Widzisz kilka źdźbeł podobnych do trawy, wyrywasz je, a po kilku tygodniach chwast znów rozchodzi się między warzywami. Sama długo traktowałam go jak każdy inny chwast. Dopiero później dowiedziałam się, że z perzem trzeba postępować nieco inaczej, gdyż samo jego wykopanie czy wyrywanie zwykle niewiele daje. Tak to już jest, jak człowiek z miasta przeprowadza się do domku z ogrodem. Mnie oświeciła sympatyczna pani ze sklepu ogrodniczego, której skarżyłam się na wiecznie wracający perz. Jej sposób jest prosty i skuteczny, choć trzeba się nieco wysilić.
WIDEO…
Nie chwytaj za szpadel od razu. Wideł użyj najpierw
Największy błąd popełnisz wtedy, gdy wejdziesz na zaperzoną grządkę ze szpadlem i zaczniesz energicznie odwracać ziemię. Ostrze przecina wtedy kłącza na krótkie odcinki. Każdy taki kawałek, który zostanie w podłożu, może wypuścić nowe korzenie i zielone pędy. W efekcie zamiast pozbyć się problemu, niechcący roznosisz go po całej grządce.
Weź zwykłe widły ogrodowe. Wbij je w ziemię obok kępy perzu, mniej więcej 15 do 20 centymetrów od widocznych źdźbeł. Nie szarp od razu. Lekko podważ ziemię, a potem rozluźnij ją ręką. Kłącza perzu są zwykle jasne, żółtawe lub kremowe, długie i twardawe. Łatwo odróżnisz je od cienkich korzeni warzyw czy chwastów jednorocznych.
Ja robię to etapami. Najpierw podważam fragment grządki widłami, potem rozgarniam ziemię palcami i wyciągam całe pasma kłączy. Czasem mają kilkadziesiąt centymetrów długości i biegną tuż pod powierzchnią. Nie spiesz się, bo pośpiech oznacza urwane końcówki.
Gdy ziemia jest lekko wilgotna, praca idzie najłatwiej. Po deszczu odczekaj dzień lub dwa. W błocie kłącza oblepiają się ziemią, a w całkiem suchej glebie częściej się rwą.
Wyciągaj całe kłącza perzu. Nie zostawiaj ich przy brzegu grządki
Wyjęte kłącza od razu zbieraj do wiadra, skrzynki albo na płachtę rozłożoną obok. Nie odkładaj ich na ścieżkę przy grządce z myślą, że posprzątasz później. Perz jest uparty. Gdy ma kontakt z wilgotną ziemią, potrafi się przyjąć nawet z niewielkiego fragmentu. Wiatr, deszcz albo zwykłe przenoszenie narzędzi mogą potem rozciągnąć go tam, gdzie wcale go nie chcesz.
Przejdź grządkę kawałek po kawałku. Nie ograniczaj się do miejsc, w których widać zielone liście. Kłącza często wchodzą pod sałatę, między cebulę, pod krzaczki porzeczki albo na ścieżkę. Warto sprawdzić też obrzeża grządki. To właśnie stamtąd perz najczęściej wraca, zwłaszcza gdy obok masz niekoszony zakątek, trawnik lub zaniedbany fragment działki.
Przy warzywach rosnących już w ziemi działaj ostrożnie. Nie musisz rozkopywać całej grządki naraz. Wsuń widły płytko obok rośliny, unieś ziemię i wyciągnij to, co uda ci się znaleźć. Potem wróć do tego miejsca za kilkanaście dni. Młode pędy perzu szybko pokażą, gdzie zostały resztki kłączy. Wyciągnij je, zanim zdążą się rozrosnąć. Takie regularne poprawki są mniej męczące niż jednorazowa wielka walka pod koniec sezonu.
Nie wrzucaj świeżych kłączy do zwykłego kompostownika. W domowym kompoście temperatura często nie jest na tyle wysoka, żeby je całkowicie zniszczyć. Potem rozłożysz gotowy kompost pod pomidorami albo ogórkami i razem z nim przeniesiesz perz z powrotem na grządki. Zebrane kłącza najlepiej oddaj do odpadów zielonych, jeśli twoja gmina je przyjmuje. Możesz też wysuszyć je całkowicie na twardej nawierzchni, z dala od ziemi, ale dopiero suche i martwe resztki wyrzuć bez ryzyka odrastania.
Dopiero potem przekop ziemię. Zadbaj, żeby perz nie znalazł drogi powrotnej
Gdy dokładnie wybierzesz widoczne kłącza, dopiero wtedy możesz przekopać ziemię, rozluźnić ją pazurkami albo dodać kompost. Nie oznacza to, że po jednym zabiegu perz zniknie raz na zawsze. Nawet przy bardzo starannej pracy czasem zostanie krótki fragment, którego nie zauważysz. Ale nie będzie już odrastał w zastraszającej ilości.
Po przekopaniu wyrównaj grządkę i przez dwa, trzy tygodnie obserwuj, co wychodzi z ziemi. Każdy młody pęd wyciągnij od razu, najlepiej po lekkim podważeniu widłami lub wąskim wyrywakiem.
Dobrym wsparciem walki z perzem będzie też ściółkowanie. Rozłóż na oczyszczonej grządce słomę, skoszoną trawę bez nasion albo dojrzały kompost. Warstwa powinna być na tyle gruba, żeby ograniczyć dostęp światła do młodych chwastów, ale nie zasypuj nią łodyg roślin, które uprawiasz. Ściółka nie usunie perzu, który już siedzi w ziemi, lecz pomoże ci osłabić nowe pędy i zatrzyma wilgoć w podłożu. Ja dzięki temu znacznie rzadziej klękam z wiadrem przy grządce.
Pamiętaj też o ścieżkach i okolicy warzywnika. Gdy perz rośnie tuż za deską obrzeżową, za chwilę znów przeciśnie się do upraw. Regularnie wyciągaj go z brzegów, wykaszaj sąsiedni kawałek ziemi i nie pozwalaj mu zakwitnąć. Najlepszy efekt daje cierpliwość. Jednego dnia wybierasz kłącza, później sprawdzasz młode odrosty, a przy każdej pracy w ogrodzie zaglądasz pod ściółkę. Po sezonie zobaczysz, że perz nie wraca już tak pewnie jak dawniej.
Czytaj także:
- Korzenie storczyka nie pękają mi przy przesadzaniu. Patent wuja-ogrodnika działa za każdym razem
- Tę japońską przyprawę wyhodujesz sobie w domu. Posadź ją jesienią, pielęgnuj cierpliwie, a wzbogaci twoje potrawy
- Ze zdrowego krzewu porzeczek robię kilka nowych. Sąsiadka pokazała mi patent, dzięki któremu sadzonki dobrze się przyjmują



























