Gdy kończy się lato, wiele osób od razu wyciąga worki i szykuje się do wielkiego grabienia. Oczywiście liście trzeba uprzątnąć ze ścieżek, tarasu i z trawnika, bo mokra warstwa może szkodzić murawie. Nie pakuj ich jednak wszystkich do odpadów. Zdrowe, suche liście możesz zamienić w ziemię liściową, czyli naturalny dodatek do podłoża, który w sklepach ogrodniczych często kosztuje niemałe pieniądze.

WIDEO

player placeholder

Ja robię ją najprościej jak się da, bez kupowania kompostownika i bez specjalnych preparatów. Wystarcza mi ażurowy kosz, trochę miejsca pod płotem albo za krzewami i regularne zaglądanie do środka. Taka ziemia nie powstaje z dnia na dzień, ale naprawdę warto poczekać. Potem używam jej do doniczek, rozsady, rabat i roślin domowych, które od razu lepiej wyglądają.

Wybierz zdrowe opadłe liście, bo nie każde nadają się do kosza. To od nich zależy, czy ziemia liściowa będzie czysta i bezpieczna

Do przygotowania ziemi liściowej zbieraj przede wszystkim liście zdrowe, bez plam, nalotów i dziur po chorobach. Najlepiej sprawdzą się liście klonu, lipy, brzozy, grabu, leszczyny, jabłoni, gruszy, wiśni oraz wielu krzewów ozdobnych. Są miękkie, dość szybko się rozkładają i tworzą przyjemną, lekką masę. Możesz mieszać różne gatunki, nie musisz układać ich osobno. Im większa różnorodność, tym ciekawsza będzie gotowa ziemia.

Zobacz także:

Nie wrzucaj do kosza liści porażonych mączniakiem, rdzą, plamistością ani tych, które wyraźnie gniją. Zostaw też w spokoju liście z orzecha włoskiego, dębu i kasztanowca, szczególnie gdy zależy ci na szybkim efekcie. Rozkładają się wolniej, a liście orzecha zawierają substancje, które mogą nie służyć części roślin. Nie oznacza to, że musisz je wyrzucać. Dodaj je do osobnego kompostu albo wykorzystaj jako ściółkę pod większe krzewy, tylko nie mieszaj ich z materiałem na delikatną ziemię liściową.

Liście z trawnika zbieraj dopiero wtedy, gdy obeschną po deszczu lub porannej rosie. Mokre szybko się sklejają, robią się ciężkie i mają mniej powietrza w środku. Wtedy zamiast spokojnie się rozkładać, mogą zacząć nieprzyjemnie pachnieć. Gdy masz dużo dużych liści, na przykład klonowych albo lipowych, przejedź po nich kosiarką z koszem. Posiekane kawałki znacznie szybciej zamienią się w ciemną, sypką ziemię.

Ażurowy kosz da liściom powietrze i nie pozwoli im zamienić się w mokrą breję. Ustaw go w spokojnym miejscu, gdzie nie będzie przeszkadzał przez całą zimę

Najlepszy będzie kosz z siatki, drewnianych szczebelków albo paneli ogrodzeniowych. Chodzi o to, żeby powietrze swobodnie docierało do środka z każdej strony. Ja wybieram kosz o szerokości mniej więcej metra, bo łatwo go napełnić, a później wygodnie przemieszać zawartość. Nie musi wyglądać idealnie. To ma być roboczy kącik ogrodu, który po cichu zrobi dla ciebie świetne podłoże.

Ustaw kosz bezpośrednio na ziemi, nie na kostce ani na folii. Dzięki temu do środka dostaną się pożyteczne organizmy, dżdżownice i drobne stworzenia, które pomagają rozłożyć liście. Wybierz miejsce lekko zacienione. Pełne słońce zbyt mocno wysusza materiał, a całkowicie ciemny, mokry zakątek sprzyja zbrylaniu i gniciu. Dobrze sprawdza się przestrzeń za żywopłotem, przy altanie albo pod większym drzewem.

Liście układaj warstwami, ale nie ubijaj ich nogami. Co jakiś czas polej je niewielką ilością wody, zwłaszcza gdy jesień jest sucha. Masa ma być lekko wilgotna, podobna do odciśniętej gąbki. Nie może ociekać wodą. Gdy po deszczu kosz jest zupełnie przemoczony, przykryj górę starą przepuszczalną agrowłókniną albo luźno połóż kilka gałązek. Nie używaj szczelnej folii, bo odetniesz dostęp powietrza.

Do liści możesz dorzucić odrobinę dojrzałego kompostu albo zwykłej ziemi ogrodowej. Ja rozsypuję jedną lub dwie łopaty między warstwami, bo to przyspiesza pracę mikroorganizmów. Nie przesadzaj jednak z dodatkami. Ziemia liściowa ma pozostać lekka i próchniczna, a nie zamienić się w ciężki kompost. Nie dodawaj też resztek kuchennych, skoszonej trawy w dużej ilości ani chwastów z nasionami. Do tego przeznacz osobny kompostownik.

Po kilku miesiącach zajrzyj do środka, bo gotowa ziemia liściowa sama pokaże, że jest gotowa. Jej zapach i struktura powiedzą ci więcej niż kalendarz

Pierwsze zmiany zobaczysz już zimą i wczesną wiosną, zwłaszcza gdy liście były wcześniej rozdrobnione. Warstwa wyraźnie opadnie, zrobi się ciemniejsza i bardziej miękka. Raz na kilka tygodni warto wsunąć rękę do kosza i delikatnie przemieszać zawartość widłami. Nie musisz robić tego często ani dokładnie. Wystarczy poruszyć materiał, żeby wpuścić więcej powietrza i sprawdzić, czy nie zrobił się zbyt suchy.

Najbardziej rozłożone liście możesz wykorzystać już po około sześciu do dziewięciu miesiącach. Pełna, drobna ziemia liściowa zwykle potrzebuje roku, czasem dwóch sezonów, gdy wrzucisz grube i nieposiekane liście. Gotowy materiał ma brązowy lub prawie czarny kolor, pachnie lasem i rozsypuje się w palcach. Nie powinien pachnieć kwaśno, stęchle ani gnilnie. Pojedyncze kawałki liści nie są problemem. Przesiej je przez grube sito albo zostaw w koszu na kolejny sezon.

Taką ziemię wykorzystaj jako dodatek, a nie jedyne podłoże dla wszystkich roślin. Ja mieszam ją z ziemią ogrodową i kompostem, gdy przygotowuję rabaty pod byliny. Dodaję ją także do podłoża dla pelargonii, surfinii, begonii, paproci i roślin domowych. Świetnie rozluźnia ciężką ziemię, pomaga zatrzymać wilgoć i sprawia, że korzenie mają lepsze warunki. Przy wysiewie nasion użyj jej po przesianiu i połącz z piaskiem albo gotowym podłożem do rozsady.

Najbardziej lubię ten moment wiosną, gdy wyjmuję z kosza ciemną, miękką ziemię i pamiętam, że kilka miesięcy wcześniej były to zwykłe liście zgrabione spod drzew. Nie muszę niczego kupować, wozić ciężkich worków ani zastanawiać się, co zrobić z jesiennym nadmiarem. Zamiast traktować liście jak odpad, daję im czas. A one odwdzięczają się dokładnie tym, czego ogród potrzebuje najbardziej, żyzną i naturalną próchnicą.


Czytaj także: