Jesienne warzywa nie rosną już tak szybko jak latem, ale nadal potrzebują równej wilgoci. Szczególnie dobrze widać to przy sałacie, rukoli, roszponce, rzodkiewce, kapuście pekińskiej, jarmużu i szpinaku. Gdy raz przesuszysz podłoże, a potem zalejesz je wodą z węża, rośliny narażone zostają na niepotrzebny stres. Liście więdną, wzrost zwalnia, a delikatne siewki potrafią przepaść w kilka dni. Jak temu zaradzić bez obsesyjnego biegania z konewką? Oto starożytny patent, który sprawdzi się i dzisiaj.
WIDEO…
Gliniane naczynie podlewa korzenie powoli i bez zalewania. Jesienne warzywa dostają wodę dokładnie wtedy, gdy jej potrzebują
To rozwiązanie bywa nazywane ollas i jest to gliniane naczynie z przykrywką. Nie musisz kupować drogiego naczynia pod taką nazwą. Poszukaj prostego garnka lub dzbanka z surowej, nieszkliwionej gliny. Najważniejsze jest to, aby ścianki nie były pokryte szkliwem, farbą ani lakierem. Woda nie przejdzie przez zabezpieczoną powierzchnię, więc cały pomysł nie zadziała.
Gliniane ścianki oddają wodę bardzo wolno. Suchsza ziemia wokół naczynia pobiera jej więcej, a wilgotna znacznie mniej. Dzięki temu podłoże nie robi się błotniste i nie tworzy się twarda skorupa na powierzchni grządki. Korzenie mają stały dostęp do wilgoci, ale nadal dostają powietrze. Dla warzyw rosnących jesienią jest to ważne, bo chłodne noce i mokra ziemia sprzyjają gniciu korzeni.
Najbardziej podoba mi się to, że ziemia jest podlewana od środka, a nie tylko z wierzchu. Woda nie spływa na liście sałaty czy kapusty, więc ograniczasz ryzyko plam i chorób grzybowych. Nie zachlapujesz też całej grządki, a to ma znaczenie zwłaszcza wtedy, gdy jesienią częściej pada i ziemia jest cięższa. Przy zwykłym podlewaniu łatwo przesadzić. Z wierzchu wydaje ci się, że podłoże jest suche, więc lejesz kolejną porcję, choć kilka centymetrów niżej woda już stoi.
Jedno naczynie nie nawodni wielkiej grządki. Przyjmij prostą zasadę: mały garnek o pojemności około 1,5 litra dobrze obsłuży rośliny rosnące w promieniu mniej więcej 30 centymetrów. Przy większej grządce wkop kilka naczyń w odstępach około 60 centymetrów. Nie ustawiaj ich jednak za blisko siebie. Warzywa muszą mieć miejsce na korzenie, a gleba między nimi nie powinna być stale bardzo mokra.

Zakop garnek właściwie, bo jeden szczegół decyduje o skutecznym nawadnianiu. Pokrywka ochroni wodę przed liśćmi, ziemią i komarami
Najlepiej przygotuj naczynie jeszcze przed wysiewem albo sadzeniem rozsady. Wykop dołek tak głęboki, aby po włożeniu garnka jego szyjka wystawała około 2 do 3 centymetrów nad ziemię. Nie zakopuj go całkowicie. Gdy otwór znajdzie się na równi z podłożem, po pierwszym deszczu do środka nasypie się ziemia, wpadną ślimaki, resztki liści i drobne kamyki.
Ustaw naczynie prosto, a potem zasyp je ziemią i lekko dociśnij podłoże wokół ścianek. Zrób to delikatnie. Nie uderzaj łopatką w glinę, bo nawet solidny garnek może pęknąć. Po zakopaniu napełnij go wodą (prawie do pełna) i przykryj pokrywką. Pokrywka jest potrzebna nie tylko dla porządku. Ogranicza parowanie, nie wpuszcza owadów i nie pozwala, żeby do wody wpadały ślimaki czy zeschnięte liście.
Nie masz pokrywki? Użyj płaskiego ceramicznego talerzyka, fragmentu większej doniczki albo zwykłej podstawki. Dobierz ją tak, aby przykrywała otwór, ale dawała się łatwo podnieść. Nie kładź na naczyniu folii ani szczelnej plastikowej pokrywki bez obciążenia. Wiatr może ją porwać, a pod plastikiem zbiera się wilgoć i brud. Zwykła gliniana albo ceramiczna przykrywka będzie znacznie wygodniejsza.
Przy warzywach wysiewanych w rzędach zakop garnek pomiędzy dwoma rzędami. Wtedy woda dociera z obu stron, a ty nie uszkodzisz korzeni podczas dolewania. Przy większych sadzonkach, na przykład jarmużu lub kapuście, umieść naczynie mniej więcej 20 centymetrów od łodyg. Nie wciskaj go tuż przy roślinie. Korzenie szybko rozrosną się wokół wilgotnego miejsca, ale potrzebują też przestrzeni, aby pobierać składniki z całej grządki.
Warto pamiętać o jednej rzeczy. Do naczynia lej czystą wodę, najlepiej deszczówkę zebraną w beczce albo wodę odstaną. Nie wlewaj tam gnojówki, nawozu rozpuszczonego w mocnym stężeniu ani kuchennych płynów. Gliniane ścianki mogą się zatkać, a zbyt dużo nawozu przy samych korzeniach zaszkodzi warzywom. Nawożenie zrób osobno, rozsypując dojrzały kompost wokół roślin albo podając łagodny nawóz zgodnie z jego opisem.
I jeszcze jedna ważna informacja: gliniane naczynia możesz zakopywać nie tylko jesienią, ale i wiosną!
Jesienią kontroluj poziom wody, ale nie dolewaj jej odruchowo. Przed mrozem opróżnij gliniane naczynie, żeby nie pękło
Na początku zaglądaj do naczynia co dwa dni. Szybko zobaczysz, jak zachowuje się ziemia na twojej grządce. Gdy jest ciepło, sucho i wieje wiatr, naczynie może opróżnić się nawet w ciągu dwóch lub trzech dni. Podczas chłodnej, deszczowej pogody woda zostanie w nim znacznie dłużej. Nie dolewaj jej tylko dlatego, że tak wypada w kalendarzu. Włóż palec w ziemię obok warzyw na głębokość kilku centymetrów. Gdy czujesz wyraźną wilgoć, poczekaj.
To szczególnie ważne przy roszponce i szpinaku. Lubią lekko wilgotne podłoże, ale nie znoszą sytuacji, gdy korzenie przez wiele dni stoją w mokrej, zimnej ziemi. Sałata także lepiej rośnie przy regularnym podlewaniu, jednak jesienią nie potrzebuje tyle wody co w sierpniu. Właśnie dlatego gliniane naczynie jest wygodne. Pomaga utrzymać równowagę, ale nie zwalnia cię z obserwowania pogody i samej grządki.
Po silnym deszczu podnieś pokrywkę i sprawdź, czy do środka nie dostała się ziemia. Raz na jakiś czas przetrzyj brzeg naczynia wilgotną szmatką. Pod koniec sezonu, zanim przyjdą stałe przymrozki, wylej z niego wodę. To ważne, bo zamarzająca woda zwiększa objętość i może rozsadzić glinę. Ja wykopuję garnki po zakończeniu zbiorów, myję je miękką szczotką i zostawiam do wyschnięcia w przewiewnym miejscu. Zimą trzymam je w garażu albo w piwnicy, gdzie nie złapie ich mróz.
Czytaj także:
- Korzenie storczyka nie pękają mi przy przesadzaniu. Patent wuja-ogrodnika działa za każdym razem
- Co kilka lat jesienią robię to ze skrzydłokwiatem. Zyskuję nowe sadzonki, którymi dzielę się z przyjaciółkami
- Nawożąc jesienią krzaczki malin pilnuję 1 rzeczy. Dzięki temu kolejnej wiosny ruszają z kopyta i owocują na potęgę



























