Po zbiorze grochu albo bobu grządka często wygląda już na zmęczoną. Łodygi więdną, liście żółkną, a między roślinami pojawia się więcej pustego miejsca. Dawniej też wyrywałam wszystko od razu, razem z korzeniami, bo wydawało mi się, że tak powinno wyglądać porządne sprzątanie warzywnika. Mama szybko mnie jednak poprawiła. Powiedziała, żebym ścięła rośliny tuż przy ziemi i zostawiła korzenie tam, gdzie rosły. Dziś robię tak co roku, zwłaszcza po grochu i bobie.
WIDEO…
To drobny zabieg, który nie kosztuje ani pieniędzy, ani wielkiego wysiłku. Wystarczy sekator, ostre nożyczki ogrodowe albo zwykły nóż. Zamiast szarpać ziemię i wyciągać z niej całe korzenie, dajesz jej spokojnie pracować dalej. Dzięki temu grządka po strączkowych nie zostaje pusta i wyjałowiona. Zostaje w niej to, co dla kolejnych roślin może mieć dużą wartość.
Nie wyrywaj grochu po zbiorach, bo korzenie nadal pracują. To prosty sposób, żeby poprawić ziemię bez kupowania nawozu
Groch i bób należą do roślin strączkowych. Na ich korzeniach tworzą się małe zgrubienia, nazywane brodawkami korzeniowymi. Właśnie tam żyją bakterie, które współpracują z rośliną i wiążą azot z powietrza. Nie oznacza to, że po grochu ziemia będzie od razu pełna nawozu i nie trzeba już o nią dbać. Warto jednak wykorzystać to, co natura daje za darmo.
Kiedy po zbiorze wyciągasz roślinę razem z korzeniem, zabierasz z grządki także te cenne resztki. Gdy zostawisz korzenie w ziemi, będą się stopniowo rozkładały. Mikroorganizmy i dżdżownice zrobią resztę pracy. Z czasem poprawi się struktura podłoża, a w glebie zostanie trochę składników, z których skorzystają następne warzywa.
Ja ścinam groch i bób nisko, mniej więcej dwa lub trzy centymetry nad powierzchnią ziemi. Nie musisz wykopywać ani podważać korzeni. Zostaw je w spokoju. Szczególnie na lekkiej, piaszczystej ziemi taki zwyczaj jest bardzo dobry, bo każde źdźbło i każdy korzeń pomagają budować próchnicę. Na cięższej glebie także warto tak zrobić, ponieważ kanały po korzeniach ułatwiają dostęp powietrza i wody do głębszych warstw.
Nie licz jednak na cud po jednym sezonie. Warzywnik odwdzięcza się cierpliwym osobom. Gdy co roku zostawiasz w ziemi korzenie strączkowych, dodajesz kompost i nie przekopujesz grządek bez potrzeby, po pewnym czasie zobaczysz różnicę. Ziemia będzie bardziej pulchna, mniej zbita i przyjemniejsza w pracy. Łatwiej też utrzyma wilgoć podczas letnich upałów.
Co zrobić z łodygami bobu i grochu po ścięciu? Nie zostawiaj wszystkiego na grządce bez zastanowienia
Korzenie zostają w ziemi, ale część nadziemną warto zagospodarować rozsądnie. Zdrowe łodygi grochu możesz drobno pociąć i położyć cienką warstwą na grządce jako ściółkę. Jeszcze lepiej wrzuć je na kompost. Rozkładają się dość szybko, szczególnie gdy przełożysz je innymi resztkami roślinnymi, skoszoną trawą w małej ilości albo suchymi liśćmi.
Z bobem postępuję trochę ostrożniej, bo jego łodygi są grubsze i twardsze. Najpierw tnę je sekatorem na krótsze kawałki. Dzięki temu nie zajmują całego kompostownika i szybciej miękną. Nie wkładaj tam jednak roślin z wyraźnymi objawami chorób. Gdy na liściach był biały nalot, brunatne plamy, zgnilizna albo dużo mszyc, lepiej wyrzuć resztki do odpadów zielonych, zgodnie z zasadami obowiązującymi u ciebie. Nie ryzykuj, że wraz z kompostem przeniesiesz problem na kolejną grządkę.
Po ścięciu roślin nie zostawiaj też wysokich, pustych kikutów. Takie resztki przeszkadzają później przy sadzeniu i mogą wyglądać niechlujnie. Tnij nisko, ale nie dłub w ziemi tylko po to, żeby usunąć ostatni fragment łodygi. On z czasem sam zmięknie. Czasem, gdy ziemia jest bardzo sucha, podlewam grządkę delikatnie po zbiorach. Nie robię z niej błota, tylko lekko ją zwilżam. Wilgoć pomaga mikroorganizmom rozpocząć rozkład resztek korzeni.
Na pustą powierzchnię możesz od razu rozsypać dojrzały kompost. Wystarczy cienka warstwa, około dwóch lub trzech centymetrów. Nie musisz go głęboko przekopywać. Rozgrab go i pozwól, żeby deszcz, robaki oraz czas zrobiły swoje. Taki spokojny sposób pielęgnacji bardzo pasuje do grządek po wczesnym grochu, który zbierasz zwykle wtedy, gdy lato dopiero się rozkręca.
Po grochu posiej warzywa, które lubią dobrą ziemię. Grządka nie powinna stać pusta aż do jesieni
Po zbiorze grochu często zostaje jeszcze sporo sezonu. Szkoda zostawiać wolne miejsce, zwłaszcza w małym warzywniku. Zanim jednak coś posiejesz, usuń tylko nadziemne części roślin i wyrównaj powierzchnię grządki. Korzenie zostaw dokładnie tam, gdzie były. Nie przeszkodzą nowym uprawom, a będą powoli wzbogacać podłoże.
Po wczesnym grochu możesz wysiać rzodkiewkę, koper, rukolę, sałatę liściową albo buraka liściowego. Dobrze sprawdzi się też endywia, kapusta pekińska i jarmuż sadzony z rozsady. Gdy zbierasz groch później, wybierz szybkie warzywa na jesienny zbiór. Lubię w takim miejscu siać roszponkę i szpinak. Rosną spokojnie, a jesienią cieszę się świeżymi liśćmi prosto z własnej grządki.
Po bobie, który zwykle schodzi z zagonu trochę później, także możesz posadzić warzywa poplonowe. Nie przesadzaj jednak z nawozami azotowymi. Młoda sałata czy rukola nie potrzebują wielkiej dawki świeżego nawozu, a nadmiar azotu potrafi bardziej zaszkodzić niż pomóc. Zamiast tego dodaj kompost i pilnuj podlewania. Latem ziemia po zbiorach szybko przesycha, szczególnie gdy słońce mocno operuje.
Gdy nie planujesz już żadnych warzyw, wysiej poplon. Facelia, gorczyca albo mieszanka na zielony nawóz przykryją ziemię i nie pozwolą chwastom przejąć grządki. Wybierz jednak rośliny zdrowe i dopasowane do terminu siewu. Ja lubię też po prostu przykryć miejsce kompostem oraz cienką warstwą skoszonej, przesuszonej trawy. Ziemia nie lubi leżeć naga, bo wtedy szybciej traci wilgoć i twardnieje.
Najważniejsze jest to, żeby nie traktować końca zbiorów jak końca pracy grządki. To właśnie wtedy możesz zrobić dla niej coś naprawdę dobrego. Ścinając groch albo bób przy ziemi, nie widzisz od razu spektakularnego efektu. Ale w kolejnym sezonie łatwiej wbijesz rękę w pulchną ziemię, zobaczysz więcej dżdżownic i szybciej przygotujesz miejsce pod nowe warzywa. Mama miała rację, czasem najlepsze dla ogrodu jest to, czego nie wyciągasz z ziemi.
Czytaj także:
- Zabezpieczyłam borówki amerykańskie przed ptakami, ale sąsiad mnie wyśmiał. Wytknął mi aż 3 błędy
- Ta roślina ozdobi każdy ogród. Świetnie znosi fale upałów i okresową suszę
- Mszyce w ogrodzie zwalczam tanią jak barszcz domową miksturą. Po kilku godzinach rośliny są już wolne od szkodników



























