Jesienią zwykle pamiętam o grabieniu liści, zabezpieczeniu donic i ostatnich porządkach na grządkach. Beczka na deszczówkę łatwo wtedy schodzi na dalszy plan, choć właśnie teraz warto do niej zajrzeć. Woda spływająca z dachu przynosi pył, kawałki mchu, igły, liście i wszystko to, co przez kilka miesięcy osiadło w rynnie. Zrób prosty przegląd, zanim deszcze staną się częste. Dzięki temu unikniesz przelewania się wody pod ścianą domu, nieprzyjemnego zapachu, a nawet uszkodzenia zbiornika.

WIDEO

player placeholder

Najpierw zajrzyj pod pokrywę, bo tam zbiera się cały letni bałagan. Nie czekaj, aż liście zamienią wodę w ciemną breję

Zacznij od spokojnego obejrzenia beczki z zewnątrz. Sprawdź, czy zbiornik stoi równo na stabilnym podłożu i czy nie przechylił się po letnich ulewach. Nawet lekkie pochylenie ma znaczenie, gdy beczka jest pełna, bo woda mocno naciska na ścianki i podłoże. Obejrzyj także miejsce, w którym rura spustowa doprowadza wodę. Często właśnie tam wciskają się mokre liście, nasiona klonu, igły z drzew albo drobne gałązki.

Potem zdejmij osłonę beczki. Rób to w rękawicach, bo na siatce i pod pokrywą mogą siedzieć ślimaki, pająki oraz różne owady. Wybierz ręką wszystkie większe śmieci. Nie wrzucaj ich do kompostownika, gdy są bardzo mokre i oblepione ciemnym osadem. Lepiej rozłóż je cienką warstwą obok kompostu albo dodaj małymi porcjami do suchych liści. W przeciwnym razie pryzma zrobi się ciężka, zbita i może zacząć nieładnie pachnieć.

Zobacz także:

Osłonę, zwłaszcza siatkową, opłucz silnym strumieniem wody. Najwygodniej użyć węża ogrodowego z końcówką prysznicową albo zwykłej szczotki o miękkim włosiu. Nie szoruj drucianą szczotką, bo łatwo uszkodzisz drobną siatkę. Gdy brud mocno przysechł, namocz osłonę w pojemniku z ciepłą wodą i odrobiną szarego mydła. Potem dokładnie ją wypłucz. Nie stosuj mocnych detergentów ani środków z chlorem. Resztki chemii mogą później trafić do wody, którą podlewasz warzywa, kwiaty i krzewy.

Przy okazji popatrz, czy osłona nadal dobrze przylega do otworu. Jej zadanie jest proste, ma zatrzymać liście i ograniczyć dostęp owadom, ale nie może tamować spływu wody. Pękniętą pokrywę wymień przed jesienią. To nieduży wydatek, a ochroni beczkę przed nadmiarem zanieczyszczeń i przed wpadnięciem do środka większych śmieci podczas wietrznej pogody.

Przelew beczki z deszczówką musi być drożny, bo jesienny deszcz nie wybacza zaniedbań. Jeden zatkany otwór wystarczy, żeby woda poszła tam, gdzie nie powinna

Przelew to element, którego prawie nie widać, dopóki nie zacznie się problem. Gdy beczka napełni się do maksimum, nadmiar wody powinien bez przeszkód odpłynąć w wybrane miejsce. Jeżeli odpływ zapcha się liśćmi lub osadem, woda może przelać się górą. Czasem zalewa wtedy elewację, moczy podłoże przy fundamencie albo podmywa stojak. Przy drewnianym tarasie czy ścianie domu taki drobiazg potrafi po czasie zrobić prawdziwy kłopot.

Odłącz wąż przelewowy i zajrzyj do środka otworu. Wyjmij liście, błoto oraz śliskie naloty. Pomóż sobie drewnianym patyczkiem, małą szczoteczką do butelek albo kawałkiem drutu z zaokrąglonym końcem. Nie wkładaj ostrego narzędzia, bo możesz przebić plastikową ściankę lub uszkodzić uszczelkę. Wąż przepłucz wodą pod ciśnieniem. Gdy woda nie przechodzi swobodnie, włóż go na kilka minut do wiadra z ciepłą wodą, a później ponownie przepłucz.

Sprawdź też, dokąd prowadzi przelew. Woda nie powinna stale wylewać się tuż przy domu. Skieruj ją na trawnik, do rabaty z roślinami lub do niewielkiego zagłębienia chłonnego, oddalonego od ściany budynku. Nie puszczaj jej na ścieżkę, schody ani podjazd. Jesienią szybko robi się tam ślisko, a zimą mokre miejsce może zamarzać. Ułóż wąż tak, żeby nie był załamany, przygnieciony donicą ani ukryty pod grubą warstwą liści.

Po czyszczeniu zrób małą próbę. Wlej do beczki kilka wiader wody albo skieruj do niej strumień z węża. Gdy poziom podniesie się do przelewu, obserwuj, czy odpływ działa od razu i czy nigdzie nie kapie. Przy okazji obejrzyj łączenia, obejmy i uszczelki. Guma, która zrobiła się twarda albo popękana, prawdopodobnie nie wytrzyma kolejnego sezonu.

Osad z dna usuń rozsądnie, a beczka odwdzięczy się czystszą wodą. Nie musisz opróżniać jej do ostatniej kropli za każdym razem

Na dnie zbiornika zawsze zbiera się trochę osadu. To normalne, bo deszczówka niesie drobiny ziemi, pył z dachu i resztki roślin. Problem zaczyna się wtedy, gdy warstwa jest gruba, śliska i wyraźnie czuć stęchły zapach. W takiej wodzie łatwiej rozwijają się glony, a kranik i filtr mogą się zapychać. Jesienny serwis beczki warto więc połączyć z oczyszczeniem dna.

Najpierw wykorzystaj wodę, która nadal wygląda dobrze. Podlej nią drzewa, żywopłot, rośliny ozdobne albo kompost. Nie zostawiaj pełnej beczki na późną jesień tylko dlatego, że szkoda ci wody. Gdy przyjdą przymrozki, zamarzająca ciecz zwiększa objętość i może rozsadzić plastikowy zbiornik, uszkodzić kranik lub rozszczelnić połączenia. Zostaw w beczce tyle, by łatwo było zebrać osad, albo opróżnij ją całkowicie, jeżeli brud jest mocny.

Do usunięcia mułu użyj małego wiaderka, kubka na długim trzonku albo ręcznej pompki do brudnej wody. Przy niewielkiej beczce dobrze sprawdza się też gąbka przywiązana do kija. Zbieraj osad powoli, nie mieszaj go gwałtownie z resztą wody. Gęste resztki wylej pod krzewy ozdobne albo na kompost, ale nie lej ich do odpływu przy domu. Mogą zatkać kratkę i zostawić trudny do usunięcia nalot.

Gdy beczka jest pusta, przetrzyj wnętrze miękką szczotką i czystą wodą. Nie musisz jej wyjaławiać. Chodzi o usunięcie śliskiej warstwy i resztek, a nie o sterylną czystość. Potem zostaw zbiornik otwarty na kilka godzin, żeby dobrze wysechł. Kranik najlepiej pozostaw lekko odkręcony, aby nie została w nim woda. Odłącz też zbieracz z rynny, gdy zapowiadane są pierwsze nocne przymrozki. Beczka bez wody, z czystym przelewem i osłoną schowaną na zimę spokojnie poczeka do wiosny.

Ja robię taki przegląd najpóźniej po pierwszym większym opadaniu liści, a później jeszcze raz zaglądam do osłony przed zimą. To naprawdę nie jest ciężka praca. Wystarczą rękawice, szczotka, wiadro i trochę uważności. Dzięki temu na wiosnę nie zaczynasz od szorowania śmierdzącego zbiornika, tylko od razu łapiesz cenną wodę dla ogrodu.


Czytaj także: