Ja też przez lata odkładałam fusy z kawy z myślą o kwiatach. Szkoda było mi je wyrzucać. Jednak prawdę mówiąc, nigdy nie zauważyłam, żeby fusy w doniczce jakość szczególnie przysłużyły się roślinom. Czasami było wręcz odwrotnie. Dlatego dzisiaj robię z nimi coś zupełnie innego i wiem, że to naprawdę ma sens. 

WIDEO

player placeholder

Gruba warstwa fusów z kawy w doniczce szybko robi się kłopotem. Korzenie roślin potrzebują czegoś zupełnie innego

Fusy po kawie są bardzo drobne. Kiedy nasypiesz ich dużo na powierzchnię ziemi, po podlaniu tworzą zwartą, ciemną skorupę. Woda nie wsiąka wtedy równomiernie, tylko często spływa po bokach doniczki albo zatrzymuje się w jednym miejscu. Ziemia pod fusami może pozostawać zbyt mokra, a na wierzchu pojawi się pleśń. Szczególnie szybko dzieje się tak jesienią i zimą, gdy w mieszkaniu jest mniej światła, a rośliny zużywają mniej wody.

Nie traktuj fusów jak gotowego nawozu do każdej doniczki. To nie jest produkt, który wystarczy rozsypać przy łodydze i zapomnieć o sprawie. W domowej uprawie liczy się lekka, przepuszczalna ziemia. Korzenie muszą mieć dostęp nie tylko do wilgoci, ale też do powietrza. Gdy podłoże jest stale zbite i mokre, roślina słabnie. Liście mogą żółknąć, opadać albo tracić jędrność, choć ty regularnie ją podlewasz.

Zobacz także:

Najwięcej ostrożności zachowaj przy sukulentach, kaktusach, sansewieriach, zamiokulkasach i roślinach, które źle znoszą nadmiar wilgoci. Nie syp fusów także do małych doniczek, gdzie każda zmiana w ziemi od razu odbija się na kondycji korzeni. Nawet paproć czy skrzydłokwiat, które lubią lekko wilgotne podłoże, nie potrzebują na wierzchu kawowej kołderki. Lepiej zadbaj o odpowiednie podlewanie i regularne przesadzanie niż szukaj szybkiego sposobu na bujniejsze liście.

Kompostownik lubi fusy z kawy, ale nie zostawiaj ich tam w jednej kupce. Suche liście i rozdrobnione gałązki są niezbędne

Najlepsze miejsce dla fusów z kawy to kompostownik. Tam nie działają samodzielnie, tylko razem z innymi resztkami. Dodawaj je małymi porcjami i od razu mieszaj z materiałami suchymi. Sięgnij po suche liście, słomę, pocięte łodygi, rozdrobnione cienkie gałązki, karton bez kolorowego nadruku, papierowe ręczniki bez chemii albo niebarwione wytłoczki po jajkach. Takie dodatki rozluźniają pryzmę i pomagają utrzymać porządek.

W kompoście potrzebujesz równowagi między materiałami wilgotnymi a suchymi. Fusy są wilgotne i drobne, podobnie jak obierki z warzyw, skórki owoców czy świeżo skoszona trawa. Suche dodatki wchłaniają nadmiar wilgoci i tworzą przestrzeń, przez którą może przechodzić powietrze. Dzięki temu zawartość kompostownika nie zamienia się w ciężką, śmierdzącą masę. Kompost dojrzewa spokojniej, a ty nie masz wrażenia, że przy każdym otwarciu klapy czeka cię niemiła niespodzianka.

Ja stosuję prostą zasadę. Na 1 miskę fusów dorzucam co najmniej 2 podobne objętości suchego materiału, a potem całość mieszam widłami lub małą łopatką. Nie musisz odmierzać wszystkiego co do grama. Popatrz po prostu, czy pryzma nie jest lepka i mokra. Gdy po ściśnięciu w dłoni wypływa z niej woda, dodaj więcej suchych liści albo porwanego kartonu. Gdy jest bardzo sucha i nic się w niej nie dzieje, dołóż trochę kuchennych resztek lub delikatnie ją zwilż.

Fusy najlepiej wsypuj do środka pryzmy, a nie zostawiaj na samym wierzchu. Przykryj je warstwą liści lub kartonu. Nie będą przyciągały uwagi owadów, nie zbrylą się po deszczu i szybciej połączą się z resztą materiału. Od czasu do czasu przerzuć kompost, zwłaszcza gdy masz większy, otwarty kompostownik w ogrodzie. Nie musisz robić tego co tydzień. Wystarczy, że kilka razy w sezonie porządnie przemieszczasz zawartość i sprawdzisz, czy środek nie jest zbyt mokry.

Gotowy kompost z fusami naprawdę odżywi rośliny. Tak wykorzystasz go przy warzywach, kwiatach i na balkonie

Po kilku miesiącach, a czasem po roku, zależnie od pogody i tego, jak często mieszasz pryzmę, zobaczysz ciemny, kruchy materiał o zapachu leśnej ziemi. To znak, że kompost jest gotowy. Nie powinnaś rozpoznawać w nim skórek, fusów ani większych resztek. Taki kompost jest bezpieczniejszy dla roślin niż świeże fusy, bo składniki zostały już przetworzone, a całość ma luźniejszą strukturę.

Rozsyp gotowy kompost cienką warstwą na rabatach. Wymieszaj go z ziemią przed sadzeniem pomidorów, cukinii, ogórków, sałaty albo ziół. Dodaj go do podłoża w skrzynkach balkonowych, ale nie przesadzaj z ilością. Przyjmuje się, że do świeżej ziemi warto domieszać około jednej części dojrzałego kompostu na trzy lub cztery części podłoża. Dzięki temu ziemia będzie żyźniejsza, ale nadal lekka. Przy roślinach domowych zachowaj jeszcze większy umiar, szczególnie gdy stoją w małych doniczkach.

Nie oczekuj, że sam kompost rozwiąże każdy problem w ogrodzie. Nie zastąpi słońca, podlewania, drenażu ani zdrowych sadzonek. Potrafi jednak poprawić strukturę gleby i sprawić, że podłoże lepiej radzi sobie z wodą. To właśnie dlatego fusy z kawy warto wykorzystać z głową. Zamiast liczyć na natychmiastowy efekt po wsypaniu ich do doniczki, daj im czas w kompostowniku. Rośliny odwdzięczą się za tę cierpliwość lepiej, niż myślisz.


Czytaj także: