Nie każdy pożółkły fragment trawnika czy zwiotczała roślina oznacza, że trzeba natychmiast sięgnąć po wąż. Trawy i niektóre rośliny potrafią przechodzić w okresowy stan spoczynku podczas upałów, a zbyt częste podlewanie może prowadzić do płytkiego ukorzenienia i większej podatności na suszę. Jak więc sprawdzić, czy trawa lub rośliny ozdobne domagają się wody? Banalnie prosty sposób pokazał mi wuj-ogrodnik. 

WIDEO

player placeholder

Wbijam śrubokręt w ziemię. Po chwili wiem, czy trawnik naprawdę potrzebuje wody

Test polega na wbiciu zwykłego, długiego śrubokręta w ziemię. Najlepiej zrobić to w kilku miejscach na trawniku, ponieważ wilgotność podłoża nie zawsze jest jednakowa we wszystkich miejscach ogrodu.

Jeżeli śrubokręt bez większego oporu zagłębia się na około 10-15 cm, gleba nadal zawiera wystarczającą ilość wilgoci. W takiej sytuacji podlewanie zwykle nie jest jeszcze potrzebne.

Zobacz także:

Jeżeli natomiast już po kilku centymetrach napotykasz wyraźny opór i trudno wbić narzędzie głębiej, oznacza to, że ziemia jest sucha w strefie korzeniowej. Wtedy warto zaplanować podlewanie.

Tę prostą metodę od lat polecają zawodowi ogrodnicy. Ja usłyszałam o niej 2 lata temu od wuja, ale tamtej pory regularnie „latam” po ogrodzie ze śrubokrętem w garści. Sąsiedzi myśleli, że postradałam zmysły, ale jak im wytłumaczyłam, o co chodzi, sami zaczęli korzystać z tego patentu.

Najczęściej sięgam po śrubokręt krzyżakowy, a nie płaski, bo ten pierwszy łatwiej mi wbić w ziemię. Jeśli masz tylko płaski, też się sprawdzi, o ile końcówka nie jest zbyt dużego rozmiaru.

Kiedy test pokazuje sucho, podlewam porządnie. Codzienne zraszanie daje odwrotny efekt

Jeżeli test śrubokręta potwierdzi, że gleba jest przesuszona, podlewam. Moim celem jest zwilżenie ziemi na głębokość przynajmniej 15 cm, czyli tam, gdzie znajduje się większość aktywnych korzeni.
Takie podlewanie sprzyja rozwojowi głębszego systemu korzeniowego. Dzięki temu trawnik lepiej radzi sobie podczas kolejnych upałów i wolniej reaguje na krótkotrwały brak opadów.

Podlewam trawę zawsze, gdy śrubokręt „pokaże”, że trzeba to zrobić, co wcale nie oznacza codziennego włączania polewaka. Codzienne, krótkie zraszanie jest dla roślin mniej korzystne. Woda nawilża wtedy jedynie powierzchnię gleby, a korzenie pozostają płytko pod darnią i szybciej odczuwają skutki suszy.

Test działa nie tylko na trawniku. Sprawdza się również na rabatach i pod krzewami

Śrubokręt przydaje mi się nie tylko do oceny stanu trawnika. Wuj przekonał mnie, że w podobny sposób można sprawdzać wilgotność ziemi na rabatach oraz pod krzewami ozdobnymi.

To szczególnie przydatne po przelotnych letnich opadach. Często okazuje się, że deszcz zmoczył jedynie wierzchnią warstwę gleby, podczas gdy kilka centymetrów niżej ziemia nadal pozostaje sucha. Zdarza się też odwrotnie. Powierzchnia wygląda na przesuszoną, ale głębiej podłoże wciąż jest odpowiednio wilgotne i podlewanie można jeszcze odłożyć.

Dzięki temu prostemu testowi podlewam ogród tylko wtedy, gdy rośliny rzeczywiście tego potrzebują, a nie tylko dlatego, że od kilku dni utrzymuje się wysoka temperatura.


Czytaj także: