trawę kawałek po kawałku, a gleba staje się bardziej pulchna i mniej podatna na zaskorupianie.

Pod malinami i porzeczkami możesz utrzymywać ściółkę przez większą część sezonu. Co jakiś czas sprawdź, czy nie zrobiła się zbyt zbita. Gdy widzisz, że warstwa ciemnieje i prawie znika, dołóż nową porcję suchego pokosu. Nie przekopuj jej od razu z ziemią. Zostaw ją na powierzchni, bo właśnie tam najlepiej spełnia swoje zadanie. Przy okazji ograniczysz wyrastanie chwastów, które pod krzewami potrafią zabierać wodę i składniki pokarmowe.

W warzywniku najwięcej korzyści zobaczysz tam, gdzie rośliny rosną w większych odstępach. Między cukiniami, ogórkami, pomidorami i fasolą łatwo rozłożyć pokos tak, żeby nie dotykał łodyg. Przy marchwi, pietruszce czy cebuli użyj go ostrożniej. Młode siewki potrzebują światła i przewiewu, a zbyt gruba ściółka może utrudnić im wzrost. Gdy rośliny są już większe, możesz przykryć ziemię między rzędami cienką warstwą.

Nie zapominaj o ślimakach. Sama ściółka z suchej trawy nie musi ich ściągać, ale gruba, mokra i zaniedbana warstwa daje im świetne schronienie. Dlatego regularnie zaglądaj pod pokos, szczególnie po deszczu. Gdy zobaczysz, że materiał zrobił się mokry i zbity, rozgarnij go, pozwól mu przeschnąć albo wymień na świeży, ale już suchy. Przy okazji obejrzysz rośliny i szybciej zauważysz chore liście czy pierwsze oznaki żerowania.

W sierpniu nie wyrzucaj więc każdej skoszonej trawy bez zastanowienia. Wybierz czysty pokos, daj mu chwilę na przesuszenie i rozłóż cienko wokół roślin. To jedna z tych ogrodowych prac, które zajmują mało czasu, a później dają konkretną ulgę. Mniej chwastów, wolniej wysychająca ziemia i lepsza kondycja warzyw to efekt, który zobaczysz szybciej, niż się spodziewasz.


Czytaj także: