Przez lata patrzyłam na stare doniczki jak na zwykłe odpady. Pęknięta krawędź, odprysk po zimie, dziura większa niż powinna, więc od razu pojawiała się myśl, żeby ją wyrzucić. Dziś robię inaczej. Każdą taką doniczkę oglądam jeszcze raz, bo często okazuje się, że może przydać się w ogrodzie lepiej niż nowa.
WIDEO…
Odwrócone doniczki tworzą małe, suche zakamarki. Częściowo wkopane dają chłód i cień, którego szukają drobne zwierzęta w upalne dni. Nie musisz budować skomplikowanego hotelu dla owadów ani kupować gotowych domków. Wystarczy kilka rzeczy, które pewnie już masz pod ręką, trochę spokojnego miejsca przy płocie i odrobina cierpliwości.
Stara doniczka szybko zamienia się w bezpieczny zakątek. Najważniejsze jest spokojne miejsce z dala od codziennego ruchu
Najprostszy sposób znam od dawna. Biorę ceramiczną albo grubą plastikową doniczkę, odwracam ją otworem do ziemi i lekko unoszę jeden brzeg na małym kamieniu. Powstaje wtedy szczelina, przez którą mogą wejść owady, pająki, ropuchy, jaszczurki albo jeże szukające osłoniętego miejsca. Nie ustawiaj jej jednak na środku trawnika. Tam często przechodzisz, kosisz, podlewasz i hałasujesz, a zwierzęta tego nie lubią.
Najlepiej wybierz bok działki, przestrzeń pod krzewem, fragment przy żywopłocie albo miejsce za kompostownikiem. Ja najchętniej ustawiam takie doniczki tam, gdzie zostawiam trochę liści i suchych gałązek. Wtedy schronienie wygląda naturalnie i lepiej chroni przed słońcem, wiatrem oraz ciekawskim kotem. Nie przykrywaj doniczki szczelnie ziemią. Lokator musi mieć wygodne wejście i wyjście.
Pod odwróconą doniczkę możesz wsunąć kilka suchych liści, kawałki kory, drobne patyczki albo trochę mchu. Nie upychaj wszystkiego mocno. Zostaw wolne przestrzenie, bo właśnie w nich chętnie chowają się pożyteczne owady. Zimują tam biegacze, skorki i pająki, które pomagają ograniczać liczbę mszyc, gąsienic oraz innych szkodników. Skorki mają złą opinię, a przecież w ogrodzie są bardzo pomocne. Chętnie zjadają mszyce, zwłaszcza wtedy, gdy na różach lub młodych pędach robi się ich naprawdę dużo.
Pamiętaj też o otworze w dnie doniczki. Gdy doniczka stoi do góry dnem, taki otwór może działać jak dodatkowe wejście dla małych owadów. Nie zaklejaj go. Przy częściowo zagłębionej doniczce warto natomiast ułożyć ją lekko pod kątem, aby po deszczu woda nie stała w środku. Wilgoć jest potrzebna, ale zalane schronienie szybko przestanie być bezpieczne.
Częściowo zagłębiona doniczka daje chłód ropuchom i jaszczurkom. Nie sprzątaj przy niej zbyt dokładnie, bo właśnie bałagan przyciąga lokatorów
Drugi sposób sprawdza się szczególnie w ciepłych, suchych ogrodach. Wkopuję starą doniczkę mniej więcej do połowy, otworem lekko na bok. Niech nie stoi idealnie równo, bo wtedy wnętrze będzie bardziej przypominało małą kryjówkę niż pusty pojemnik. Wokół układam kamienie, korę i kilka większych gałązek. Takie miejsce zachowuje wilgoć dłużej niż odkryta ziemia, a latem daje przyjemny chłód.
W podobnych schronieniach mogą zatrzymać się ropuchy. To bardzo dobrzy sąsiedzi, choć rzadko robią wokół siebie dużo zamieszania. Wieczorem i nocą polują na ślimaki, owady oraz larwy. Gdy masz warzywnik, ich obecność naprawdę warto docenić. Nie łap ropuch rękami i nie przenoś ich na siłę do przygotowanej doniczki. Same wybiorą miejsce, które im odpowiada. Twoim zadaniem jest tylko stworzyć warunki.
Jeżeli w ogrodzie pojawiają się jaszczurki, ustaw jedną doniczkę przy kamieniach nagrzewających się od słońca, ale sam otwór skieruj w stronę cienia. Jaszczurka lubi się wygrzać, lecz w razie zagrożenia potrzebuje błyskawicznie schować się w chłodnym miejscu. Nie używaj w pobliżu chemicznych oprysków. Nawet środek zastosowany na mszyce może zaszkodzić owadom, którymi później żywią się ptaki, ropuchy i jaszczurki.
Nie przejmuj się, gdy przez kilka tygodni nic się nie dzieje. Takie schronienie nie jest ozdobą, która ma od razu przyciągać wzrok. Często lokatorzy pojawiają się nocą albo chowają tak dobrze, że ich nie zauważysz. Zamiast co kilka dni podnosić doniczkę i zaglądać do środka, zostaw ją w spokoju. To właśnie cierpliwość daje tutaj najlepszy efekt.
Doniczka dla owadów nie może być pułapką. Zadbaj o wejście, odpływ wody i ochronę przed zimnem
Najwięcej błędów robi się z dobrych chęci. Ktoś ustawia doniczkę całkiem płasko na ziemi, a potem dziwi się, że nikt do niej nie zagląda. Inny wkłada do środka mokrą trawę, która szybko gnije. Jeszcze ktoś stawia schronienie przy tarasie, gdzie przez cały dzień słychać rozmowy, przesuwanie krzeseł i pracę kosiarki. Warto tego uniknąć, bo domki dla drobnych zwierząt mają być przede wszystkim spokojne, suche i bezpieczne.
Przy odwróconej doniczce zawsze zostaw szczelinę szeroką na około dwa palce. Dla małych stworzeń to wystarczy, a większe zwierzęta nie będą mogły łatwo rozgrzebać wnętrza. Możesz też podeprzeć doniczkę dwoma płaskimi kamieniami. Takie rozwiązanie jest stabilne i dobrze wygląda wśród roślin. Gdy używasz lekkiej plastikowej doniczki, dociąż ją od góry kamieniem. Zrób to jednak ostrożnie, aby nie zamknąć wejścia.
Na zimę nie przenoś doniczek do garażu ani nie opróżniaj ich bez potrzeby. W chłodnych zakamarkach mogą zimować owady. Wystarczy, że osłonisz miejsce warstwą liści albo gałązkami świerkowymi. Nie wkładaj do środka sztucznych materiałów, folii, waty czy kolorowych gąbek. Zatrzymują wilgoć i mogą zrobić więcej szkody niż pożytku. Natura najlepiej radzi sobie z korą, suchymi liśćmi, drewnem oraz kamieniami.
Lubię przygotować kilka takich schronień w różnych częściach ogrodu. Jedną doniczkę ustawiam pod porzeczką, drugą przy kompoście, trzecią w pobliżu rabaty z lawendą i szałwią. Każde miejsce ma trochę inny mikroklimat, więc zwiększasz szansę, że ktoś się wprowadzi. Nie oczekuj jednak, że od razu zobaczysz spektakularne efekty. Najpierw pojawią się pojedyncze owady, później może ropucha, a z czasem ogród zacznie żyć własnym, spokojnym rytmem.
Nie wyrzucaj więc starej doniczki przy najbliższych porządkach. Ustaw ją z boku, odwróć, podeprzyj kamieniem i zostaw obok trochę liści. To drobny gest, który nie kosztuje prawie nic, a daje pożytecznym mieszkańcom miejsce do życia. A kiedy późnym wieczorem usłyszysz ciche szelesty przy rabacie, pomyślisz pewnie tak jak ja, że ta pęknięta doniczka dostała naprawdę dobre drugie życie.
Czytaj także:
- Zabezpieczyłam borówki amerykańskie przed ptakami, ale sąsiad mnie wyśmiał. Wytknął mi aż 3 błędy
- Wrzuć te nasiona do gruntu, a wiosną rośliny eksplodują kwiatami. Jak ci się poszczęści, zakwitną jeszcze jesienią
- To nie mączniak, ani zgnilizna czy wciornastki. Zbagatelizowałam objawy i straciłam wszystkie krzaczki pomidorów



























