Zazwyczaj, gdy trafimy na wyjątkowo oporne, twarde sztuki, intuicyjnie sięgamy po wrzątek lub rozgrzewamy piekarnik. Choć te metody rzeczywiście działają, mają spore wady – wysoka temperatura może zmienić naturalny smak orzechów, a wilgoć z moczenia zmusza nas do ich ponownego podsuszania.
WIDEO…
Tymczasem rozwiązanie tkwi na zupełnie drugim biegunie termometru. Chodzi o wykorzystanie domowej zamrażarki, która w kilka godzin zmienia strukturę łupiny, czyniąc ją niezwykle kruchą i podatną na nacisk. To bezpieczny, czysty i niezwykle szybki sposób na przygotowanie nawet całego kosza bakalii bez użycia nadmiernej siły.
Na czym polega trik z zamrażalnikiem?
Fizyka stojąca za tym patentem jest niezwykle prosta, a zarazem genialna w swojej skuteczności. Skorupka orzecha włoskiego, choć wydaje się całkowicie sucha, zawiera minimalne ilości wilgoci. Pod wpływem ujemnej temperatury w zamrażalniku cząsteczki wody kurczą się i zamarzają, co powoduje powstawanie niewidocznych gołym okiem mikropęknięć w strukturze zdrewniałej łupiny. Skorupa traci swoją elastyczność i staje się bardzo krucha.
Dodatkowo niska temperatura wpływa na wnętrze orzecha. Cienka, delikatna i często gorzkawa skórka, która otacza środek, pod wpływem zimna delikatnie się kurczy. Dzięki temu przestaje mocno przylegać do wewnętrznych ścianek skorupy oraz do przegródek. Gdy przystępujemy do łuskania, łupina pęka przy minimalnym nacisku, a jadalny środek wyskakuje w całości, bez uciążliwego dłubania i rozpadania się na drobne kawałeczki.
Jak to zrobić?
Woreczek z przygotowanymi orzechami umieszczamy w zamrażarce na około 2 do 3 godzin. Tyle czasu w zupełności wystarczy, aby niska temperatura spenetrowała twardą skorupę. Jeśli mamy do czynienia z wyjątkowo grubymi i twardymi okazami, możemy zostawić je w chłodzie nawet na całą noc.
Orzechy wyjmujemy z zamrażalnika partiami, aby nie zdążyły się ogrzać przed rozłupaniem. Do otwarcia skorupki wystarczy teraz delikatne ściśnięcie klasycznym dziadkiem do orzechów lub lekkie uderzenie tłuczkiem do mięsa. Zamiast twardego oporu poczujemy, jak łupina bez wysiłku rozpada się na dwie równe części, uwalniając nienaruszone połówki nasion.
Co zrobić z orzechami po wyjęciu ze skorupek?
Kiedy bez trudu pozbędziemy się twardych skorup, pozostaje stanąć przed pytaniem, jak najlepiej zagospodarować gotowe połówki. Świeżo wyłuskane orzechy są delikatne i podatne na działanie światła oraz tlenu. Jeśli planujemy zużyć je w ciągu najbliższych kilku dni do ciasta, sałatki czy porannej owsianki, możemy przechowywać je w szczelnym, szklanym słoiku w ciemnej szafce kuchennej.
Jeśli jednak przygotowaliśmy większą ilość bakalii na zapas, lodówka lub ponowne zamrożenie będą najlepszym rozwiązaniem. Wyłuskane orzechy zamknięte w szczelnym pojemniku mogą spędzić w lodówce nawet do pół roku, a w zamrażalniku – zapakowane w małe, poręczne porcje – zachowają świeżość nawet przez dwa lata.
Czytaj także:
- Orzechy włoskie obieram w 15 min i bez skorupek rozrzuconych po całej kuchni. Prościej już się nie da
- Orzechy laskowe obieram z łupin genialną metodą „na 2”. Twarde skorupki pękają same
- Orzechy włoskie obieram w 15 minut, bez specjalnych sprzętów. W gratisie pozbywam się też gorzkiej skórki



























