Ranniki zimowe należą do moich ulubionych zwiastunów wiosny. Potrafią zakwitnąć już w lutym, kiedy ogród wygląda jeszcze na pogrążony w zimowym śnie. Ich drobne, intensywnie żółte kwiaty przypominają małe słoneczka rozsypane po ziemi. Dziadek zawsze powtarzał mi, że na taki widok trzeba zapracować już jesienią. Kiedy pierwszy raz przyniosłam ze sklepu torebkę suchych bulwek, pokazał mi, jak je przygotować, żeby miały lepsze warunki do ukorzenienia. Od tamtej pory zawsze robię tak samo.

WIDEO…

player placeholder

Bulwki rannika zimowego wyglądają jak zaschnięte grudki ziemi. Nie oznacza to, że są niezdolne do wzrostu

Bulwki rannika zimowego nie wyglądają szczególnie imponująco. Są niewielkie, ciemnobrązowe, nieregularne i często mocno pomarszczone. Na pierwszy rzut oka przypominają kawałki wysuszonej ziemi, dlatego łatwo pomyśleć, że są stare lub nie nadają się już do sadzenia. Tymczasem taki wygląd jest dla rannika zupełnie naturalny. 

Przy zakupie warto jednak zwrócić uwagę na ich kondycję. Zdrowe bulwki powinny być zwarte i twarde, bez śladów pleśni, gnicia czy miękkich, rozpadających się fragmentów. Niepokojące jest również nadmierne przesuszenie, które może utrudniać późniejsze ukorzenianie. Dlatego nawet jeśli kupiony materiał wygląda prawidłowo, przed sadzeniem warto zadbać o jego odpowiednie nawodnienie.

Zobacz także:

Ranniki sadzi się jesienią, aby mogły przygotować się do wzrostu przed nadejściem wiosny. Przez kolejne miesiące pozostają niewidoczne, ale już pod koniec zimy mogą zaskoczyć pierwszymi kwiatami. 

Dziadek zawsze namaczał ranniki przed sadzeniem. Dzięki temu przesuszone bulwki łatwiej się ukorzeniają

Rozwiązaniem jest namaczanie suchych bulwek przed sadzeniem. Uzupełniają wtedy wodę utraconą w czasie przechowywania. Nawodniony materiał łatwiej podejmuje wzrost niż bulwki, które trafiają do ziemi mocno przesuszone.

Rannik dobrze rośnie w próchnicznej glebie, która zachowuje wilgoć również wtedy, gdy jego liście już znikną. Letni spoczynek nie oznacza więc, że bulwkom służy całkowite wysuszenie. Nawodnienie przed sadzeniem poprawia ich szanse na przyjęcie się, a dobrze przyjęte rośliny mogą wydać wczesne żółte kwiaty.

Na liczniejszą kępę pracuje także czas. Zadomowiony rannik zimowy potrafi rozsiewać się i tworzyć większe skupiska. Jesienny zabieg pomaga więc rozpocząć uprawę, z której w kolejnych sezonach może powstać coraz szersza żółta plama.

Jak sadzić ranniki zimowe jesienią? Najpierw moczę bulwki przez 12 godzin, a potem umieszczam je w ziemi

Pracę planuję mniej więcej w połowie października, a do zabiegu wybieram bulwki bez pleśni i miękkich, rozpadających się fragmentów. Najpierw przygotowuję miejsce pod drzewem lub krzewem liściastym, w ziemi próchnicznej, wilgotnej, ale bez zastoin wody. Mieszam glebę z dojrzałym kompostem i rozbijam większe bryły, żeby rabata była gotowa, zanim zacznę moczyć bulwki.

Wsypuję suche bulwki do miski, zalewam je letnią wodą i namaczam przez 12 godzin. Jeśli zaczynam wieczorem, sadzenie przypada następnego ranka. Naczynie stawiam poza zasięgiem dzieci i zwierząt, ponieważ rannik jest rośliną trującą. 

Po tym czasie wyjmuję bulwki i od razu sadzę, bez ponownego suszenia i odkładania do torebki. Umieszczam je na głębokości około 5 cm, w odstępach około 5 cm, grupą w jednym miejscu. Zasypuję dołki ziemią, lekko ją dociskam i podlewam, jeśli rabata jest sucha.

Kiedy zakwitają ranniki zimowe? Pierwsze żółte kwiaty mogą pojawić się już w lutym

Na efekt czekam do końca zimy lub początku wiosny, zależnie od pogody. Wtedy wypatruję nisko nad ziemią żółtych pąków otoczonych zieloną kryzą. Jesienią brak części nadziemnej jest naturalny, więc nie rozkopuję miejsca po sadzeniu, żeby sprawdzać bulwki.

Wczesną wiosną obserwuję też światło na rabacie: przed rozwojem liści drzew dociera go tam więcej. Później korony stopniowo ocieniają ziemię. Taki sezonowy rytm odpowiada rannikom posadzonym pod drzewami liściastymi.

Po kwitnieniu zostawiam liście, aż same zżółkną i zaschną. W tym czasie roślina odbudowuje zapasy na kolejny sezon. Kiedy zieleń znika, miejsce rannika pozostawiam nieprzekopane. Pod ziemią zostają bulwki na następne przedwiośnie.


Czytaj także: