Zamiokulkas uchodzi za roślinę nie do zdarcia, ale nawet on ma swoją piętę Achillesową. Jest nią nadmiar wody, szczególnie wtedy, gdy długo stoi w ciężkiej, mokrej ziemi albo w osłonce zostaje woda po podlaniu. Kiedy kłącze zaczyna gnić, trzeba działać szybko i bez sentymentu. Przygotuj czysty, ostry nóż, świeże podłoże do sukulentów i sięgnij do domowej apteczki. 

WIDEO…

player placeholder

Miękkie kłącze zamiokulkasa to sygnał alarmowy. Nie czekaj, aż zgnilizna dotrze do zdrowych części

Najpierw zwróć uwagę na to, co dzieje się nad ziemią. Liście zamiokulkasa mogą żółknąć, wiotczeć albo przewracać się na bok, choć wcześniej były sztywne i błyszczące. Czasem roślina wygląda jeszcze całkiem dobrze, a problem kryje się już pod powierzchnią podłoża. Delikatnie wyjmij bryłę korzeniową z doniczki i sprawdź, co dzieje się przy podstawie pędów.

Zdrowe kłącze jest twarde, jasne lub lekko beżowe i zwarte. Może mieć nieregularny kształt, bo zamiokulkas tworzy pod ziemią grube magazyny wody. Chore fragmenty są inne. Robią się brunatne, niemal czarne, miękkie, czasem wodniste. Niekiedy czuć też nieprzyjemny zapach wilgotnej ziemi. Nie próbuj wtedy ratować rośliny suszeniem ziemi w doniczce. Zgnilizna już siedzi w środku i sama nie zniknie.

Zobacz także:

Ja zawsze zaczynam od usunięcia starego podłoża. Rozluźnij je palcami, ale nie szarp zdrowych korzeni. Otrzep ziemię z kłączy i obejrzyj je dokładnie z każdej strony. Sprawdź również nasady łodyg. Gdy któraś jest miękka, brązowa lub łatwo odchodzi od kłącza, potraktuj ją jako chorą. Lepiej odciąć jeden pęd niż pozwolić, by problem zajął całą roślinę.

Przy okazji przypomnij sobie, jak wyglądało podlewanie w ostatnich tygodniach. Jego mięsiste kłącza przechowują zapas wody, dlatego zniesie lekkie przesuszenie o wiele lepiej niż stale mokrą ziemię. Najczęściej gnije po podlaniu na zapas, po wlaniu wody do osłonki albo wtedy, gdy stoi w doniczce bez odpływu.

Oczyść chore miejsce czystym nożem. Węgiel aktywny pomoże zabezpieczyć ranę

Gdy znajdziesz chore miejsce, dokładnie umyj nóż i osusz go. Najlepiej użyj ostrego noża z gładkim ostrzem, bo łatwiej nim wykonać równe cięcie. Tępy nóż miażdży tkankę, a tego teraz nie chcesz. Możesz też odkazić ostrze, żeby ograniczyć przenoszenie drobnoustrojów. Przy większej roślinie warto ponownie oczyścić nóż, gdy przechodzisz od chorego fragmentu do zdrowego.

Wytnij miękką i ciemną tkankę aż do twardego wnętrza. Nie zostawiaj nawet małej brązowej plamki tylko dlatego, że szkoda ci kłącza. To właśnie w takich miejscach zgnilizna może wrócić. Cięcie powinno odsłonić zdrowy, jędrny środek. Gdy po pierwszym cięciu nadal widzisz ciemne przebarwienie albo miąższ jest wilgotny i miękki, odetnij jeszcze kawałek. Rób to spokojnie, ale zdecydowanie.

Po oczyszczeniu rany sięgnij po węgiel aktywny. Rozkrusz tabletki na drobny proszek, a potem oprósz nim świeże miejsce po cięciu. Nie musisz robić grubej czarnej warstwy. Wystarczy, że węgiel przykryje ranę i lekko do niej przylgnie. Ja używam do tego czystej łyżeczki albo końcówki noża. Węgiel pomaga osuszyć powierzchnię rany i ogranicza ryzyko, że wilgoć znów zrobi swoje.

Nie wsadzaj rośliny od razu do ziemi. To częsty błąd, zwłaszcza gdy człowiek chce jak najszybciej zobaczyć zamiokulkasa z powrotem w doniczce. Po cięciu zostaw go na 24 godziny w suchym, jasnym miejscu, ale nie na ostrym słońcu i nie przy kaloryferze. Połóż kłącze na papierowym ręczniku albo czystym talerzyku. Rana powinna przeschnąć i lekko się zamknąć. Dzięki temu po posadzeniu będzie mniej narażona na kolejne gnicie.

Świeże podłoże do sukulentów daje zamiokulkasowi nowy start. Po ratowaniu podlewaj go naprawdę oszczędnie

Po dobie przygotuj doniczkę z otworami odpływowymi. Nie sadź uratowanego zamiokulkasa z powrotem do starej ziemi, nawet gdy wygląda na lekko przesuszoną. Stare podłoże mogło zawierać resztki chorej tkanki. Wybierz świeże podłoże do sukulentów, bo jest luźniejsze i szybciej oddaje wodę. Możesz dosypać trochę perlitu, ale nie jest to konieczne, gdy ziemia ma już lekki, przepuszczalny skład.

Ułóż kłącze w podłożu tak, aby było stabilne, ale nie wciskaj ziemi z całej siły. Korzenie potrzebują powietrza. Nasady pędów zostaw tuż nad powierzchnią albo bardzo płytko przykryte, zależnie od wielkości rośliny. Nie wybieraj też za dużej doniczki. Zamiokulkas w ogromnym pojemniku ma wokół siebie zbyt dużo ziemi, która po podlaniu długo pozostaje mokra. Lepiej, gdy doniczka jest tylko trochę większa od kłącza.

Po przesadzeniu nie podlewaj rośliny od razu. Daj jej kilka dni spokoju, szczególnie gdy wycinałaś większy fragment. Ja czekam zwykle około tygodnia, a przy małej ranie kilka dni. Dopiero potem podlewam niewielką ilością wody. Następne podlewanie wykonaj dopiero wtedy, gdy ziemia przeschnie nie tylko na wierzchu, ale też głębiej w doniczce. Włóż palec do podłoża albo użyj drewnianego patyczka. Gdy patyczek jest suchy i czysty, możesz sięgnąć po konewkę.

Postaw zamiokulkasa w jasnym miejscu z rozproszonym światłem. Nie stawiaj go przy zimnym oknie, na przeciągu ani w bardzo ciemnym kącie. Po takim zabiegu nie nawoź go przez kilka tygodni. Teraz ma skupić siły na gojeniu rany i odbudowie korzeni, a nie na szybkim wzroście. Obserwuj go bez nerwowego zaglądania do doniczki co drugi dzień. Gdy pędy pozostaną jędrne, a po czasie pojawi się nowy przyrost, będziesz wiedzieć, że szybka reakcja uratowała roślinę.


Czytaj także: