Robaczywe śliwki potrafią zepsuć całą radość ze zbiorów. Człowiek czeka na dojrzałe owoce, zagląda pod drzewo, a tam leżą śliwki z dziurką, miękkie i szybko gnijące. Ja nie lubię od razu sięgać po opryski, zwłaszcza gdy mam tylko jedno czy dwa drzewa w ogrodzie. Dlatego pod koniec lata zakładam na pień prostą opaskę z tektury falistej.

WIDEO

player placeholder

To drobiazg, który kosztuje niewiele, a pomaga ograniczyć liczbę gąsienic szukających schronienia. Trzeba jednak wiedzieć, kiedy ją założyć, jak ją przymocować i co zrobić z nią później. Sama tektura nie załatwi wszystkiego, ale razem z regularnym sprzątaniem spod śliwy naprawdę daje dobrą ochronę.

Opaska z tektury falistej to nie ozdoba na pniu. W jej fałdach chowają się gąsienice owocówki śliwkóweczki

Najczęstszą przyczyną robaczywienia śliwek jest owocówka śliwkóweczka. To niewielki motyl, którego na co dzień właściwie nie zauważasz. Problem zaczyna się wtedy, gdy jego gąsienice dostaną się do owoców. Śliwka przedwcześnie mięknie, spada albo wygląda z zewnątrz całkiem dobrze, a po rozkrojeniu czeka niemiła niespodzianka.

Zobacz także:

Gdy gąsienica skończy żerowanie w owocu, szuka miejsca, w którym będzie mogła się ukryć. Wybiera szczeliny starej kory, zakamarki przy pniu, ściółkę, opadłe liście i różne suche kryjówki w pobliżu drzewa. Właśnie dlatego falista tektura tak dobrze ją zwabia. Jej warstwy przypominają bezpieczne szczeliny, więc część szkodników wchodzi do środka zamiast znaleźć schronienie w korze albo pod ziemią.

Ja traktuję taką opaskę jak prostą pułapkę mechaniczną. Nie pryskam nią drzewa, nie smaruję pnia żadnym preparatem i nie narażam owadów zapylających na kontakt z chemią. Tektura nie działa cudownie od pierwszego dnia. Jej zadanie polega na tym, żeby dać szkodnikom wygodne miejsce do schowania się, a potem pozwolić ci je usunąć razem z opaską.

To ważne szczególnie przy starszych śliwach, które mają popękaną, grubszą korę. Takie drzewo jest piękne i często daje najlepsze owoce, ale ma też więcej naturalnych kryjówek. Nie zdzieraj kory na siłę i nie kalecz pnia. Usuń tylko to, co samo wyraźnie odstaje, jest suche i luźne. Zrób to delikatnie ręką w rękawicy albo miękką szczotką. Dzięki temu gąsienice chętniej wybiorą tekturę niż zakamarki na drzewie.

Koniec sierpnia to dobry moment na opaskę na śliwie. Załóż ją nisko, ale nie ściskaj pnia zbyt mocno

Na śliwie opaskę warto zakładać w dwóch terminach. Pierwszy przypada zwykle w maju, drugi pod koniec lata, najczęściej w sierpniu. Ten późniejszy termin jest bardzo ważny, bo właśnie wtedy część gąsienic kończy swoją wędrówkę i szuka kryjówek na chłodniejsze miesiące. Nie czekaj, aż wszystkie śliwki opadną. Gdy widzisz pierwsze robaczywe owoce pod drzewem, potraktuj to jako sygnał, że trzeba działać.

Przygotuj pas czystej, suchej tektury falistej. Nie bierz kartonu po mięsie, warzywach czy chemii gospodarczej. Wybierz zwykłą tekturę bez folii, taśmy pakowej i błyszczących nadruków. Najlepiej sprawdza się pas szeroki mniej więcej na 20 do 30 centymetrów. Owiń nim pień na wysokości około 30 do 50 centymetrów nad ziemią. Przy bardzo niskim pniu możesz założyć go trochę wyżej, byle opaska nie dotykała wilgotnej ziemi.

Ułóż tekturę tak, żeby fale przylegały do pnia. Nie musi być idealnie ciasno, bo szkodniki mają wejść w jej zagłębienia. Zwiąż opaskę sznurkiem jutowym, bawełnianym albo zwykłym sznurkiem ogrodniczym. Dociągnij go tylko na tyle, żeby karton nie zsunął się po deszczu i nie porwał go wiatr. Pień rośnie, a kora musi oddychać, więc nie zaciskaj opaski jak paska od spodni.

Ja zawsze zostawiam sobie mały zapas tektury. Po mocnych opadach opaska może namoknąć, odkształcić się albo rozlecieć. Wtedy wymieniam ją od razu. Mokry karton nie daje takiej samej ochrony, a dodatkowo może długo trzymać wilgoć przy korze. To nie jest dobre, zwłaszcza gdy noce robią się chłodne.

  • Użyj czystej tektury falistej bez folii i plastiku.

  • Załóż opaskę na pień, a nie na grube konary.

  • Przymocuj ją sznurkiem, ale nie uciskaj kory.

  • Sprawdzaj, czy po deszczu tektura nie zrobiła się miękka.

Największy błąd robi się dopiero po założeniu opaski. Zdejmij ją na czas i nie zostawiaj szkodnikom zimowego schronienia

Samo założenie kartonu to dopiero połowa pracy. Najgorsze, co możesz zrobić, to zostawić opaskę na pniu aż do wiosny i o niej zapomnieć. Wtedy zamiast pułapki przygotujesz szkodnikom wygodny hotel na zimę. Ja zaglądam pod opaskę co około tydzień lub dwa, szczególnie gdy pod śliwą leży coraz więcej opadłych owoców.

Podczas kontroli zobaczysz czasem drobne gąsienice, kokony, pajęczyny albo inne owady. Nie wszystko, co siedzi w tekturze, jest szkodnikiem. Mogą schować się tam biedronki, złotooki czy małe pająki, które pomagają w ogrodzie. Dlatego zdejmuję opaskę ostrożnie, najlepiej nad wiadrem lub dużą miską. Pożyteczne owady wypuszczam w spokojne miejsce, na przykład pod żywopłot albo wśród bylin.

Opaskę z gąsienicami usuń z ogrodu. Nie wrzucaj jej na zwykły kompost i nie odkładaj pod płotem, bo część szkodników może z niej wyjść. Najbezpieczniej zapakuj ją do worka i wyrzuć zgodnie z zasadami odbioru odpadów w twojej gminie. Gdy opaska jest sucha i masz możliwość legalnego spalenia jej w przeznaczonym do tego miejscu, możesz ją zniszczyć w ten sposób. Nie pal jednak kartonu w ogrodzie na ognisku, bo często jest to zabronione i niepotrzebnie zanieczyszcza powietrze.

Równocześnie zbieraj śliwki, które spadły pod drzewo. Rób to co kilka dni, a w czasie intensywnego dojrzewania nawet codziennie. Nie zostawiaj robaczywych owoców na trawniku ani na rabacie. W nich też mogą rozwijać się gąsienice. Ja wkładam takie śliwki do osobnego worka i wyrzucam, zamiast przenosić je na kompostownik.

Dbaj też o samą śliwę. Podlewaj ją w czasie suszy, ale nie zalewaj korzeni. Wczesną wiosną usuń chore, połamane i mocno zagęszczające gałęzie. Prześwietlona korona szybciej wysycha po deszczu, owoce są zdrowsze, a ty łatwiej zauważysz pierwsze objawy problemu. Opaska z tektury nie zastąpi pielęgnacji, lecz dobrze ją uzupełnia.

Od kiedy stosuję tę prostą metodę, nie udaję, że każda śliwka jest idealna. W ogrodzie zawsze coś się wydarzy, bo natura rządzi się własnymi prawami. Widzę jednak wyraźnie, że zbieram więcej zdrowych owoców, mniej wyrzucam i mam spokojniejszą głowę przed kolejnym sezonem. A sąsiad? Teraz już sam pyta, skąd biorę tekturę falistą.


Czytaj także: