Jesienne prace przy trawniku wielu osobom kojarzą się głównie z ostatnim koszeniem, grabieniem liści i nawozem jesiennym. Sama przez lata widziałam, jak łatwo w tej chwili zrobić coś za szybko. Wystarczy kupić worek nawozu, rozsypać go po całym ogrodzie i mieć poczucie, że sprawa załatwiona. Tyle że trawnik nie zawsze potrzebuje tego samego. Czasem brakuje mu składników pokarmowych, a czasem problem tkwi w zbyt kwaśnej glebie. Wtedy nawet dobry nawóz nie da takiego efektu, jakiego oczekujesz.
WIDEO…
Dlatego przed jesiennym wapnowaniem albo nawożeniem zatrzymaj się na chwilę i sprawdź odczyn podłoża. Nie musisz od razu zlecać drogich badań. Prosty test pH wykonasz samodzielnie, a pobranie kilku próbek zajmie ci mniej czasu niż jedno porządne grabienie. Dzięki temu nie działasz na ślepo i lepiej przygotujesz murawę na zimę oraz przyszłą wiosnę.
Nie badaj ziemi w jednym miejscu. Trawnik potrafi mieć kilka różnych problemów
Największy błąd to pobranie ziemi spod samego tarasu albo z miejsca, gdzie trawa wygląda najlepiej. Taka próbka nie powie ci prawdy o całym trawniku. W jednym ogrodzie podłoże często różni się nawet na niewielkiej powierzchni. Przy ogrodzeniu ziemia bywa bardziej sucha, pod drzewami kwaśniejsza, a w pobliżu ścieżki zbita i słabsza. Gdy masz większy trawnik, jedna próbka może więc wprowadzić cię w błąd.
Wybierz od pięciu do ośmiu miejsc rozłożonych po całej murawie. Omijaj fragmenty bardzo nietypowe, na przykład miejsce po ognisku, świeżo dosiewaną łatę, teren po psie albo punkt, gdzie stał basen. Nie pobieraj też ziemi tuż po rozsypaniu nawozu, wapna czy po intensywnym podlewaniu. Najlepiej zrób to w suchy dzień, kiedy gleba nie klei się do łopaty, ale nie jest też twarda jak kamień.
Przygotuj czyste wiaderko, małą łopatkę albo szpadel, rękawice oraz kilka woreczków. W każdym wybranym miejscu odgarnij liście, filc i luźne źdźbła. Potem wykop niewielki kawałek ziemi na głębokość około 10 centymetrów. To właśnie w tej warstwie pracują korzenie trawy i tam warto sprawdzić odczyn. Z każdej dziurki weź trochę podłoża, mniej więcej pełną garść. Nie musisz brać wielkich brył. Ważne, żeby próbki pochodziły z różnych części trawnika.
Wrzuć je do wiaderka i dokładnie wymieszaj ręką lub czystą łopatką. Usuń kamienie, korzenie, resztki mchu oraz kawałki darni. Z tak przygotowanej mieszanki odłóż porcję do testu. Gdy twój trawnik wyraźnie dzieli się na dwie części, na przykład jedna rośnie w słońcu, a druga pod dużymi drzewami, potraktuj je osobno. Pobierz wtedy dwie mieszane próbki. To da ci znacznie bardziej przydatny wynik niż badanie całego ogrodu naraz.
Prosty test pH gleby da ci jasną odpowiedź. Dopiero potem zdecyduj o wapnowaniu trawnika
Do domowego badania kup tester pH gleby w sklepie ogrodniczym. Najwygodniejsze są zestawy z płynem i skalą kolorów albo proste testy paskowe przeznaczone do podłoża. Możesz też użyć elektronicznego miernika, ale pamiętaj, że tani sprzęt wymaga starannego czyszczenia i często daje mniej pewny odczyt. Na początek dobrze sprawdzi się zwykły zestaw kolorystyczny. Jest tani, prosty i pozwala szybko ocenić, w jakim kierunku iść dalej.
Przeczytaj instrukcję na opakowaniu, bo producenci mogą zalecać nieco inne proporcje ziemi i wody. Zwykle wsypujesz próbkę do pojemnika, dolewasz wodę, dodajesz odczynnik i porównujesz kolor ze skalą. Nie spiesz się. Użyj czystej wody, najlepiej przegotowanej i ostudzonej albo destylowanej. Woda prosto z kranu może mieć własny odczyn i lekko przekłamać wynik. Dla spokoju wykonaj test dwa razy z tej samej mieszanki. Gdy kolory wychodzą podobnie, możesz uznać wynik za wiarygodny.
Trawa najlepiej czuje się zwykle w glebie lekko kwaśnej lub zbliżonej do obojętnej, mniej więcej przy pH od 5,5 do 6,5. Kiedy wynik jest niższy niż 5,5, podłoże jest zbyt kwaśne. W takiej ziemi trawnik słabiej korzysta ze składników pokarmowych, częściej pojawia się mech, a źdźbła mogą robić się blade i przerzedzone. Nie oznacza to jednak, że masz od razu wysypać wapno na całą murawę. Najpierw upewnij się, że test był wykonany poprawnie i sprawdź, czy problem dotyczy całego trawnika, czy tylko jego fragmentu.
Przy wyniku powyżej 6,5 nie wapnuj. Zbyt wysokie pH także nie służy trawie, bo część składników staje się dla niej trudniej dostępna. Wtedy dodatkowe wapno może tylko pogorszyć sprawę. Gdy ziemia ma pH w granicach 5,5 do 6,5, zwykle nie musisz jej odkwaszać. Skup się wtedy na jesiennym nawożeniu, ale wybierz preparat przeznaczony właśnie na tę porę roku. Powinien mieć mało azotu, a więcej potasu i fosforu, które pomagają trawie przygotować się do zimy.
Wapno i nawóz nie zawsze idą razem. Daj trawnikowi czas, żeby spokojnie skorzystał z zabiegu
Gdy test pokaże kwaśną glebę, jesień jest dobrym momentem na wapnowanie trawnika. Wybierz dzień bez silnego wiatru i bez zapowiedzi ulewy. Trawnik powinien być skoszony, ale nie przesuszony. Rozsyp wapno równomiernie, najlepiej rozsiewaczem, bo wtedy nie zostawisz pasów z większą dawką. Przy małym trawniku możesz zrobić to ręcznie w rękawicach, tylko pracuj spokojnie i kontroluj ilość preparatu.
Najważniejsze jest jedno, nie łącz wapnowania z nawożeniem tego samego dnia. Wapno może osłabić działanie części składników z nawozu, zwłaszcza fosforu. Zamiast pomagać murawie, niepotrzebnie zmarnujesz preparat. Po wapnowaniu odczekaj co najmniej kilka tygodni, najlepiej około miesiąca, zanim podasz nawóz. Gdy jesień jest już późna i ziemia robi się zimna, rozsądniej zostaw nawożenie na wiosnę niż próbuj zrobić wszystko naraz.
Nie przesadzaj też z dawką wapna. Więcej wcale nie znaczy lepiej. Zawsze trzymaj się zaleceń producenta podanych na opakowaniu i dopasuj ilość do wyniku testu. Przy lekko kwaśnej ziemi potrzebna będzie niewielka korekta. Przy mocno kwaśnym podłożu lepiej rozłożyć odkwaszanie na etapy niż jednorazowo zasypać trawnik dużą ilością preparatu. Trawa potrzebuje czasu, żeby zareagować, a ty potrzebujesz cierpliwości.
Po wykonaniu testu zapisz wynik w notesie albo zrób zdjęcie skali telefonem. Wiosną łatwo zapomnieć, co wyszło jesienią i gdzie dokładnie robiłaś badanie. Taka mała notatka bardzo ułatwi kolejne decyzje. Powtarzaj test pH co dwa, trzy lata, a w problematycznych miejscach nawet częściej. Dzięki temu nie będziesz kupować nawozu ani wapna na chybił trafił. Twój trawnik dostanie dokładnie to, czego potrzebuje, a na wiosnę szybciej odbije, zagęści się i odzyska zdrowy zielony kolor.



























