Suszone liście laurowe potrafią zalegać w kuchennej szafce przez długie miesiące. Czasem otwierasz opakowanie i widzisz, że straciły zapach, pokruszyły się albo po prostu zostało ich za dużo. Ja takich resztek nie wyrzucam od razu do śmieci. Trafiają do kompostownika, ale robię to z głową i bez wiary w ogrodowe sztuczki, które mają działać po jednej garści liści.
WIDEO…
Liść laurowy, nazywany też wawrzynem, jest materiałem roślinnym. Po wysuszeniu może stać się częścią kompostu, podobnie jak suche liście z ogrodu, papierowe ręczniki bez nadruków czy drobne gałązki. Trzeba jednak pamiętać, że jest dość twardy, skórzasty i zawiera olejki eteryczne. Właśnie dlatego rozkłada się wolniej niż obierki z ziemniaków czy miękkie liście sałaty. Nie szkodzi to kompostowi, tylko wymaga od ciebie odrobiny cierpliwości.
Suszone liście laurowe możesz wrzucić do kompostu. Zrób to w małej ilości i nie licz na natychmiastowy efekt
Najprostsza zasada jest taka, że do kompostownika dodawaj liście laurowe jako niewielki dodatek, a nie jako główną warstwę. Kilka listków po gotowaniu rosołu, zawartość starej torebki z przyprawą albo liście wyjęte z marynaty nie zrobią żadnej krzywdy. Przed wrzuceniem sprawdź tylko, czy nie są pokryte dużą ilością tłuszczu, sosu czy solnej zalewy. Mocno zabrudzone resztki mogą przyciągać nieproszonych gości i zaburzać zapach pryzmy.
Ja najczęściej kruszę suche liście w dłoniach. Nie musisz robić z nich pyłu, wystarczy podzielić je na mniejsze kawałki. Dzięki temu szybciej zetkną się z wilgotną masą kompostową i mikroorganizmami, które odpowiadają za rozkład. Całe, sztywne listki potrafią przetrwać w kompoście zaskakująco długo. Gdy po kilku miesiącach przesiewasz gotowy kompost i zobaczysz fragment liścia laurowego, nie martw się. Wrzuć go ponownie do kompostownika, a z czasem zniknie.
Suche liście laurowe zalicz do tak zwanych materiałów brązowych, czyli bardziej suchych i bogatych w węgiel. Nie zastąpią jednak większej porcji suchych liści z ogrodu, rozdrobnionych gałązek, tektury lub słomy. Są zbyt lekkie i dodajesz ich zwykle niewiele. Ich zadaniem jest raczej urozmaicenie wsadu niż budowanie całej struktury pryzmy. Dobrze działający kompost potrzebuje równowagi między materiałami wilgotnymi, zielonymi oraz tymi suchszymi.
Olejek z wawrzynu nie zmieni kompostownika w twierdzę. Mimo to liście mogą pomóc utrzymać porządek w pryzmie
Wokół liści laurowych narosło sporo opowieści. Często słyszysz, że odstraszą wszystkie mrówki, myszy, ślimaki albo owady i rozwiążą każdy problem w ogrodzie. W praktyce nie warto na tym polegać. Suchy liść laurowy ma zapach, który dla części owadów może być nieprzyjemny, ale w kompostowniku szybko miesza się z innymi materiałami i wilgocią. Jego aromat słabnie, więc nie traktuj go jak pewnego środka ochronnego.
To nie znaczy, że dodawanie wawrzynu nie ma sensu. Liście zawierają naturalne związki roślinne i po rozłożeniu wzbogacają masę organiczną, z której powstanie kompost. Nie będzie to jednak specjalny nawóz do pomidorów ani tajna recepta na wielkie plony. Gotowy kompost działa dobrze dlatego, że zawiera różnorodne, rozłożone resztki roślinne. Liść laurowy jest tylko jedną z wielu drobnych cegiełek w tym procesie.
Nie wsypuj natomiast naraz całej dużej paczki, zwłaszcza gdy masz mały kompostownik. Zbyt dużo skórzastych, suchych liści w jednym miejscu może utworzyć zbity kawałek, przez który słabiej przechodzi powietrze i woda. Lepiej wymieszaj je z obierkami, skoszoną trawą, fusami po kawie, zwiędłymi kwiatami i porwanym kartonem. Gdy pryzma jest przesuszona, polej ją odrobiną wody. Ma być wilgotna jak wyciśnięta gąbka, a nie mokra i ociekająca.
Uważaj też na liście pochodzące z dekoracji, stroików lub gotowych mieszanek zapachowych. Mogły zostać spryskane preparatem nabłyszczającym albo perfumowanym olejkiem. Takich dodatków nie wkładaj do kompostu, który później wykorzystasz pod warzywa i zioła. Wybieraj zwykłe liście spożywcze, bez chemicznych dodatków. To mała ostrożność, ale w ogrodzie naprawdę warto ją zachować.
Kompost z liśćmi laurowymi wykorzystaj spokojnie pod warzywa. Najważniejsze jest to, co dodajesz do niego na co dzień
Gdy kompost dojrzeje, nie musisz obawiać się, że liście laurowe zaszkodzą grządkom. Dobrze przerobiona masa ma ciemny kolor, pachnie ziemią i nie przypomina już kuchennych resztek. Rozsyp ją pod pomidorami, cukinią, ogórkami, porzeczkami albo bylinami. Możesz też wymieszać ją z podłożem w skrzynkach balkonowych. Najlepiej rób to przed sadzeniem roślin albo jako cienką warstwę ściółkującą wokół już rosnących okazów.
Ja traktuję kompostowanie jak domowy porządek, który z czasem zaczyna przynosić widoczne korzyści. Nie chodzi o jeden składnik, który zrobi całą pracę za ciebie. Liczy się regularność. Dodawaj resztki warzyw, fusy, skorupki jajek w rozsądnej ilości, suche liście, karton i drobne odpady roślinne z ogrodu. Co jakiś czas przemieszaj zawartość widłami lub łopatą. Wtedy powietrze dociera głębiej, a kompost nie zamienia się w ciężką, cuchnącą masę.
Liście laurowe warto więc traktować rozsądnie. Nie wyrzucaj ich bez potrzeby, ale też nie oczekuj, że odpędzą szkodniki i zmienią zwykły kompost w wyjątkowy nawóz. Pokrusz je, dorzuć między inne resztki i pozwól naturze zrobić swoje. To prosty sposób, by wykorzystać kuchenny drobiazg do końca. A przecież właśnie z takich małych nawyków bierze się ogród, w którym nic nie marnuje się bez powodu.
Czytaj także:
- Moje ogórki i pomidory nie więdną nawet w upały. Sprytny sposób podlewania podpowiedział mi wuj-ogrodnik
- Zwiędłe od upału surfinie stawiam na nogi w trimiga. Metoda babci Jagody działa zawsze i bez pudła
- Tych 5 rzeczy nigdy nie rób w ogrodzie w upał. Nie posłuchasz, rośliny ucierpią



























