Chodzi o zamiokulkasa rosnącego w plastikowej doniczce ustawionej w osłonce. W październiku, po zauważeniu silnie mokrej bryły, od razu zajmuję się osuszeniem podłoża. Sam wygląd liści nie rozstrzyga jeszcze, ile wody pozostaje wokół kłączy, dlatego decyzję opieram na sprawdzeniu ziemi.
WIDEO…
Zamiokulkas ma mokrą ziemię, choć od dawna go nie podlewam? Sprawdzam, co dzieje się na dnie doniczki
Podnoszę doniczkę i sprawdzam podłoże głębiej niż na powierzchni, zwłaszcza w dolnej części. W plastikowym pojemniku ziemia wysycha przede wszystkim od góry, więc suchszy wierzch może przykrywać nadal mocno nasiąknięty środek. Ciężka doniczka jest dodatkową wskazówką, którą zestawiam z wilgotnością ziemi.
Reaguję od razu po zauważeniu silnie mokrej bryły, bez czekania na żółknięcie czy opadanie liści. Osuszanie ma wtedy konkretny cel: ograniczyć czas utrzymywania się nadmiaru wilgoci, zanim pojawią się uszkodzenia korzeni i kłączy. Takie objawy jak więdnięcie przy mokrym podłożu mogą już towarzyszyć problemom z korzeniami.
Październik jest dla mnie sygnałem do zweryfikowania dotychczasowych odstępów między podlewaniami. O porze kolejnego decyduje teraz stan podłoża, bo zmiany światła, temperatury i wilgotności w mieszkaniu wpływają na tempo jego wysychania. Termin zapamiętany z lata prawdopodobnie przestał się sprawdzać.
Układam suchą warstwę pod doniczką i czekam, aż wchłonie nadmiar wilgoci
Przygotowuję suche ręczniki papierowe albo niebarwioną tekturę, które staną się miękką, chłonną „kołderką”. Stawiam doniczkę wyjętą z osłonki na kilku warstwach materiału, na płaskiej powierzchni zabezpieczonej przed zamoczeniem. Bryła zostaje w doniczce, a „pierzynka” znajduje się pod jej dnem, w miejscu odpływu wody.
Sprawdzam, czy otwory odpływowe są drożne i czy materiał przylega do dna. Chłonny papier może przejmować wodę dzięki podciąganiu kapilarnemu - na tej właściwości opiera się sens kontaktu suchej warstwy z wilgotnym miejscem odpływu.
Nasiąknięte warstwy wymieniam po 30-40 minutach, a odsączanie powtarzam najwyżej przez 2 godziny. Przy każdej wymianie podnoszę doniczkę, odkładam nasiąknięty materiał i podkładam nowy, suchy.
Po zabiegu kontroluję ciężar doniczki. Z podlewaniem czekam na suche podłoże
Mokra plama na zdjętych warstwach pokazuje, że materiał odebrał wodę, ale nie określa wilgotności całej bryły. Dlatego w kolejnych dniach porównuję ciężar doniczki i sprawdzam ziemię głębiej. Szczególnie uważnie oglądam dolną część, która może pozostawać mokra dłużej niż powierzchnia.
Nie podlewam aż do momentu pełnego przeschnięcia podłoża. Nie wyznaczam z góry liczby dni: przy większej doniczce albo słabszym świetle czekanie może potrwać dłużej. U zamiokulkasa zapasy w kłączach pozwalają spokojnie poczekać, aż podłoże przeschnie.
Przed ponownym ustawieniem doniczki na jej miejscu sprawdzam, czy osłonka jest pusta i sucha. Wstawiam do niej doniczkę i stawiam roślinę na miejscu, pilnując, by znowu nie utopić bryły korzeniowej w wodzie.
Dopilnowanie, aby zamiokulkas nie musiał stać w przemoczonym podłożu jest bardzo ważne. Jeśli tego nie zrobisz, roślina może zacząć marnieć. A wtedy znacznie trudniej odratować więdnące pędy.
Czytaj także:
- Hortensja nie lubi stać w takim miejscu. Żeby zachowała pąki przez zimę, chronię ją w prosty sposób
- Zanim wniosę pelargonie do domu, podlewam je tą mieszaniną. Skutecznie wypraszam szkodniki z doniczek
- Skrzydłokwiat wypuszcza liść za liściem, ale pąków nie widać? Zmień tę 1 rzecz, a szybko obsypie się kwiatami