Kiedy zobaczyłam u sąsiadki przepiękny bukiet zasuszonych hortensji, od razu zapytałam, jak udało jej się tak dobrze zachować ich kształt i kolor. Okazało się, że kwiaty pochodzą z jej własnego ogrodu, a sekret tkwi w odpowiednim przygotowaniu ich do suszenia. Sąsiadka zdradziła mi, że kiedyś popełniała jeden błąd, przez który kwiatostany brązowiały, a czasem nawet pleśniały. Teraz zawsze pamięta o pewnej prostej czynności, szczególnie gdy ścina hortensje po jesiennym deszczu. Postanowiłam pójść w jej ślady.
WIDEO…
Nie każda hortensja nadaje się do suszenia. Po jesiennym deszczu zwróć uwagę na stan kwiatostanów
Jesienią oglądam kwiatostany, które zdążyły dojrzeć na krzewie. Ich ozdobne części przypominają w dotyku papier, a barwa bywa spokojniejsza niż w pełni lata. Do suszenia wybieram właśnie takie kwiaty, bo świeżo rozwinięte, miękkie kwiatostany gorzej znoszą ten zabieg.
Po deszczu rozróżniam jednak dojrzałość kwiatostanu i jego aktualną wilgotność. Nawet papierowe kwiaty mogą mieć krople schowane między drobnymi elementami. Zewnętrzna warstwa wygląda już sucho, choć głębiej nadal utrzymuje się wilgoć.
Do bukietu wybieram główki w dobrym stanie, z kolorem, który chcę zachować. Odrzucam te z rozległymi brunatnymi plamami lub uszkodzeniami. Po wysuszeniu takie niedoskonałości stają się jeszcze wyraźniejsze, dlatego oglądam kwiatostan z każdej strony.
Mokre hortensje mogą pleśnieć podczas suszenia. Sąsiadka pokazała mi, jak temu zapobiec
Stosuję wstępne osuszanie kwiatostanów, które oddzielam od późniejszego suszenia wiszącego. W pierwszym etapie pozbywam się wilgoci pozostawionej przez deszcz, w drugim stopniowo wysycha cały ścięty pęd. To dwa różne momenty: sucha powierzchnia kwiatów nie oznacza jeszcze, że hortensja jest gotowa do wazonu.
O zachowaniu ładnych barw decyduje także miejsce dalszego suszenia. Bezpośrednie słońce sprzyja płowieniu kwiatów, a wilgotne otoczenie zwiększa ryzyko pleśni. Dlatego łączę osuszenie po deszczu z suszeniem w ciemności: ograniczam wilgoć i chronię kolor przed światłem, które mogłoby go osłabić.
Jak prawidłowo suszyć hortensje po deszczu? Najpierw je osuszam, a później zawieszam kwiatami w dół
Pierwszy krok zaczynam, gdy mam już w domu ścięte hortensje. Przygotowuję suchą kratkę lub ręcznik papierowy i rozkładam kwiatostany pojedynczo, kwiatami do góry, na 12-24 godziny, aż będą całkiem suche w dotyku. Każdej główce zostawiam tyle miejsca, żeby nie stykała się z sąsiednią; jeśli papier nasiąknie, wymieniam go na suchy.
W drugim kroku, dopiero po osuszeniu kwiatostanów, usuwam liście z pędów. Trzymam łodygę poniżej główki i zdejmuję liście ostrożnie, żeby nie szarpać kwiatami. Przed kolejnym etapem sprawdzam delikatnym dotykiem także mniej widoczne części kwiatostanu; gdy pozostają wilgotne, jeszcze go nie zawieszam.
W trzecim kroku zawieszam pędy pojedynczo, kwiatostanami w dół, w ciemnym, suchym miejscu z dobrym przepływem powietrza. Między główkami zostawiam wolną przestrzeń, a mocowanie umieszczam na łodydze, nie na kwiatach. Wybieram przewiewny schowek lub zaciemniony pokój, z dala od wilgoci i bezpośredniego słońca.
Sprawdzam kwiaty po kilku tygodniach. Gotowy bukiet ustawiam z dala od słońca
Właściwe suszenie zajmuje zwykle dwa-trzy tygodnie, choć niektóre kwiatostany potrzebują więcej czasu. Nie zdejmuję wszystkich pędów tylko dlatego, że zawiesiłam je tego samego dnia. Każdą główkę sprawdzam osobno, zaczynając od najgęstszych fragmentów, które powinny być suche i papierowe.
Jeśli zauważę pleśń, usuwam porażony pęd i przenoszę pozostałe do suchszego, bardziej przewiewnego miejsca. Oglądam też kwiatostany wiszące obok niego. Dopiero całkowicie wysuszone hortensje zdejmuję z zawieszenia i układam w suchym wazonie.
Bukiet ustawiam z dala od bezpośredniego słońca i wilgotnych pomieszczeń, żeby ograniczyć płowienie oraz ryzyko pleśni. Zostawiam wokół główek trochę miejsca, tak aby nie ocierały się o ścianę ani o zasłonę. Na koniec poprawiam układ pędów, chwytając za łodygi i nie ściskając suchych kwiatów.
Czytaj także:
- Sąsiadka zobaczyła mój nowy cyklamen i złapała się za głowę. Dowiedziałam się, że te 2 rzeczy są najważniejsze po zakupie
- Cięte chryzantemy nie więdną, gdy zaniosę je na cmentarz. Kwiaciarka pokazała mi kąpiel, która stawia je „na nogi”
- Kiedy cyklamen wytwarza pąki, podlewam go tą domową miksturą. Dzięki niej rozwija piękne kwiaty