Ten grzyb atakuje korzenie drzew i krzewów, a potem wykorzystuje martwe drewno jako swoje schronienie. Ja w takiej sytuacji najpierw dokładnie oglądam miejsce, gdzie rośnie, a dopiero potem chwytam za szpadel. Spokojne działanie jest ważne, bo łatwo tylko z pozoru niewinny grzyb pomylić z innymi grzybami rosnącymi przy drewnie.
WIDEO…
Opieńka przy pniaku nie pojawia się bez powodu. Zanim zaczniesz wykopywanie, potwierdź, z czym masz do czynienia
Opieńki najczęściej pokazują się jesienią, zwłaszcza po chłodniejszych i wilgotnych dniach. Wyrastają gromadami przy pniaku, u podstawy drzewa albo nad zakopanym korzeniem. Ich kapelusze bywają miodowe, żółtobrązowe lub brązowawe, często z drobnymi ciemniejszymi łuseczkami. Blaszki są jasne, a na trzonie niektórych gatunków widać pierścień. Nie traktuj jednak samego wyglądu grzybów jako pewnej diagnozy, bo w ogrodzie może pojawić się kilka podobnych gatunków.
Najlepiej odgarnij trochę ziemi przy pniaku i ostrożnie unieś kawałek odstającej kory. Przy opieńce pod korą często zobaczysz jasną, zwartą grzybnię przypominającą biały wachlarz lub cienką błonę. Poszukaj też ciemnych, mocnych nitek, podobnych do czarnych sznurowadeł. To ryzomorfy, czyli struktury, którymi grzyb może przemieszczać się w glebie i docierać do korzeni kolejnych roślin.
Przyjrzyj się także temu, co dzieje się obok. Drzewo porażone opieńką słabiej rośnie, ma coraz rzadszą koronę, wcześniej żółknie albo zasycha na końcach gałęzi. Krzew może więdnąć mimo podlewania. U iglaków zdarza się brązowienie igieł i zamieranie całych partii rośliny. Takie symptomy nie przesądzają sprawy, ale razem z grzybami przy pniaku powinny zapalić ci w głowie lampkę ostrzegawczą.
Nie zbieraj tych grzybów do jedzenia tylko dlatego, że wyglądają jak opieńki. Rozpoznawanie grzybów na podstawie jednego szczegółu bywa ryzykowne. Gdy masz wątpliwości, zrób wyraźne zdjęcia pniaka, grzybów i spodniej strony kapeluszy. Pokaż je doświadczonemu grzybiarzowi, doradcy ogrodniczemu. Przy dużym, starym drzewie stojącym blisko domu nie działaj sama. Osłabione korzenie mogą sprawić, że drzewo stanie się mniej stabilne.
Usuwanie pniaka porażonego przez opieńkę wymaga dokładności. Same grzyby oberwane z ziemi nie rozwiązują problemu
Gdy potwierdzisz opieńkę, usuń porażony pniak razem z możliwie dużymi i grubymi korzeniami. Nie zostawiaj ich w ziemi z myślą, że same szybko zgniją. Właśnie w takim martwym drewnie opieńka potrafi przetrwać przez długi czas. Owocniki, które widzisz nad ziemią, są tylko niewielka częścią grzyba. Najważniejsza część problemu zostaje pod powierzchnią rabaty.
Przygotuj mocny szpadel, widły amerykańskie, sekator do korzeni, rękawice i plandekę. Najpierw oczyść teren wokół pniaka z liści, kory oraz chwastów. Rozłóż plandekę obok, żeby od razu odkładać na nią wykopane kawałki drewna i korzeni. Dzięki temu nie będziesz nosić ich po całym ogrodzie ani rozsypywać drobnych fragmentów tam, gdzie rosną zdrowe rośliny.
Obkop pniak dookoła, prowadząc szpadel szerzej, niż początkowo podpowiada ci jego rozmiar. Grube korzenie często biegną daleko w bok, zwłaszcza przy starych drzewach. Odsłaniaj je po kolei i przecinaj sekatorem albo odrąbuj ostrym narzędziem. Widłami podważaj ziemię, ale nie szarp na siłę. Lepiej wykopać trochę więcej ziemi niż zostawić duży, spróchniały korzeń, który nadal będzie pożywką dla grzyba.
Duży pniak może wymagać pomocy fachowca z frezarką lub minikoparką. Pamiętaj jednak, że samo sfrezowanie pniaka nie zawsze wystarczy. Frezarka rozdrabnia drewno, ale w ziemi mogą zostać korzenie. Przy opieńce zależy ci przede wszystkim na wyciągnięciu jak największej liczby grubych części systemu korzeniowego. Warto przed zleceniem pracy wyraźnie powiedzieć wykonawcy, że podejrzewasz opieńkę i chcesz usunąć także większe korzenie.
Nie rozdrabniaj porażonego pniaka na zrębkę. Nie wysypuj jej pod krzewami, nie dodawaj do kompostownika i nie używaj do ściółkowania ścieżek. Nie zostawiaj też wykopanych korzeni na stosie za garażem. Zbierz wszystko na plandekę i oddaj do odpadów zielonych, ale wcześniej sprawdź zasady obowiązujące w twojej gminie. Gdy punkt odbioru nie przyjmuje takich resztek, zawieź je do PSZOK. Nie spalaj drewna na własną rękę, gdy lokalne przepisy tego zabraniają.
Po usunięciu korzeni nie sadź od razu tego samego drzewa. Daj ziemi spokój i obserwuj rośliny rosnące obok
Po zakończeniu pracy dokładnie zbierz z dołka widoczne resztki drewna, fragmenty kory i ciemne ryzomorfy. Przekop ziemię ręcznie, rozbij większe bryły i jeszcze raz sprawdź, czy nie zostały grube korzenie. Nie musisz wymieniać całej ziemi w ogrodzie, ale nie zasypuj dołka świeżą zrębką ani korą z niepewnego źródła. Dodaj za to do podłoża dojrzały kompost, który poprawi jego strukturę i pomoże nowym roślinom dobrze się ukorzenić.
Nie spiesz się z sadzeniem w tym samym miejscu. Ja zostawiłabym je na jeden sezon bez drzewa lub dużego krzewu. Możesz wysiać tam rośliny jednoroczne, założyć niewielką rabatę z kwiatami albo po prostu utrzymywać teren czysty i obserwować, czy nie pokażą się kolejne grzyby. To daje ci czas, by ocenić, czy w ziemi nie zostały fragmenty korzeni.
W sąsiedztwie porażonego pniaka zwróć uwagę na podlewanie. Nie przelewaj roślin i nie kieruj strumienia wody stale pod same pnie. Korzenie osłabione przez suszę, zbyt mokrą ziemię, uszkodzenia podczas prac albo ciasną darń łatwiej mają kłopot z chorobami. Podlewaj rzadziej, ale porządnie, a ziemię pod drzewami przykryj cienką warstwą zdrowej ściółki. Zostaw jednak kilka centymetrów wolnej przestrzeni przy pniu, żeby kora nie była stale mokra.
Nie przesadzaj też z nawozem. Osłabione drzewo nie odzyska siły po jednej dużej dawce preparatu. Najpierw zadbaj o wilgotność podłoża, usuń chwasty konkurujące o wodę i nie uszkadzaj korzeni podczas kopania. Gdy sąsiednie drzewo wyraźnie marnieje, jego korona zamiera albo pień zaczyna tracić stabilność, poproś o ocenę specjalistę. Czasem szybka decyzja o usunięciu chorej rośliny chroni resztę ogrodu przed znacznie większym problemem.
Opieńka nie oznacza, że musisz rezygnować z uprawy roślin w tym miejscu. Wymaga jednak porządku i cierpliwości. Dokładnie usunięty pniak, grube korzenie wywiezione poza działkę i rozsądna obserwacja otoczenia naprawdę ograniczają ryzyko. Nie odkładaj tej pracy do wiosny. To właśnie teraz, jesienią, masz najlepszą okazję, żeby znaleźć źródło inwazji i ochronić to, co w ogrodzie najcenniejsze.
Czytaj także:
- Odnowienie kępy tawułki jest banalnie proste i nic nie kosztuje. Zrób te czynności jesienią, a wiosną roślina wypięknieje
- Posadź ten krzew w odpowiednim miejscu, a nie pożałujesz. Każdej jesienią zadziwi cię „miedzianymi płomykami”
- Sadzonki hortensji zrobisz jak zawodowy ogrodnik. Tak wybierzesz odpowiednie pędy i sukces gwarantowany



























