Marchew nie zawsze chce wyjść z grządki tak łatwo, jak się tego spodziewasz. Szczególnie na cięższej ziemi potrafi mocno trzymać się podłoża, a wtedy ręka sama odruchowo zaczyna ciągnąć mocniej. I właśnie wtedy najczęściej urywa się natka, pęka środek albo w dłoni zostaje tylko kawałek korzenia. Ja też nieraz patrzyłam z żalem na połamane marchewki, które miały być przecież proste i dorodne.
WIDEO…
Teraz przed zbiorem robię jedną rzecz, którą kiedyś podpowiedziała mi koleżanka z działek. Biorę widły i ostrożnie rozluźniam ziemię wzdłuż rzędu, zanim chwycę marchew za natkę. To naprawdę niewielka zmiana, ale dzięki niej wyciągam z ziemi znacznie więcej całych, zdrowych korzeni. Warto poznać ten sposób, zwłaszcza gdy uprawiasz marchew na zupę, surówki, sok albo chcesz schować ją na zimę.
Nie szarp marchwi od razu, bo korzeń może pęknąć. Najpierw rozluźnij ziemię widłami!
Największy błąd przy zbiorze marchwi to ciągnięcie za natkę bez przygotowania ziemi. Gdy podłoże jest zbite, gliniaste albo przesuszone, korzeń siedzi w nim naprawdę mocno. Marchew ma często długi, cienki koniec, który łatwo zostaje w ziemi. Z zewnątrz widzisz tylko zieloną natkę i kawałek pomarańczowego korzenia, ale pod spodem może kryć się marchew znacznie dłuższa, niż ci się wydaje.
Widły pomagają poluzować ziemię wokół korzeni. Nie wbijaj ich jednak tuż przy marchwi, bo możesz przebić warzywo. Wsuń zęby wideł mniej więcej 8 do 10 centymetrów od rzędu, najlepiej po jednej stronie grządki. Wbij je prosto w ziemię dość głęboko, a potem lekko odchyl trzonek w swoją stronę. Nie musisz podnosić całej bryły ziemi wysoko. Chodzi tylko o to, żeby podłoże pękło i straciło swoją twardość.
Przy dłuższym rzędzie przesuwaj się powoli kawałek po kawałku. Najpierw rozluźnij ziemię wzdłuż całego odcinka, który chcesz zebrać, a dopiero potem wyciągaj marchew. Dzięki temu nie depczesz już miejsca, z którego za chwilę będziesz wyjmować kolejne korzenie. Ja zwykle zaczynam od końca rzędu i pracuję spokojnie w jednym kierunku. To wygodniejsze, a grządka po zbiorze wygląda dużo porządniej.
Gdy ziemia jest już poluzowana, chwyć marchew nisko za natkę, blisko jej nasady. Lekko porusz nią na boki i wyciągnij ją pionowo do góry. Nie szarp gwałtownie. Zobaczysz, że korzeń wychodzi prawie sam, bez urwania i bez niepotrzebnego uszkodzenia skórki. Tak zebrana marchew dłużej zachowuje świeżość i lepiej nadaje się do przechowywania.
Wybierz dobrą porę na zbiór marchwi, a ziemia będzie bardziej podatna. Suchy dzień ułatwi ci pracę
Nie bez znaczenia jest też dzień, w którym zabierasz się za wykopywanie marchwi. Najlepiej rób to wtedy, gdy ziemia nie jest ani rozmoknięta, ani twarda jak kamień. Po ulewnym deszczu podłoże przykleja się do korzeni, a marchew wychodzi brudna i łatwo uszkodzić ją podczas oczyszczania. Z kolei po wielu dniach bez deszczu ziemia potrafi tak mocno ścisnąć warzywa, że nawet widły mają trudniejsze zadanie.
Dobry moment przychodzi zwykle dzień lub dwa po lekkim deszczu. Ziemia jest wtedy wilgotna głębiej, ale jej wierzch zdążył przeschnąć. Widły łatwiej wchodzą w podłoże, a korzenie wychodzą gładko. Gdy zapowiada się dłuższa susza, możesz rano delikatnie podlać grządkę, ale nie zalewaj jej obficie. Poczekaj kilka godzin, aż woda wsiąknie, i dopiero potem zabierz się za zbiór.
Ja nie wykopuję całej marchwi naraz, chyba że zbliżają się przymrozki albo potrzebuję opróżnić grządkę. Wygodniej jest wybierać tyle, ile zużyję w najbliższych dniach. Najpierw wyciągam największe sztuki, a mniejsze zostawiam jeszcze na trochę w ziemi. Mają wtedy czas, by podrosnąć i nabrać słodyczy. Pamiętaj jednak, żeby nie zwlekać zbyt długo, gdy noce robią się wyraźnie chłodne.
Przed zbiorem przyjrzyj się też natce. Gdy liście zaczynają żółknąć, pokładają się albo wyglądają na osłabione, nie odkładaj pracy w nieskończoność. Marchew pozostawiona w zimnej i mokrej ziemi może zacząć pękać, gnić albo stać się mniej smaczna. Lepiej zebrać ją w spokojne popołudnie, niż później ratować korzenie po pierwszym większym ochłodzeniu.
Po wyjęciu nie myj od razu korzeni, gdy chcesz je przechować. Usuń natkę i daj marchwi odpocząć
Gdy marchew wyjdzie z ziemi cała, nie odkładaj jej z natką na długi czas. Zielone liście nadal pobierają wodę z korzenia, przez co warzywo szybciej więdnie. Weź nożyczki albo ostry nóż i odetnij natkę, zostawiając przy korzeniu około centymetra zielonej części. Nie wykręcaj liści mocno ręką, bo możesz naruszyć górę marchwi. Takie uszkodzenie czasem staje się początkiem gnicia.
Marchew przeznaczoną do jedzenia w najbliższych dniach możesz delikatnie opłukać. Tę, którą chcesz schować na zimę, zostaw nieumytą. Strzepnij z niej tylko większe grudki ziemi i rozłóż korzenie w cieniu na kilka godzin. Nie kładź ich w pełnym słońcu, bo szybko staną się miękkie i stracą jędrność. Po takim krótkim osuszeniu przejrzyj zbiory.
Odrzuć marchew pękniętą, nadgryzioną albo z ciemnymi plamami. Nie wkładaj jej do skrzynki razem ze zdrowymi korzeniami, bo może przyspieszyć psucie całego zapasu. Uszkodzone sztuki wykorzystaj od razu do rosołu, kremu, sałatki albo zetrzyj i zamroź. Najładniejsze korzenie przełóż do skrzynki z lekko wilgotnym piaskiem i trzymaj w chłodnym miejscu, gdzie nie ma mrozu.
Od kiedy rozluźniam ziemię widłami przed zbiorem, mam znacznie mniej połamanej marchwi. Nie tracę czasu na wydłubywanie urwanych końcówek, a w skrzynkach lądują proste, twarde korzenie. To taki drobiazg, który naprawdę robi różnicę. Spróbuj raz przy najbliższym zbiorze, a sama zobaczysz, że marchew można wyciągać bez siłowania się z całą grządką.
Czytaj także:
- „Metoda ręcznikowa” pomoże ci zaoszczędzić czas i nerwy. Sięgnij po nasiona i wykorzystaj ją teraz, nie czekaj do wiosny
- Darmowy oprysk na mszyce robię sposobem babci Jagody. Nic nie kosztuje, a odstrasza szkodniki jak ta lala
- W sierpniu sypię na grządkę te chińskie nasionka. Po 30 dniach już zaczynam zbiory



























