W ogrodzie łatwo powtarzać przyzwyczajenia wyniesione z domu. Sama długo myślałam, że nawóz granulowany wystarczy rozsypać pod krzakiem, rabatą czy pomidorem, a resztę zrobi deszcz. Dziś wiem, że sucha ziemia i granulat to kiepskie połączenie, zwłaszcza wtedy, gdy roślina jest osłabiona po upale albo dopiero co została posadzona.
WIDEO…
Nie chodzi o to, żeby całkiem rezygnować z nawozu. Granulowane preparaty są wygodne i potrafią dobrze odżywić rośliny, ale trzeba podać je rozsądnie. Najpierw zadbaj o wilgotną glebę, potem rozsyp nawóz w odpowiednim miejscu i na końcu jeszcze raz podlej. Taka drobna zmiana naprawdę daje różnicę, którą widać później na rabatach, warzywach i roślinach w donicach.
Sucha ziemia i granulat to złe połączenie. Zobacz, co dzieje się przy korzeniach!
Gdy ziemia jest przesuszona, korzenie rośliny mają już trudne zadanie. Pobierają mało wody, są bardziej delikatne, a czasem część tych najdrobniejszych korzonków zwyczajnie zamiera. Kiedy na taką glebę wysypiesz nawóz granulowany i od razu go podlejesz niewielką ilością wody, w jednym miejscu może powstać bardzo mocny roztwór soli mineralnych. Zamiast łagodnie odżywić roślinę, może on podrażnić jej korzenie.
To właśnie dlatego po nawożeniu zdarza się, że końcówki liści brązowieją, liście więdną albo młoda roślina nagle przestaje rosnąć. Oczywiście nie zawsze winny jest nawóz, bo podobne objawy daje susza, choroba czy uszkodzenie korzeni. Warto jednak pamiętać, że granulat rozsypany na twardej, spękanej ziemi nie działa tak, jak powinien. Najpierw długo leży na powierzchni, a gdy w końcu przyjdzie mocniejszy deszcz, składniki mogą spłynąć nierówno albo wniknąć zbyt głęboko.
Sama najczęściej robię tak: dzień przed nawożeniem porządnie podlewam rabatę albo warzywnik. Nie chlapnę tylko odrobiny pod roślinę, ale nawilżam ziemię na głębokość kilku centymetrów. Przy większych krzewach podlewam wolniej i dłużej, żeby woda dotarła niżej, tam gdzie pracują korzenie. Następnego dnia gleba jest wilgotna, ale nie błotnista. Wtedy nawóz ma lepsze warunki, by stopniowo się rozpuścić.
Nie nawoź też w pełnym słońcu, kiedy rośliny wyraźnie klapnęły z gorąca. Poczekaj do wieczora albo wybierz chłodniejszy, pochmurny dzień. Rośliny nie potrzebują wtedy kolejnego stresu. Przy dłuższej suszy najpierw skup się na regularnym podlewaniu przez kilka dni, a dopiero potem sięgnij po granulat. Zmęczony upałem pomidor, hortensja czy pelargonia nie odzyska sił od jednej porcji nawozu, za to łatwo ją przeciążyć.
Nie syp nawozu przy samej szyjce rośliny. Zostaw korzeniom bezpieczny odstęp!
Drugi błąd jest równie częsty. Granulki lądują tuż przy łodydze, pniu albo w samym środku rośliny, bo wydaje się, że właśnie tam powinny działać najmocniej. Tymczasem szyjka korzeniowa to bardzo wrażliwe miejsce. U wielu roślin znajduje się dokładnie tam, gdzie łodyga przechodzi w korzeń, tuż nad ziemią albo lekko pod jej powierzchnią. Nie zasypuj jej nawozem, ponieważ po deszczu granulat może długo stykać się z tkankami rośliny i zwiększać ryzyko uszkodzeń.
Rozsyp nawóz wokół rośliny, tworząc luźny okrąg. Przy małych sadzonkach zachowaj przynajmniej kilka centymetrów odstępu od łodygi. Przy większych bylinach, różach, krzewach owocowych czy hortensjach rozsyp granulat szerzej, mniej więcej tam, gdzie sięga zewnętrzna część liści. To nie jest przypadkowe miejsce. Właśnie tam często znajdują się aktywne, drobne korzenie, które najlepiej pobierają wodę i składniki pokarmowe.
Przy drzewkach owocowych nie usypuj kupki nawozu przy pniu. Posyp ziemię w szerokim kole, omijając bezpośrednie otoczenie pnia, a potem lekko wymieszaj granulat z wierzchnią warstwą gleby pazurkami lub małą motyczką. Rób to delikatnie, żeby nie poranić korzeni znajdujących się płytko pod ziemią. Na koniec podlej całość spokojnym strumieniem. Woda pomoże granulkami zacząć się rozpuszczać i przeniknąć w okolice korzeni.
Jeszcze większą ostrożność zachowaj w donicach. Korzenie mają tam mało miejsca, a nadmiar nawozu nie ma gdzie się rozproszyć. Nie wciskaj granulek przy samej łodydze i nie zwiększaj dawki na oko. W ciasnej doniczce łatwo przesadzić, szczególnie przy surfinii, pelargonii, ziołach czy młodych warzywach. Zawsze przeczytaj etykietę i zastosuj ilość przeznaczoną właśnie do uprawy pojemnikowej.
Podlej przed i po nawożeniu. Ten prosty rytuał ochroni rośliny przed błędem!
Najbezpieczniejsza kolejność jest naprawdę prosta. Najpierw sprawdź palcem ziemię. Wsuń go na kilka centymetrów w podłoże, nie oceniaj wilgotności tylko po suchej skorupce na wierzchu. Gdy niżej też jest sucho, podlej rośliny i odczekaj, aż woda wsiąknie. Potem odmierz nawóz zgodnie z zaleceniem producenta. Nie dosypuj więcej z myślą, że roślina szybciej ruszy. W ogrodzie nadmiar nawozu częściej szkodzi, niż pomaga.
Granulki rozsyp równomiernie, z dala od szyjki rośliny, łodygi i pnia. Przy roślinach rosnących gęsto na rabacie rozłóż nawóz pomiędzy nimi, a nie w jednym miejscu. Lekko przykryj go ziemią, ale nie przekopuj głęboko. Wystarczy, że preparat nie będzie leżał na powierzchni narażony na wiatr, ostre słońce i przypadkowe rozsypywanie przez ptaki czy zwierzęta.
Po nawożeniu podlej ponownie, ale z wyczuciem. Nie zalewaj rabaty tak, aby woda odpływała strumieniem po ziemi, bo wypłuczesz część składników tam, gdzie nie są potrzebne. Podlewaj spokojnie, najlepiej konewką z sitkiem albo wężem ustawionym na łagodny strumień. Przy większych krzewach rozłóż wodę szeroko wokół nich. Dzięki temu składniki z nawozu zaczną trafiać do całej strefy korzeniowej, a nie zostaną w jednym punkcie.
Zapamiętaj też, że nawożenie nie zastąpi podlewania ani dobrej ziemi. Gdy podłoże jest bardzo jałowe, zbite albo przesusza się w kilka godzin, najpierw popraw jego strukturę kompostem, ściółką i regularnym nawadnianiem. Dopiero wtedy rośliny lepiej wykorzystają nawóz. Od kiedy trzymam się tej zasady, nie rozsypuję granulek w pośpiechu. Najpierw patrzę na ziemię, potem na roślinę. To kilka minut pracy, które oszczędza wiele nerwów i pomaga utrzymać ogród w dobrej formie.
Czytaj także:
- Za komuny ten krzew był tępiony, dzisiaj wraca do łask. Nie boi się mrozów, a jesienią daje cenne „pańskie owoce”
- Co tydzień psikam tą domową miksturą pelargonie i surfinie. Dzięki temu nie martwię się mączniakiem
- Wrzuć te nasiona do gruntu, a wiosną rośliny eksplodują kwiatami. Jak ci się poszczęści, zakwitną jeszcze jesienią



























