Jesienią chryzantemy w doniczkach zdobią mój taras i wejście do domu. Chciałabym cieszyć się ich kwiatami jak najdłużej, dlatego gdy noce robią się chłodne, staram się odpowiednio je zabezpieczyć. Nie czekam, aż pojawią się pierwsze uszkodzenia od mrozu. Wystarczy folia bąbelkowa i kawałek juty, żeby przygotować doniczkom prostą osłonę, która pomaga chronić korzenie przed wychłodzeniem.

WIDEO…

player placeholder

Pierwsze przymrozki mogą zaszkodzić chryzantemom w doniczkach. Sprawdzaj prognozę, zanim zostawisz je na noc

Chryzantemy pięknie wyglądają jesienią, ale nie wszystkie odmiany jednakowo dobrze znoszą niskie temperatury. Szczególnie wrażliwe bywają rośliny sprzedawane jako sezonowe dekoracje tarasów i balkonów. Niektórym wystarczy jedna mroźna noc, żeby delikatne kwiaty zaczęły brązowieć i tracić jędrność.

Dlatego w październiku regularnie sprawdzam prognozę pogody. Gdy temperatura w nocy ma spaść w okolice 0°C, przygotowuję osłony na doniczki. 

Zobacz także:

Koniecznie zwróć też uwagę na przymrozki przy gruncie. Nawet gdy prognoza pokazuje kilka stopni powyżej zera, przy powierzchni tarasu temperatura może być niższa. Szczególnie narażone są doniczki ustawione bezpośrednio na zimnych płytkach czy betonie.

Warto pamiętać, że korzenie roślin doniczkowych są bardziej wystawione na działanie chłodu niż korzenie rosnące w gruncie. Ziemia w niewielkim pojemniku wychładza się szybciej, a podczas silniejszych przymrozków może nawet przemarznąć.

Zanim jednak zaczniesz owijać donice, sprawdź, czy możesz przestawić chryzantemy bliżej ściany budynku, w miejsce osłonięte od wiatru. Gdy zapowiadany jest silniejszy mróz, najlepiej przenieś je na noc do jasnego, chłodnego pomieszczenia, w którym temperatura pozostaje dodatnia.

Robię chryzantemom prostą „pierzynkę” na zimne noce. Folia bąbelkowa i juta pomagają chronić korzenie

Do zabezpieczenia chryzantem wykorzystuję dwa materiały, które zwykle mam pod ręką: folię bąbelkową oraz jutę ogrodniczą. Nie potrzebuję żadnych specjalistycznych osłon. Najważniejsze, żeby odpowiednio owinąć doniczkę, a nie całą roślinę.

Folia bąbelkowa tworzy warstwę izolacyjną, która spowalnia wychładzanie ziemi i korzeni. Sama nie wytwarza ciepła, ale pomaga ograniczyć jego utratę. Juta natomiast osłania folię, utrzymuje ją na miejscu i sprawia, że całość wygląda estetyczniej.

Zabezpieczenie przygotowuję jeszcze przed wieczornym spadkiem temperatury. Najpierw owijam boki doniczki dwiema warstwami folii bąbelkowej. Staram się dokładnie osłonić cały obwód, szczególnie gdy pojemnik stoi na otwartej przestrzeni.

Następnie nakładam na folię worek jutowy lub owijam ją szerokim pasem juty. Materiał mocuję sznurkiem, ale nie zaciskam go zbyt mocno. Chodzi o to, żeby osłona stabilnie trzymała się doniczki i nie zsuwała podczas wiatru.

Nie zakrywaj folią powierzchni ziemi ani otworów odpływowych. Nadmiar wody musi swobodnie wypływać z pojemnika, ponieważ chryzantemy nie lubią stale mokrego podłoża. Jesienią, gdy temperatury spadają, ziemia wysycha wolniej i łatwo doprowadzić do przelania.

Warto również odizolować doniczkę od zimnego podłoża. Postaw ją na drewnianej desce, korkowej podkładce lub kawałku styropianu. Zadbaj jednak, żeby woda nadal mogła swobodnie odpływać.

Pamiętaj, że taka „pierzynka” z folii bąbelkowej chroni przede wszystkim bryłę korzeniową. Nie zabezpiecza natomiast kwiatów przed bezpośrednim działaniem mrozu. Gdy temperatura ma spaść wyraźnie poniżej zera, samo owinięcie pojemnika może nie wystarczyć.

Nie zostawiaj chryzantem bez kontroli po chłodnej nocy. Tak przedłużysz ich jesienne kwitnienie

Rano sprawdzam, czy osłona dobrze trzyma się doniczki i czy nie zebrała się pod nią woda. Gdy dzień zapowiada się ciepły i słoneczny, kontroluję też temperaturę pojemnika. W razie potrzeby rozluźniam lub zdejmuję owinięcie, żeby doniczka nie nagrzewała się nadmiernie.

Przyglądam się również kwiatom. Gdy są jędrne i zachowują intensywny kolor, zostawiam je w spokoju. Usuwam natomiast przekwitłe, zaschnięte i uszkodzone koszyczki kwiatowe. Dzięki temu cała kępa wygląda schludniej, a gnijące resztki nie zalegają między zdrowymi pędami.

Jesienią szczególnie ostrożnie podchodzę do podlewania. Przed sięgnięciem po konewkę sprawdzam palcem wilgotność ziemi. Jeśli podłoże jest jeszcze mokre, odkładam podlewanie. Nie zostawiam też wody w podstawce.

Gdy prognozy zapowiadają kilka kolejnych nocy z silniejszym mrozem, przenoszę doniczki do chłodnego, jasnego pomieszczenia. To skuteczniejsze rozwiązanie niż dokładanie następnych warstw folii.


Czytaj także: