Wrzesień i początek października wykorzystuję nie tylko na koszenie i grabienie liści. To dobry moment, żeby poprawić warunki, w których rosną korzenie trawy. Gdy ziemia jest zbita, w kolejnym sezonie murawa może stracić dobrą kondycję. Właśnie dlatego jesienią wykonuję 1 prosty zabieg.

WIDEO

player placeholder

Piaskowanie trawnika robię jesienią, zanim przyjdą chłody. Najlepszy moment przypada na wrzesień i początek października

Piaskowanie trawnika sprawia, że piasek trafia pomiędzy źdźbła i stopniowo dostaje się do wierzchniej warstwy podłoża. Pomaga poprawić jego strukturę, szczególnie gdy ziemia jest ciężka i ma tendencję do zbijania się. Dzięki temu do korzeni łatwiej docierają woda i powietrze.

Jesienią zabieram się za tę pracę we wrześniu albo na początku października. Nie czekam do listopada i pierwszych przymrozków. Trawa powinna mieć jeszcze trochę czasu na regenerację, a ziemia nie może być zmarznięta ani mocno nasiąknięta wodą. Najwygodniej pracuje mi się w suchy, bezwietrzny dzień.

Zobacz także:

Termin dopasowuję również do kondycji murawy. Piaskowanie często łączę z wertykulacją lub aeracją. Po nakłuwaniu trawnika drobny materiał może dostać się w powstałe otwory. To szczególnie przydatne na zbitym podłożu, po którym trudno spływa woda.

Nie piaskuję jednak trawnika tylko dlatego, że nadeszła jesień. Najpierw przyglądam się ziemi. Gdy po ulewie na murawie długo utrzymują się kałuże, podłoże jest twarde, a trawa słabiej rośnie w intensywnie użytkowanych miejscach, zabieg może być pomocny. Na bardzo lekkiej, piaszczystej glebie jego wykonywanie zwykle nie jest potrzebne.

Nie wysypuję na murawę przypadkowego piasku. Rozprowadzam go cienko i pilnuję, żeby nie zasypać źdźbeł

Do piaskowania wybieram suchy, płukany piasek pozbawiony gliny, mułu i innych drobnych zanieczyszczeń. Materiał musi być sypki, bo tylko wtedy jestem w stanie równomiernie rozprowadzić go po całej powierzchni. Mokry piasek zbija się w grudki, przykleja do trawy i znacznie utrudnia pracę.

Zanim zacznę, koszę trawnik. Nie ścinam go jednak bardzo nisko. Następnie dokładnie wygrabiam resztki trawy, liście i wszystko, co mogłoby utrudnić dotarcie piasku do podłoża. Jeżeli planuję aerację lub wertykulację, wykonuję ją przed piaskowaniem.

Potem rozsypuję piasek równomiernie po murawie. Przy małym trawniku robię to ręcznie, przy większej powierzchni wygodniejszy jest rozsiewacz. Nie tworzę grubej warstwy. Piasek ma opaść między źdźbła, a nie przykryć zielony dywan. Zwykle wystarcza warstwa kilku milimetrów.

Po rozsypaniu chwytam za szerokie grabie albo szczotkę i delikatnie rozprowadzam materiał. Szczególnie uważam na miejsca, w których powstały małe kopczyki. Rozgarniam je od razu. Pozostawienie grubej warstwy może odciąć trawę od światła i zamiast poprawić jej kondycję, doprowadzić do żółknięcia źdźbeł.

Efekt piaskowania zobaczysz w kolejnym sezonie. Największą różnicę widać w kondycji podłoża

Po skończonej pracy trawnik nie wygląda nagle jak świeżo położona murawa z rolki. Piaskowanie działa inaczej. Jego zadaniem jest stopniowa poprawa właściwości wierzchniej warstwy gleby, dlatego traktuję je jako element pielęgnacji, a nie szybki sposób na zazielenienie pustych miejsc.

Najbardziej zależy mi na rozluźnieniu zbitego podłoża i poprawieniu warunków powietrzno-wodnych wokół korzeni. Piasek pomaga też wyrównać niewielkie nierówności powierzchni. Gdy wcześniej zrobiłam aerację, wypełnia część otworów i ogranicza ich szybkie zamykanie.

Nie próbuję jednak naprawić piaskiem dużych dołków. Grube zasypywanie trawy przynosi więcej szkody niż pożytku. Większe nierówności wyrównuję osobno, stopniowo, żeby nie przykryć murawy jednorazowo kilkucentymetrową warstwą materiału.

Po jesiennym piaskowaniu dalej normalnie dbam o trawnik. Grabię opadające liście i koszę murawę, dopóki rośnie. Obserwuję też pogodę. Nie podlewam automatycznie świeżo wypiaskowanego trawnika, gdy jesień jest deszczowa.

Gdy zrobię to odpowiednio wcześnie, trawnik wchodzi w chłodniejszą część roku z lepszymi warunkami dla korzeni. Wiosną nie zaczynam więc pielęgnacji od ratowania mocno zbitej murawy, tylko mogę skupić się na jej dalszym zagęszczaniu. 


Czytaj także: