Wrzesień to dobry moment, żeby spojrzeć na doniczki z kwiatami trochę inaczej niż latem. Za chwilę zacznie się sezon grzewczy, okna będą częściej zamknięte, a w mieszkaniu pojawi się suche, ciepłe powietrze. Skrzydłokwiat potrafi bardzo szybko pokazać, że takie warunki mu nie służą. Ja zawsze staram się przygotować go wcześniej, zanim kaloryfery zrobią się naprawdę gorące. I nie chodzi o wielką pielęgnacyjną rewolucję ani kupowanie nowych nawozów. Najważniejsze jest miejsce, w którym roślina będzie stała przez jesień i zimę. 

WIDEO

player placeholder

Odsuń skrzydłokwiat od kaloryfera, zanim zacznie grzać. Ciepły nawiew potrafi wysuszyć go szybciej, niż myślisz

Najważniejsza rzecz, którą warto zrobić już we wrześniu, jest prosta: odsuń skrzydłokwiat od miejsca, w które za chwilę będzie uderzać gorące powietrze. Chodzi nie tylko kaloryfer pod parapetem. Obok doniczki nie powinno być kratki nawiewu, klimatyzatora z funkcją grzania, piecyka elektrycznego albo grzejnika. Strumień suchego ciepła działa na liście jak suszarka. Ziemia przesycha, brzegi blaszek brązowieją, a roślina traci świeży wygląd.

Skrzydłokwiat lubi ciepło, ale nie lubi gwałtownych zmian i przesuszonego powietrza. To ważna różnica. W mieszkaniu najlepiej czuje się zwykle tam, gdzie temperatura jest spokojna i w miarę stała. Gdy stoi tuż nad grzejnikiem, korzenie mają ciepło od dołu, a liście dostają suche powietrze od przodu. Taki układ bardzo go męczy. Nawet regularne podlewanie nie załatwi sprawy, bo problemem nie jest wyłącznie brak wody w podłożu.

Zobacz także:

Nie musisz przenosić doniczki na drugi koniec mieszkania. Czasem wystarczy odsunąć ją o metr lub półtora od kaloryfera i postawić na stoliku, komodzie albo kwietniku. Zrób to jednak tak, by nadal docierało do niej jasne, rozproszone światło. Nie chowaj skrzydłokwiatu w ciemnym kącie, bo wtedy liście zaczną blednąć, a nowych będzie przybywać znacznie mniej. Najlepsze będzie miejsce blisko okna, ale nie bezpośrednio nad gorącym grzejnikiem.

Nie czekaj na brązowe końcówki liści. We wrześniu wybierz roślinie spokojny kąt

Wiele osób reaguje dopiero wtedy, gdy skrzydłokwiat wyraźnie zaczyna chorować. Liście robią się suche na brzegach, opuszczają się mimo podlewania albo żółkną pojedynczo bez widocznego powodu. Wtedy zaczyna się nawożenie, przesadzanie i sprawdzanie korzeni. A przecież często wystarczyło wcześniej zabrać roślinę z miejsca, w którym przez kilka godzin dziennie dmuchało na nią ciepłe powietrze.

We wrześniu ogrzewanie bywa jeszcze wyłączone albo działa tylko od czasu do czasu. Dzięki temu masz chwilę, żeby na spokojnie zaplanować ustawienie doniczek. Stań w pokoju i wyobraź sobie zwykły zimowy dzień. Gdzie będzie najcieplej? Które okno często uchylasz? Czy obok skrzydłokwiatu przechodzisz z mokrym praniem, gotujesz albo regularnie otwierasz drzwi balkonowe? Roślina nie lubi też zimnych przeciągów, dlatego nie stawiaj jej ani przy samym grzejniku, ani tuż przy często otwieranym oknie.

Dobry kąt dla skrzydłokwiatu powinien być jasny, ale bez ostrego słońca, oddalony od źródeł gorąca i przeciągów. Zimą świetnie sprawdza się miejsce przy wschodnim lub północnym oknie, o ile szyba nie jest lodowata, a liście jej nie dotykają. Przy oknie południowym postaw doniczkę trochę dalej od szyby. Jesienne i zimowe słońce jest łagodniejsze niż letnie, ale w połączeniu z gorącym kaloryferem nadal może przesuszać roślinę.

Zwróć uwagę również na osłonkę. Ciężka, szczelna osłonka postawiona przy grzejniku może długo trzymać wilgoć na dnie, choć wierzch ziemi będzie suchy. Wtedy łatwo przesadzić z podlewaniem. Najbezpieczniej wyjmij doniczkę produkcyjną z osłonki przed podlaniem, podlej roślinę, odczekaj kilkanaście minut i odlej nadmiar wody. Korzenie skrzydłokwiatu nie powinny stać w wodzie, bo szybko zaczynają gnić.

Zadbaj o wilgoć wokół rośliny, ale nie zalewaj korzeni. Zimą skrzydłokwiat potrzebuje mniej wody

Po odsunięciu doniczki od kaloryfera obserwuj roślinę przez pierwsze tygodnie ogrzewania. Dotknij ziemi palcem na głębokości około dwóch centymetrów. Gdy podłoże jest jeszcze wyraźnie wilgotne, zostaw je w spokoju. Gdy zaczyna przesychać, podlej skrzydłokwiat niewielką porcją miękkiej, odstanej wody o temperaturze pokojowej. Nie lej wody według kalendarza, bo w jednym mieszkaniu ziemia przeschnie po pięciu dniach, a w innym dopiero po dziewięciu.

W sezonie grzewczym roślina zwykle rośnie wolniej. Nie potrzebuje wtedy tyle wody, co latem, zwłaszcza gdy stoi w chłodniejszym pokoju. Przelanie jest zimą równie częstym błędem jak przesuszenie. Liście mogą wtedy żółknąć, wiotczeć i wyglądać tak, jakby roślinie brakowało podlewania. Zanim więc sięgniesz po konewkę, sprawdź ziemię i zajrzyj do podstawki.

Pomóż skrzydłokwiatowi, podnosząc wilgotność powietrza w prosty sposób. Ustaw obok niego kilka innych roślin, a stworzą przyjemniejszy, wilgotniejszy mikroklimat. Możesz też postawić w pobliżu szerokie naczynie z wodą albo nawilżacz powietrza. Nie stawiaj jednak doniczki bezpośrednio na mokrych kamykach, gdy jej dno ma kontakt z wodą. Korzenie mają być w ziemi, nie w stale wilgotnej kąpieli.

Liście przecieraj miękką, wilgotną ściereczką. Kurz nie tylko szpeci roślinę, ale też utrudnia jej korzystanie ze światła, którego zimą jest przecież mniej. Nie nabłyszczaj liści przypadkowymi preparatami, mlekiem ani olejem. 

Jesienią nie przesadzaj go odruchowo tylko dlatego, że zbliża się zima (no chyba, że chcesz go rozmnożyć). Zostaw większe zabiegi na wiosnę, chyba że korzenie wyraźnie wychodzą z doniczki, podłoże brzydko pachnie albo roślina została przelana. Teraz skup się na tym, by nie fundować jej stresu. Odsuń ją od przyszłego źródła gorąca, ogranicz nawożenie i pilnuj umiarkowanego podlewania. Dzięki temu skrzydłokwiat wejdzie w zimę zdrowszy, a ty nie będziesz co kilka tygodni zastanawiać się, dlaczego znów marnieje.


Czytaj także: