Mam w ogrodzie miejsca, w których ściółka znika zdecydowanie szybciej, niż bym chciała. Zamiast za każdym razem dokupować kolejne worki kory, zaczęłam wykorzystywać to, co mam pod ręką. Szyszki są lekkie, grube i długo się rozkładają, więc potraktowałam je podobnie jak inne grube materiały pochodzenia drzewnego. Wykorzystuję je przede wszystkim jako fizyczną warstwę okrywającą powierzchnię gleby.
WIDEO…
Szyszki traktuję jak grubą ściółkę, a nie nawóz. Najlepiej sprawdzają mi się na rabatach z roślinami wieloletnimi
Po pierwsze, nie traktuj szyszek jak zamiennika kompostu czy nawozu. Ich zadanie jest inne. Materiały organiczne ułożone na powierzchni gleby ograniczają parowanie wody, łagodzą wahania temperatury podłoża i utrudniają rozwój części chwastów. Z czasem ulegają również rozkładowi.
Szyszki są jednak znacznie większe i bardziej ażurowe (zwłaszcza te sosnowe) niż drobna kora. Z tego powodu nie oczekuj, że kilka luźno rzuconych sztuk stworzy szczelną zaporę dla chwastów. Pomiędzy nimi zostają przestrzenie, przez które łatwo przebiją się siewki. Gdy zależy mi przede wszystkim na ograniczeniu chwastów i utrzymaniu wilgoci, nie robię z całych szyszek jedynej warstwy ściółki. Wykorzystuję je raczej razem z korą, zrębkami albo innym materiałem organicznym.
To ważne, ponieważ skuteczność ściółki zależy między innymi od jej grubości i struktury. Najlepiej sprawdza się warstwa o grubości około 5 do 10 cm. Grubsze, bardziej przewiewne materiały mogą tworzyć nieco wyższą warstwę niż bardzo drobne.
Szyszki dobrze pasują więc przede wszystkim do rabat ozdobnych, pod krzewy i drzewa oraz pomiędzy większe byliny. Znacznie ostrożniej podchodzę do rozsypywania ich wokół maleńkich sadzonek i świeżo posadzonych roślin.
Przed rozsypaniem materiału najpierw dokładnie usuwam chwasty. Dopiero później przykrywam odsłoniętą ziemię. To prostsze i skuteczniejsze niż próba zasypywania już mocno zachwaszczonej rabaty.
Nie boję się, że szyszki nagle zakwaszą całą ziemię. Z tym popularnym przekonaniem trzeba zrobić porządek
Druga sprawa dotyczy zakwaszania gleby. Wokół materiałów pochodzących z sosny narosło sporo mitów. Łatwo więc trafić na poradę, według której szyszki powinny trafiać wyłącznie pod borówki, rododendrony, azalie i inne rośliny kwasolubne, bo szybko obniżą pH ziemi.
Okazuje się jednak, że nawet kwaśne ściółki organiczne zazwyczaj nie zmieniają istotnie pH gleby, ponieważ większość gleb ma zdolność buforowania takich zmian. Pewne różnice mogą pojawić się w bardzo płytkiej warstwie podłoża i przy wielokrotnym stosowaniu ściółki, ale nie należy traktować jej jako pewnego sposobu regulowania odczynu gleby.
Podobnie wygląda sprawa z igliwiem sosnowym. Można wykorzystywać je jako ściółkę także przy drzewach owocowych czy klonach, a przekonanie o silnym zakwaszaniu ziemi przez taką warstwę zostało obalone. Kwasy obecne w materiale są rozkładane w trakcie jego rozkładu.
Dlatego szyszek nie używam jako domowego „zakwaszacza”. Gdy mam rododendron, borówkę albo inną roślinę wymagającą kwaśnego podłoża, sprawdzam pH gleby i w razie potrzeby koryguję je metodą przeznaczoną właśnie do tego celu. Sama obecność sosnowych szyszek na rabacie nie daje mi pewności, że odczyn podłoża będzie odpowiedni.
Z tego samego powodu nie rezerwuję szyszek wyłącznie dla roślin kwasolubnych. Mogą być elementem ściółki także pod wieloma innymi krzewami i bylinami, o ile odpowiada im samo stanowisko i sposób ściółkowania.
Jest jeszcze jeden szczegół, o którym warto pamiętać. Materiałów drzewnych nie przekopuj bez potrzeby z ziemią. Materiały bogate w węgiel i ubogie w azot, takie jak kora czy trociny, mogą podczas rozkładu ograniczać dostępność azotu, gdy zostaną wymieszane z glebą. Gdy pozostają na powierzchni jako ściółka, problem jest znacznie mniejszy.
Dlatego szyszki zostaw na wierzchu. Nie rozdrabniaj ich po to, żeby później przekopywać je z ziemią wokół korzeni.
Nie usypuję kopca przy łodygach i pniach. Zbyt gruba ściółka może przynieść więcej szkody niż pożytku
Trzecia zasada jest najważniejsza niezależnie od tego, czy wykorzystujesz szyszki, korę, zrębki czy inną ściółkę organiczną. Nie zasypuj nią podstawy roślin.
Przy krzewach odsuń materiał od pędów. W przypadku drzewek nie układaj szyszek bezpośrednio przy pniu i nie twórz charakterystycznego kopca. Ściółka nagromadzona przy pniu utrzymuje wilgoć w miejscu, które powinno pozostawać odsłonięte. Może to sprzyjać problemom z korą, chorobom oraz obecności niektórych szkodników.
Nie przesadzaj również z grubością warstwy. Więcej nie oznacza lepiej. Zbyt gruba ściółka może ograniczać wymianę powietrza w glebie i powodować problemy z nadmiarem wilgoci, szczególnie na ciężkim, słabo przepuszczalnym podłożu. Zazwyczaj około 5 do 10 powinno wystarczyć.
Przed wykorzystaniem szyszek sprawdź też, co właściwie przynosisz do ogrodu. Otrząśnij z nich ziemię, usuń widoczne resztki oraz sztuki mocno rozłożone lub pokryte podejrzanym nalotem. Szczególną ostrożność zachowaj z materiałem zbieranym poza własną działką. Nie masz wtedy pewności, czy miejsce nie było zanieczyszczone albo opryskiwane.
Na rabacie kontroluję szyszki tak samo jak każdą inną ściółkę. Od czasu do czasu rozsuwam je dłonią i sprawdzam wilgotność podłoża. Nie podlewam według wyglądu powierzchni, ponieważ ziemia pod organiczną osłoną może pozostawać wilgotna znacznie dłużej niż odkryta gleba.
Czytaj także:
- Robię „papierowy test” i dopiero wtedy ścinam kwiaty hortensji. Dzięki temu suchy bukiet stoi miesiącami
- Nigdy w sierpniu nie robię przy jukach tych kilku rzeczy. Dzięki temu w kolejnym sezonie kwitną na potęgę
- W ponurym kącie ogrodu nic nie chciało rosnąć. Ta bylina zrobiła tam taki pokaz, że sąsiadki zzieleniały z zazdrości



























