Ten zabieg stosuję przy hortensji ogrodowej rosnącej w gruncie, na odsłoniętej rabacie, gdzie jesienne opady długo moczą korony krzewów. Zanim jednak przyniosę materiały, oglądam dokładnie krzewy po deszczu: interesuje mnie zarówno wilgoć, jak i przestrzeń między hortensją a sąsiednimi roślinami.

WIDEO…

player placeholder

W październiku oceniam stanowisko. Osłaniam tylko krzew w przewiewnym miejscu

Daszek na hortensją, bo o nim tu mowa, ustawiam w październiku, gdy zaczynają się dłuższe jesienne deszcze. Osłaniam tylko hortensję rosnącą w bardzo mokrym, lecz przewiewnym miejscu. Pojedyncza ulewa nie jest dla mnie wystarczającym powodem: zwracam uwagę na powtarzające się opady i to, czy podczas przerw między nimi pędy nadal pozostają mokre.

Przy krzewie wciśniętym między zwartą ścianę roślin a ogrodzenie rezygnuję z tego zabiegu. Sam wolny skrawek ziemi pod paliki nie oznacza jeszcze dobrego stanowiska dla osłony. Hortensji służy wilgotna, ale przepuszczalna ziemia; daszek nad koroną nie odprowadzi wody, która napływa do korzeni z pozostałej części rabaty.

Zobacz także:

Zachowuję pąki na starszych pędach, zostawiam też suche kwiatostany

U wielu odmian hortensji ogrodowej przyszłe kwitnienie zależy od pąków zachowanych na zeszłorocznych pędach, zwłaszcza w ich górnej części. Krzew może wiosną wypuścić mnóstwo liści, a mimo to mieć niewiele kwiatów, jeśli te pąki ucierpiały zimą. Dlatego jesienną pracę skupiam na ich zachowaniu, bez skracania zdrowych końców pędów.

Suche kwiatostany zostawiam nad pąkami. Stanowią dodatkową osłonę delikatnego przyrostu poniżej, a z ich usunięciem czekam do wiosny, kiedy widać już zdrowe pąki. Daszek umieszczam ponad całym krzewem, również ponad tymi kwiatostanami - dzięki temu materiał nie opiera się na końcówkach, które chcę zachować.

Związek takiego działania z obfitym kwitnieniem jest jasny: zachowane pąki mogą dać przyrosty zakończone kwiatostanami. Osłona ma ograniczać bezpośrednie moczenie korony podczas przewlekłych opadów i ma tym samym chronić pąki przed przemarzaniem, gdy ściśnie je mróz (oraz przed chorobami grzybowymi). Wiosną wypatruję więc zdrowego rozwoju pąków, a rozkwitających kwiatostanów w kolejnych, letnich miesiącach.

Ustawiam daszek ze spadkiem, wszystkie boki pozostawiam całkiem otwarte

Materiałem, jakiego używam jest przezroczysta płyta poliwęglanowa albo mocna folia na palikach. Daszek ustawiam 25-0 cm nad krzewem, mierząc odstęp od najwyższego kwiatostanu lub pędu do spodniej powierzchni osłony. Paliki rozmieszczam poza koroną, tak żeby podtrzymywały materiał bez przyginania gałęzi i zostawiały mi dostęp do ziemi pod hortensją.

Nadaję osłonie wyraźny spadek, żeby woda spływała ku jednej krawędzi, zamiast zbierać się pośrodku. Przy folii szczególnie pilnuję napięcia: zagłębienie między podporami szybko zmienia się w ciężką kieszeń z wodą. Krawędź odpływu kieruję poza koronę i sprawdzam, czy spływ nie trafia tuż przy nasadzie krzewu.

Zostawiam całkiem otwarte boki, bez opuszczania folii do ziemi. W tym zabiegu przewiew jest równie ważny jak dach: wysoka wilgotność sprzyja szarej pleśni, która może obejmować także pąki i kwiaty. Z tego powodu nie tworzę wokół hortensji szczelnego namiotu, nawet gdy deszcz zacina z boku.

Po deszczu sprawdzam spływ, a podczas bezśnieżnej suszy zaglądam pod krzew

Kiedyś ustawiłam folię z niewielkim spadkiem, który pozornie wyglądał wystarczająco. Po nocnym deszczu środek osłony obwisł, a woda kapała z najniższego miejsca prosto na jeden z kwiatostanów. Od tamtej pory pierwszy przegląd robię po pierwszym solidniejszym opadzie: patrzę nie tylko na paliki, lecz także na przebieg całej powierzchni daszku.

Kontroluję również odstęp nad pędami po wietrznej nocy. Jeśli materiał się przesunął albo poluzował, poprawiam mocowanie, zanim zacznie ocierać końcówki gałązek. Mokre liście nawiane na daszek zdejmuję, żeby nie obciążały osłony i nie zatrzymywały wody w miejscu, z którego miała swobodnie odpływać.

W bezśnieżną suszę sprawdzam ziemię także pod osłoną, a nie wyłącznie na odkrytym brzegu rabaty. Zimą podłoże również może przesychać, co warto uwzględnić. Gdy ziemia pod krzewem jest wyraźnie sucha i niezamarznięta, podlewam ją. Przed kolejnym opadem sprawdzam jeszcze, czy dach nadal ma spadek i wolną przestrzeń nad najwyższym pędem.


Czytaj także: