„Nigdy nie podlewaj polewakiem roślin w słońcu, bo krople wody spalą liście” – tę radę zna chyba każdy ogrodnik-amator. Sama wiele razy słyszałam, że krople wody na liściach działają jak małe lupy - skupiają promienie słoneczne na powierzchni liści, powodując ich oparzenia. Naukowcy postanowili sprawdzić, czy rzeczywiście tak się dzieje. Wyniki okazały się zaskakujące i obaliły jedną z najbardziej rozpowszechnionych porad ogrodniczych.

WIDEO

player placeholder

Krople wody nie działają jak lupa. Nie poparzą liści

W 2010 roku naukowcy z Uniwersytetu Eötvösa w Budapeszcie przeprowadzili eksperymenty oraz symulacje komputerowe, aby sprawdzić, czy krople wody mogą powodować oparzenia liści. Okazało się, że na gładkich liściach typowe krople deszczu lub wody z podlewania nie powodują uszkodzeń tkanek, nawet podczas silnego nasłonecznienia.

Powód jest prosty. Krople wody mają zbyt małą zdolność skupiania światła, a dodatkowo przylegają do powierzchni liścia i jednocześnie go chłodzą. Ognisko światła najczęściej wypada poza tkanką liścia albo jest zbyt słabe, aby doprowadzić do poparzenia. To dlatego po letnim deszczu, gdy zaraz wychodzi słońce, większość roślin nie ulega uszkodzeniu.

Zobacz także:

Są jednak wyjątki od tej zasady. Na niektórych roślinach krople mogą zachowywać się inaczej

Badacze wykazali, że wyjątkowe sytuacje rzeczywiście istnieją. Dotyczą jednak roślin o silnie hydrofobowych, owłosionych liściach. W takich przypadkach krople nie rozpływają się po powierzchni, lecz pozostają niemal kuliste i są utrzymywane nad liściem przez drobne włoski.

W określonych warunkach mogą wtedy skuteczniej skupiać promienie słoneczne i doprowadzić do miejscowego uszkodzenia tkanek. To jednak zjawisko rzadkie i nie dotyczy większości roślin uprawianych w ogrodach.

Naukowcy podkreślają również, że w swoich doświadczeniach bez problemu wywoływali oparzenia za pomocą szklanych kulek, ale nie zwykłych kropli wody na gładkich liściach. To pokazuje, jak duża jest różnica między laboratoryjnymi warunkami a codziennym podlewaniem roślin. Śmiało możesz więc ustawić rano czy przed południem polewaka i nawadniać nim rośliny, nie martwiąc się, że zmoczy liście. 

O tym warto pamiętać, niezależnie od tego, czy podlewasz do gruntu z konewki czy polewakiem

To, że krople nie przypalają liści, nie oznacza, że pora podlewania nie ma znaczenia. W upalne południe znaczna część wody szybko odparowuje, zanim zdąży wniknąć do gleby. Roślina wykorzystuje więc mniej wilgoci, a ty zużywasz więcej wody.

Dlatego specjaliści nadal zalecają podlewanie wcześnie rano lub wieczorem. Nie chodzi jednak o obawę przed poparzeniem liści, lecz o większą skuteczność nawadniania. W chłodniejszych godzinach woda wolniej paruje, lepiej dociera do strefy korzeniowej i jest efektywniej wykorzystywana przez rośliny. 

W przypadku gatunków podatnych na choroby grzybowe, takich jak pomidory czy ogórki, warto kierować strumień wody bezpośrednio na glebę, ponieważ długo utrzymująca się wilgoć na liściach może sprzyjać rozwojowi niektórych patogenów. To właśnie ryzyko chorób, a nie ryzyko przypalenia, jest jednym z najważniejszych powodów, dla których ogrodnicy zalecają unikanie moczenia liści podczas podlewania.

Źródło: Egri, Á., Horváth, Á., Kriska, G., & Horváth, G. (2010). Optics of sunlit water drops on leaves: conditions under which sunburn is possible. New Phytologist, 185(4), 979–987. https://doi.org/10.1111/j.1469-8137.2009.03150.x


Czytaj także: