Sierpień to dla mnie najlepszy moment, żeby przyjrzeć się rabatom bez sentymentu. Patrzę, gdzie zrobiło się pusto i które rośliny kończą kwitnienie. Właśnie wtedy planuję dosadzenie astrów krzaczastych, czyli Symphyotrichum dumosum. Nie chcę przecież, żeby mój ogród zamierał już w drugiej połowie lata. Ta niewysoka bylina tworzy gęste kępy i daje mnóstwo drobnych kwiatów wtedy, gdy wiele letnich roślin wyraźnie słabnie.

WIDEO

player placeholder

Aster krzaczasty rozświetla mi rabatę pod koniec lata. Drobne kwiaty przykrywają niemal całą kępę

Symphyotrichum dumosum to po polsku aster krzaczasty, choć w sklepach spotykam go też pod starszą nazwą Aster dumosus. Zapamiętałam obie nazwy, bo dzięki temu łatwiej znajduję właściwe sadzonki. Roślina zwykle dorasta do około 30, czasem 60 centymetrów wysokości i ma zwarty, zaokrąglony pokrój. Nie zajmuje tyle miejsca co wysokie marcinki, dlatego chętnie sadzę ją nawet na niedużej rabacie przy tarasie albo ścieżce.

Kwitnienia wypatruję najczęściej od sierpnia, przez wrzesień, aż do października. Kwiaty są niewielkie i przypominają stokrotki, lecz pojawia się ich naprawdę dużo. Wybieram odmiany białe, różowe, fioletowe albo niebieskawe, zależnie od tego, czego brakuje mi na rabacie.

Zobacz także:

Gdy aster krzaczasty rozkwita, zielona kępa zmienia się w kolorową poduszkę. Ten efekt lubię najbardziej, bo ogród od razu wygląda świeżo, nawet gdy lato ma się już ku końcowi.

Astry krzaczaste sadzę tam, gdzie słońce świeci najdłużej. W takim miejscu kępy są zwarte i pełne pąków

Dla astrów krzaczastych wybieram stanowisko słoneczne. W lekkim półcieniu także rosną, ale zauważyłam, że słabiej kwitną i tracą swój ładny, gęsty kształt. Pilnuję też, żeby ziemia była przepuszczalna, umiarkowanie żyzna i lekko wilgotna. Nie sadzę ich tam, gdzie po deszczu długo stoi woda, bo korzenie nie lubią takiej wilgoci.

Przed sadzeniem przekopuję ziemię, dokładnie usuwam chwasty i dodaję trochę dojrzałego kompostu. Tyle w zupełności wystarcza im na dobry start. Nie wsypuję dużo nawozu z azotem, bo wtedy rośliny wypuszczają za wiele liści, a kwiatów jest mniej. Po posadzeniu porządnie podlewam sadzonki i przez pierwsze tygodnie sprawdzam wilgotność podłoża. Sierpniowe upały potrafią szybko je wysuszyć, szczególnie przy domu i na lekkiej ziemi.

Na obrzeżu rabaty sadzę astry krzaczaste po kilka sztuk. Jedna roślina wygląda niepozornie, ale trzy albo pięć sadzonek tej samej odmiany od razu tworzy pełniejszą plamę koloru. Zostawiam między nimi około 30 do 40 centymetrów odstępu. Kępy z czasem się rozrastają, dlatego nie wciskam ich zbyt ciasno między inne byliny.

Aster krzaczasty najładniej wygląda u mnie z rozchodnikami i trawami. Dbam o przewiew, dzięki czemu ograniczam biały nalot na liściach

Tę roślinę najchętniej łączę z rozchodnikami okazałymi, rudbekiami, jeżówkami, dzielżanami i niskimi trawami ozdobnymi. Fioletowe astry zestawiam z żółtymi rudbekiami, a białe sadzę obok różowych rozchodników lub bordowych żurawek. Dzięki temu rabata nie robi się płaska ani monotonna. Aster krzaczasty daje jej lekkość, a rośliny o większych kwiatach tworzą dla niego dobre tło.

Najczęściej muszę uważać na mączniaka prawdziwego, który zostawia biały nalot na liściach. Żeby go ograniczyć, nie sadzę kęp za blisko siebie i nie leję wody po całych roślinach. Podlewam ziemię przy korzeniach, najlepiej rano. Gdy zauważę chore liście, od razu je usuwam i wyrzucam.

Po kwitnieniu zostawiam zaschnięte pędy na zimę, bo oszronione kwiatostany wyglądają bardzo ładnie. Wiosną ścinam całą kępę nisko przy ziemi, zanim pojawią się nowe pędy.