Ten sposób stosuję przy domowym skrzydłokwiecie, który w październiku nadal wypuszcza liście, ale nie ma pąków. Przyglądam się przede wszystkim środkowi kępy i najmłodszemu przyrostowi. To właśnie tam szukam odpowiedzi, czy roślina jest jeszcze aktywna i czy jest pora na niewielką zmianę w dokarmianiu.
WIDEO…
Czytam skład nawozu. Azotu ma być mniej niż fosforu i potasu
Wybieram płynny nawóz do roślin kwitnących, którego zawartość azotu jest niższa niż fosforu i potasu. Sprawdzam skład na etykiecie, ponieważ samo określenie „do kwitnących” nie mówi jeszcze, jakie proporcje składników znajdują się w butelce. Przy porównywaniu preparatów patrzę na wartości podane obok oznaczeń N, P i K.
Azot (N) sprzyja rozwojowi zielonych części, fosfor (P) uczestniczy w procesach związanych z kwitnieniem, a potas (K) wspiera prawidłowe funkcjonowanie rośliny. Taki wybór składu ma więc konkretny cel: dostarczyć składników potrzebnych również do kwitnienia, bez stawiania azotu na pierwszym miejscu. Jeśli odżywienie ograniczało tworzenie kwiatów, jego poprawa może pomóc skrzydłokwiatowi przejść do kwitnienia.
Przy tej zmianie sprawdzam też, czy doniczka stoi w jasnym miejscu z rozproszonym światłem. Skrzydłokwiat potrafi utrzymywać ładne liście przy słabszym oświetleniu, podczas gdy kwitnienie pozostaje ograniczone. Dlatego zielona, gęsta kępa i dobre warunki do wypuszczenia kwiatów nie zawsze idą w parze.
Sprawdzam najmłodszy liść, a październikowy zabieg uzależniam od dalszego wzrostu
Nawóz stosuję w październiku tylko przy aktywnym wzroście i wyłącznie wtedy, gdy skrzydłokwiat nie ma pąków. Sam widok świeżego, jasnozielonego liścia jest dla mnie początkiem sprawdzania, a nie całą odpowiedzią. Przyglądam mu się ponownie po kilku dniach, żeby zobaczyć, czy nadal się rozwija.
Patrzę, czy zwinięta blaszka stopniowo się otwiera i czy przyrost wyraźnie przesuwa się ponad starsze liście. Takie porównanie pomaga odróżnić trwający wzrost od widoku młodego liścia, który pozostaje bez zmian. Jesienne dokarmianie wiążę właśnie z aktywnością rośliny, ponieważ przy zatrzymanym wzroście nawożenie należy wstrzymać.
Przed podjęciem decyzji oglądam całą kępę, także przestrzenie między ogonkami. Jeśli zauważę już pąk, nie wykonuję tego zabiegu przeznaczonego dla egzemplarza rosnącego bez pąków. Jeśli natomiast najmłodszy liść przestał się rozwijać, odkładam nawóz i pozostaję przy zwykłej pielęgnacji.
Odmierzam ćwierć dawki. Roztwór podaję wyłącznie na wilgotne podłoże
Podaję jednorazowo 1/4 dawki z etykiety. Najpierw odczytuję zalecaną ilość nawozu oraz objętość wody, w której należy go rozcieńczyć, a następnie zmniejszam ilość preparatu do jednej czwartej. Przy zachowaniu tej samej objętości wody otrzymuję odpowiednio słabszy roztwór. Tak małe stężenie odpowiada ostrożnemu nawożeniu skrzydłokwiatu.
Zabieg wykonuję wyłącznie na wilgotne podłoże. Jeśli ziemia wymaga już podlewania, najpierw podaję zwykłą wodę i pozwalam jej nadmiarowi odpłynąć, dopiero później sięgam po przygotowany roztwór. Wcześniejsze zwilżenie podłoża jest ważnym warunkiem bezpiecznego podania nawozu.
Nie dolewam całej przygotowanej porcji tylko dlatego, że została w naczyniu. Ilość płynu dopasowuję do doniczki. Po podlaniu opróżniam osłonkę lub podstawkę, żeby skrzydłokwiat nie stał w wodzie. Na tym kończę jednorazowy zabieg i zapisuję jego datę.
Obserwuję roślinę przez kolejne tygodnie. Przy zahamowaniu wzrostu kończę nawożenie
Po podaniu nawozu obserwuję skrzydłokwiat przez 3-4 tygodnie. Porównuję wygląd najmłodszego liścia i sprawdzam przestrzenie między ogonkami, w których mogą pojawić się pąki. Zdjęcie z dnia zabiegu pomaga mi wychwycić różnicę, zwłaszcza gdy oglądam roślinę codziennie i drobne zmiany łatwo umykają.
W tym czasie zwracam uwagę także na końcówki liści. Ich brązowienie może towarzyszyć nadmiernemu nawożeniu, choć sam ten objaw nie wystarcza do ustalenia przyczyny. Dlatego zestawiam go z datą podania preparatu i stanem pozostałych liści, zamiast oceniać reakcję po jednym fragmencie blaszki.
Przy zahamowaniu wzrostu nie nawożę dalej. Kolejne podlewanie wykonuję już samą wodą, zgodnie z wilgotnością podłoża.
Czytaj także:
- Hortensja nie lubi stać w takim miejscu. Żeby zachowała pąki przez zimę, chronię ją w prosty sposób
- Zanim wniosę pelargonie do domu, podlewam je tą mieszaniną. Skutecznie wypraszam szkodniki z doniczek
- Białe kłaczki przy pąkach grudnika to sygnał do szybkiego działania. Zanurz wacik w tym roztworze, szkodniki znikną jak zły sen