Jesienny balkon czy taras to nie to samo co latem. W dzień świeci słońce, donice wyglądają kolorowo, a po zmroku temperatura szybko spada. Najbardziej szkoda wtedy złocieni, czyli chryzantem, bo właśnie teraz są często w pełnym rozkwicie. Gdy pierwszy raz je kupiłam, myślałam, że lekki przymrozek im nie zaszkodzi, ale babcia szybko wyprowadziła mnie z błędu. Powiedziała natomiast, że przy zapowiedzi temperatury około 0°C nie trzeba od razu wnosić wszystkich donic do mieszkania. Wystarczy dobrze przygotować im nocną osłonę i pamiętać o jednej ważnej rzeczy rano.

WIDEO…

player placeholder

Babcia patrzy na prognozę, zanim osłoni złocienie. Nie przykrywa kwiatów na zapas

Babcia zawsze najpierw sprawdza wieczorną prognozę pogody. Gdy zapowiadana jest noc z temperaturą w okolicy 0°C albo lekki przymrozek przy gruncie, od razu szykuje lekką białą agrowłókninę. Nie robi tego jednak każdego chłodniejszego wieczoru. Tłumaczy mi, że złocienie balkonowe potrzebują światła i świeżego powietrza, dlatego nie warto trzymać ich pod osłoną na zapas. Osłona ma pomóc tylko wtedy, gdy noc naprawdę może być dla nich niebezpieczna.

To bardzo rozsądne podejście, zwłaszcza jesienią, gdy temperatura w prognozie bywa myląca. Na balkonie, tarasie czy przy ścianie domu warunki mogą wyglądać inaczej niż na otwartej przestrzeni. Zimne powietrze opada niżej, a donice stojące na płytkach szybko oddają ciepło. Złocienie w pojemnikach są przez to bardziej narażone niż te rosnące w ziemi. Ich korzenie mają mało miejsca i nie chroni ich gruba warstwa ogrodowej gleby.

Zobacz także:

Babcia zwraca też uwagę na miejsce, w którym stoją kwiaty. Gdy donice są ustawione tuż przy balustradzie albo na odsłoniętym tarasie, wiatr dodatkowo je wychładza. Wtedy przesuwa je bliżej ściany domu, ale nie stawia ich w zupełnie ciemnym kącie. Robi to jeszcze przed zachodem słońca, spokojnie i bez nerwów. Dzięki temu później zostaje jej tylko założenie osłony. Warto brać z niej przykład, bo zmarznięte kwiaty trudno później doprowadzić do formy.

Tak babcia robi osłonę z agrowłókniny na noc. Kwiaty mają ciepło, ale nie są przygniecione

Babcia nie owija złocieni ciasno jak paczki. Powtarza, że kwiaty muszą mieć nad sobą trochę przestrzeni, bo wtedy osłona lepiej spełnia swoje zadanie i nie łamie pędów. Bierze lekką białą agrowłókninę, kilka patyczków albo niewielkie obręcze i robi nad donicą prosty daszek. Patyczki wbija przy brzegach pojemnika, ostrożnie, tak aby nie uszkodzić korzeni. Gdy ma pod ręką obręcz, wkłada ją w ziemię po obu stronach donicy. Na tak przygotowaną konstrukcję luźno narzuca agrowłókninę.

Najważniejsze jest to, że materiał nie leży bezpośrednio na kwiatach. Babcia układa go tak, aby osłaniał rośliny od góry i z boków, ale nie zgniatał rozwiniętych koszyczków. Brzegi agrowłókniny opuszcza dookoła doniczki, a potem lekko je dociąża. Używa do tego małych kamieni, cięższych podstawek albo tego, co akurat ma pod ręką. Chodzi tylko o to, by nocny wiatr nie zerwał osłony i nie odsłonił złocieni wtedy, gdy temperatura spadnie najniżej.

Babcia wybiera wyłącznie białą, lekką agrowłókninę. Nie stosuje folii, bo pod nią łatwo zbiera się wilgoć, a roślina nie ma dobrego dostępu do powietrza. Folia może też dotknąć liści i kwiatów, a przy nagłej zmianie temperatury narobić więcej szkody niż pożytku. Agrowłóknina przepuszcza powietrze, a jednocześnie ogranicza utratę ciepła. To prosty materiał, który warto mieć jesienią w schowku na balkonie albo w garażu. Przydaje się nie tylko do złocieni, lecz także do wrzosów, młodych ziół i innych roślin wrażliwych na nagłe ochłodzenie.

Babcia ociepla też donicę od spodu. Rano od razu zdejmuje agrowłókninę

Sama osłona nad kwiatami to dla babci za mało. Zawsze pamięta o doniczce, bo właśnie przez jej dno korzenie szybko marzną. Pod pojemnik podkłada kawałek styropianu albo zwykłą deseczkę. Dzięki temu donica nie stoi bezpośrednio na zimnych płytkach, betonie czy kamieniu. Takie odizolowanie od podłoża naprawdę ma znaczenie, szczególnie gdy balkon jest otwarty i nocą mocno na nim wieje.

Babcia nie używa cienkiej serwetki, kartonu ani starej gazety. Po wilgotnej nocy takie materiały nasiąkają wodą i przestają chronić. Styropian jest lekki, łatwo go przyciąć i dobrze zatrzymuje chłód z podłoża. Drewno także się sprawdza, pod warunkiem że jest suche i stabilne. Donica powinna stać równo, bez przechylania się. To ważne zwłaszcza wtedy, gdy złocienie są już duże i ciężkie od wilgotnej ziemi.

Rano babcia nie zwleka ze zdjęciem osłony. Gdy tylko temperatura wzrośnie i nie ma już ryzyka przymrozku, ostrożnie odsłania rośliny. Najpierw sprawdza, czy na agrowłókninie nie zebrała się rosa albo szron, a potem zdejmuje ją powoli, żeby nie połamać pędów. Rośliny znów mają światło i dostęp do powietrza, a to pomaga im zachować zdrowe liście oraz ładne kwiaty. Agrowłókninę suszy i składa, by była gotowa na kolejną zimną noc.

Po takim poranku warto rzucić okiem na ziemię w donicy. Babcia nie podlewa złocieni tylko dlatego, że zrobiło się chłodno. Najpierw dotyka podłoża palcem. Gdy jest wilgotne, zostawia je w spokoju. W chłodne dni rośliny pobierają mniej wody, a przelanie osłabia korzenie. Jeżeli liście po nocy wyglądają trochę smutniej, nie panikuj. Daj im kilka godzin światła i obserwuj. Dobrze zabezpieczone złocienie zwykle szybko odzyskują formę.

Ten sposób babci jest prosty, tani i naprawdę wygodny. Nie musisz co wieczór przenosić ciężkich donic ani rezygnować z jesiennych kwiatów na balkonie. Wystarczy mieć przygotowaną agrowłókninę, kilka patyczków oraz izolującą podkładkę. Kiedy prognoza zapowie noc blisko zera, działaj. Rano zdejmij osłonę, a twoje złocienie jeszcze długo będą cieszyć oczy kolorem.


Czytaj także: