Uwielbiam amarylisy za ich okazałe kwiaty, które potrafią rozjaśnić mieszkanie nawet w środku zimy. Najbardziej podobają mi się te o wysokich, prostych pędach, zakończonych kilkoma dużymi kielichami. Niestety, nie zawsze udawało mi się uzyskać taki efekt. Zdarzało się, że pęd wyraźnie przechylał się w jedną stronę, a pod ciężarem rozwijających się kwiatów wyglądał, jakby za chwilę miał się przewrócić.

WIDEO…

player placeholder

Początkowo próbowałam ratować sytuację podpórkami, ale szybko zrozumiałam, że lepiej zapobiegać, niż później prostować wyrośnięty pęd. Wystarczy odpowiednio wykorzystać światło docierające do rośliny i pamiętać o jednej czynności wykonywanej co kilka dni.

Pęd kwiatowy amarylisa wygina się w stronę okna? Przyczyną jest nierównomierne oświetlenie

Amarylis, a właściwie zwartnica, którą najczęściej uprawiamy pod tą nazwą, potrzebuje dużo światła, szczególnie w okresie wzrostu pędu kwiatowego. Dlatego zwykle stawiam doniczkę na jasnym parapecie. Nawet tam roślina może jednak zacząć wyginać się w stronę szyby. Dlaczego tak się dzieje?

Zobacz także:

Odpowiada za to zjawisko nazywane fototropizmem, czyli reakcja rośliny na kierunek padania światła. Gdy dociera ono głównie z jednej strony, rosnący pęd stopniowo wygina się w jego kierunku. Komórki po słabiej oświetlonej stronie wydłużają się bardziej, przez co łodyga zaczyna się zakrzywiać.

Na początku zmiana jest niemal niezauważalna. Z czasem jednak wierzchołek pędu może coraz mocniej przechylać się w kierunku okna. Problem staje się szczególnie widoczny, gdy rozwijają się duże, ciężkie kwiaty. W skrajnych przypadkach roślina może potrzebować podpory, która uchroni pęd przed złamaniem.

Właśnie dlatego nie czekam, aż amarylis zacznie się wyraźnie przechylać. Staram się zadbać o jego prawidłowy wzrost już wtedy, gdy pęd kwiatowy dopiero wyłania się z cebuli.

Obracam doniczkę względem okna, żeby pęd nie rósł stale w jedną stronę

Mój sposób na proste pędy amarylisów jest banalnie łatwy. Polega na regularnym obracaniu doniczki, tak aby światło padało kolejno na różne strony rośliny. Dzięki temu pęd nie wygina się stale w jednym kierunku, lecz ma lepsze warunki do równomiernego wzrostu.

To szczególnie przydatne jesienią i zimą, kiedy dni są krótkie, a większość naturalnego światła wpada do mieszkania przez okna. Roślina stojąca na parapecie jest oświetlana przede wszystkim od strony szyby, dlatego bez zmiany ustawienia może wyraźnie pochylać się właśnie w tym kierunku.

Regularne obracanie doniczki pomaga ograniczyć ten problem. Trzeba jednak pamiętać, że zabieg nie zastępuje odpowiedniego oświetlenia. Jeśli amarylis stoi w zbyt ciemnym miejscu, jego pęd może stać się nadmiernie wydłużony i słaby. Dlatego wybieram jasny parapet, najlepiej z dala od gorącego kaloryfera, i dopiero tam stosuję swój patent.

Najlepsze efekty uzyskuję, gdy zaczynam działać odpowiednio wcześnie. Młody pęd jest jeszcze w fazie intensywnego wzrostu i reaguje na zmiany kierunku światła. Kiedy zdąży się już mocno wygiąć, samo obracanie doniczki nie przywróci mu idealnie prostego kształtu.

Jak wykonać „zabieg zegarowy” u amarylisa? Wystarczy ćwierć obrotu co 2-3 dni

Zabieg rozpoczynam, gdy pęd kwiatowy pojawia się ponad szyjką cebuli i zaczyna wyraźnie rosnąć. Nie czekam na rozwinięcie pąków, ponieważ wtedy łodyga może być już wysoka i przechylona.

Co 2-3 dni obracam doniczkę o 90 stopni, czyli o ćwierć pełnego obrotu. Robię to zawsze w tę samą stronę, zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Stąd właśnie moja nazwa tej metody — „zabieg zegarowy”. Po czterech takich obrotach doniczka wraca do początkowego ustawienia.

Dzięki temu każda strona amarylisa jest kolejno zwrócona w kierunku okna. Nie muszę przestawiać rośliny w inne miejsce ani zmieniać warunków jej uprawy. Wystarczy, że podczas obracania zachowuję podobną odległość od szyby.

Jeśli mam kilka amarylisów, obserwuję je osobno. Nie wszystkie zaczynają wypuszczać pędy kwiatowe w tym samym czasie, dlatego u jednego egzemplarza zabieg może już trwać, a u drugiego dopiero się rozpoczynać.

Podczas obracania zawsze chwytam za doniczkę, a nie za liście czy łodygę. Sprawdzam również, czy pęd ma wystarczająco dużo miejsca i nie zahacza o szybę, firankę lub sąsiednie rośliny. Czynność powtarzam regularnie przez cały okres wydłużania się pędu.

Kiedy amarylis osiągnie docelową wysokość i zacznie rozwijać kwiaty, nie musi już być obracany tak często. Wtedy najważniejsze jest zapewnienie mu stabilnego ustawienia i odpowiedniej ilości światła. Jeśli pęd jest bardzo wysoki, a kwiaty wyjątkowo ciężkie, dodatkowa podpórka nadal może okazać się przydatna.


Czytaj także: